Polskie przysłowia potrafią nas mocno zniechęcić do opuszczania domowych pieleszy. Przecież „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. Wiadomo, że trawa jest bardziej zielona u sąsiada, bo przecież nie ma to jak w domu.
Mimo wszystko staram się nie ulegać tendencji pozostawania na miejscu i bardzo sobie cenię uczestnictwo w międzynarodowych konferencjach i seminariach. Nie tylko dlatego, żeby – jak w ostatnich latach – opowiadać polską historię „reformy sądownictwa”, ale przede wszystkim po to, żeby posłuchać, jak jest gdzie indziej. Wyjazdy są też dobrą okazją do zaktualizowania swojej wiedzy czy też skonfrontowania dotychczasowych przekonań i przyzwyczajeń.
W lutym miałem okazję uczestniczyć w konferencji o wyzwaniach dla sędziowskiej niezawisłości, w oparciu o opublikowane w 2024 r. „Standardy niezawisłości sędziowskiej z Mount Scopus”.
Czytaj więcej
Na porozumienie dotyczące reformy sądownictwa jest już za późno, bo procedura została uruchomiona. Jest mi po ludzku żal.
Czy politykom sądownictwo przeszkadza?
Zacznijmy od początku, czyli od samego zbioru zasad, póki co dostępnego w internecie w oryginalnej, angielskiej wersji. Przygotowany został przez Instytut Prawa Europejskiego (ELI) z siedzibą w Wiedniu, przez wieloosobowy zespół, w którym znajdziemy między innymi profesorów Shimona Shetreeta, Sophie Turenne i Fryderyka Zolla.