– O tym, że skradziono mój wizerunek i przypisano mi słowa, których nigdy nie wypowiedziałem, dowiedziałem się od pacjenta, który zadzwonił do mnie z pytaniem, czy rzeczywiście wystąpiłem w reklamie. Oczywiście zaprzeczyłem, ale zainteresowałem się sprawą – relacjonuje „Rzeczpospolitej” prof. Jerzy Szaflik.
Profesor jest znanym okulistą i specjalistą w dziedzinie leczenia chorób oczu. Był twórcą Banku Tkanek Oka w Warszawie oraz wieloletnim kierownikiem katedry i kliniki okulistyki wydziału lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Jego wizerunek – i autorytet – został wykorzystany w nieprawdziwych reklamach i zmontowanych materiałach wideo, w których rzekomo miał zachęcać do przyjmowania preparatu, którego nigdy nie polecał swoim pacjentom.
Prof. Jerzy Szaflik: to perfidne i podłe oszustwo, które może narazić pacjentów na utratę zdrowia
– Okazało się, że rozpowszechniane są fałszywe informacje z nawoływaniem do zaprzestania dotychczasowego leczenia na rzecz przyjmowania innego preparatu, który rzekomo ma pomóc na wszelkie schorzenia związane ze wzrokiem – wyjaśnia profesor.
W ocenie naukowca to „perfidne i podłe oszustwo, które może narazić pacjentów na utratę zdrowia”. – Miesiąc niestosowania leków w przypadku niektórych chorób oczu może bowiem doprowadzić do ślepoty lub znacznego ograniczenia widzenia – wyjaśnia.
Czytaj więcej
Spółka Meta, będąca właścicielem platform społecznościowych Facebook i Instagram, cofnęła skargi do sądu administracyjnego w sprawie zakazu wyświet...
Jak ustalono, w sprawie profesora wykorzystano materiały wideo z prawdziwych wywiadów z nim przeprowadzonych, montując je w jeden film – z użyciem animacji i podłożonym głosem. To klasyczny deepfake – wykonywany dzięki sztucznej inteligencji. Reklamy pojawiały się na Facebooku, a po kliknięciu w nie trafiało się na strony zarejestrowane na różnych zagranicznych domenach. Preparat jest dostępny w sklepach internetowych oraz na Allegro i OLX. Mimo że reklamy są blokowane na Facebooku, w kolejnych dniach się multiplikują.
Prof. Szaflik przyznaje, że po latach pracy zaistniała sytuacja jest dla niego bolesna, zaś próby zmierzające do skutecznego usunięcia fałszywych materiałów na razie spełzły na niczym. – Moim zdaniem nie ma regulacji prawnych, które skutecznie pozwalałyby walczyć z tym zjawiskiem – ocenia.
I przypomina, że lekarz nie ma prawa dowolnie występować w reklamach leków, nie mówiąc już o suplementach czy niesprawdzonych preparatach. – Dodatkowo do promowania tego samego produktu wykorzystano wizerunek mojego syna, prominentnego okulisty, który został przedstawiony w takim samym materiale, jak ja – dodaje Jerzy Szaflik.
Omawiana sprawa trafiła na policję i do prokuratury. – Niestety nie jestem ani pierwszym, ani zapewne ostatnim lekarzem w ten sposób wykorzystanym, bo proceder oszustwa się rozwija – konkluduje profesor.
Kolejny lekarz wykorzystany przez deepfake do fałszywych reklam. Jak temu zapobiec?
Profesor ma rację – na łamach „Rzeczpospolitej” opisywaliśmy przypadek wykorzystania wizerunku dr. Michała Sutkowskiego. W tej sprawie zawiadomienie do prokuratury – dotyczące fikcyjnych wywiadów i reklam innego preparatu – złożyli pełnomocnicy medyka oraz Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie, bo dotyczyła ona też innych lekarzy, m.in. prof. Michała Zembali.
– Obie sprawy zostały jednak umorzone ze względu na brak możliwości ustalenia sprawców. W sprawie z zawiadomienia dr. Sutkowskiego złożyliśmy zażalenie do sądu i oczekujemy, że uchyli on decyzję prokuratury, nakazując jej ponownie zbadać sprawę – wyjaśnia jego pełnomocnik, adwokat Jan Dudzik z Sowisło Topolewski Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych.
Podkreśla, że reklamy z doktorem – wcześniej umieszczane na stronach na zagranicznych domenach – zaczęły pojawiać się też na Facebooku.
– Po naszych zgłoszeniach treści znikały, ale potem znów wracały i obecnie nie sposób kontrolować ile z nich wciąż dostępnych jest dla odbiorców. Mój wniosek do prokuratury, aby zwróciła się do administracji Facebooka nie został rozpoznany, a całe postępowanie, jak wspomniałem, umorzono – komentuje mecenas.
Dodaje, że dwa tygodnie temu dr Sutkowski znów natknął się na fikcyjny wywiad telewizyjny, jaki rzekomo miała przeprowadzić z nim Agata Młynarska. – Nikt do tej pory nie został pociągnięty do odpowiedzialności, a głównym celem mojego klienta jest ustalenie, kto umieszcza reklamy w internecie oraz kto sprzedaje preparaty, które część pacjentów dr. Sutkowskiego kupowała i zażywała – konkluduje mec. Dudzik.
Czytaj więcej:
Rok 2024 pod względem skali niebezpieczeństw cybernetycznych był rekordowy, ale aktywność hakerów będzie tylko rosła. Wydatki firm w Polsce na cyfr...
Pro
Prawo zakazuje wykorzystywania cudzego wizerunku, a lekarzowi - występowania w reklamie
Reklama bezprawnie wykorzystująca cudzy wizerunek stwarza niebezpieczeństwo dla konsumentów, którzy ryzykują własnymi pieniędzmi i zdrowiem – może dojść też do ewentualnego naruszenia ich zbiorowych interesów. W podobnych przypadkach można też mówić o popełnieniu przestępstwa z kodeksu karnego, który penalizuje przywłaszczenie tożsamości, czyli podszywanie się pod inną osobę. Działanie takie polega na bezprawnym posłużeniu się cudzym wizerunkiem w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Co więcej, zgodnie z polskim prawem, lekarze nie mogą dowolnie występować w reklamach leków ani preparatów, a inne osoby – udawać w reklamach, że tymi lekarzami są.