Eksperci są zdania, że konieczność walki z rosnącym w siłę zjawiskiem deepfake’ów – w tym ich najmroczniejszą odmianą, czyli deep porn i porn nude – staje się coraz bardziej paląca. I choć różne są ich podejścia co do sposobów wymuszania na wielkich platformach brania odpowiedzialności za to, co publikują ich użytkownicy, co do jednego się zgadzają: jeśli nie obudzimy się dzisiaj, kiedy tego typu oszustwa dotyczą „tylko” reklamowanych produktów czy zafałszowanych wizerunków pojedynczych osób, jutro zagrożone mogą być wartości demokratycznego państwa.
Deepfake zagrożeniem dla demokracji? „Długofalowym efektem będzie kryzys zaufania do całego systemu”
O tym, w jaki sposób jedno przekłada się na drugie – podczas kongresu ochrony danych i nowych technologii, zorganizowanego przez UODO i Krajową Izbę Radców Prawnych – mówił Maciej Tąkiel, dyrektor innowacji i rozwoju biznesu w kancelarii Greenberg Traurig. Jego zdaniem na widocznym horyzoncie czasowym dostrzec można już zagrożenie erozji zaufania do osób publicznych, biznesu czy polityków.
– Faktyczne badania wskazują na to, że politykowi łatwiej będzie powiedzieć, że coś jest deepfakiem czy fake newsem, niż przeprosić swój elektorat. A ten żelazny od razu uznaje, że wypowiedź została zmanipulowana. Widzimy, jaka polaryzacja nastąpiła na naszej scenie politycznej. Długofalowym więc efektem, moim zdaniem, będzie duży kryzys wiedzy i zaufania do całego systemu – diagnozował ekspert.
Czytaj więcej
Wykorzystanie deepfake'a w spocie wyborczym nie jest złamaniem prawa, bo jego przepisy nie nadąża...
Ekspertka z komisji ds. pedofilii: 30 mln obrazów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci, a w Europie nie ma systemu, który by je wyłapywał
Jednak deepfake’i to ryzyko również tu i teraz, bo za ich pomocą można uderzyć w najbardziej intymne sfery życia człowieka, również dziecka. Jak zwracała uwagę Katarzyna Staciwa, koordynatorka ds. badań i rozwoju w państwowej komisji ds. pedofilii, dziś jedno nawet zdjęcie może zostać przerobione w taki sposób, by rozrosło się do rozmiarów kilkusekundowego filmiku. – To skala rażenia, z którą nikt sobie nie poradzi – oceniła. Dlatego też – zdaniem tej ekspertki – powinniśmy skupiać się na przepisach, które nie dopuszczą do tego, aby takie materiały w ogóle ukazywały się w sieci. Ale to platformy muszą ponosić odpowiedzialność za zapobieganie takim zdarzeniom. – To one stworzyły ten świat, tak go wykreowały, zaprosiły dzieci, nie pytając, czy jest on dla nich bezpieczny – mówiła.