To nie wstyd: można czytać książki i nie wiedzieć, że rozpoczęta w 1990 r. seria Patricii Cornwell o patolożce Kay Scarpetta zaowocowała już sprzedażą 120 mln egzemplarzy.
Niektórzy na te thrillery nie mieli szansy wpaść choćby dlatego, że mogą uważać za patologię czytanie o tym, jak ktoś tnie i kroi ciała. Najpierw robi to psychopatyczny morderca, a potem – już z urzędu, w majestacie prawa – koronerka. Tak to się nazywa w Stanach Zjednoczonych. U nas patolożka.
Scarpetta, czyli Nicole Kidman
Włoskie pochodzenie bohaterki tłumaczy budzące u nas mimowolny uśmiech nazwisko, zaś rodzinna historia wybór lekarskiej specjalizacji: Kay jako dziecko była świadkiem napadu na rodzinny sklep oraz zamordowania ukochanego ojca. Śmierć, być może, stała się jej obsesją, a dzieli ją ze Scarpettą w różnych, także patologicznych formach, co najmniej kilkoro bohaterów.
Ale to ze Scarpettą widzowie cierpią, będąc jako widzowie świadkami sekcji zwłok w prosektorium, których jest bez liku. To nie wszystko, bo morderstw też jest wiele! Widz musi więc szykować nerwosol lub xanax na oglądanie krwawych scen wizji lokalnych, ponieważ w stanie Virginia grasuje seryjny morderca. Uwielbia znęcać się nad kobiecymi ofiarami, co panie producentki, a w tych rolach występują Nicole Kidman i Jamie Lee Curtis – pokazują nam również często, z lubością stosując retrospekcje i flashbacki, jakby raz sfotografowane zmasakrowane ciało trzeba było „sprzedać” na ekranie wielokrotnie.