We Wrocławiu w ostatnich kilkunastu miesiącach jeden z działaczy pro-life zgłosił prawie 2,2 tys. zgromadzeń. Pojawił się na 17. Pozostałych nie odwołał, przez co jedynymi osobami, które pojawiły się w oznaczonym we wniosku miejscu i czasie zgromadzenia byli policjanci, którzy mieli je zabezpieczać. Ci mają już dość i wysyłają do sądów wnioski o ukaranie za wykroczenie w postaci niepotrzebnego angażowania służb.
Opisany przypadek pokazuje, że mamy do czynienia z pewną luką w przepisach. Ustawodawca nowelizując w 2015 r. ustawę – Prawo o zgromadzeniach nie przewidział, że ktoś będzie w taki sposób próbował nadużywać swojego konstytucyjnego prawa do organizowania pokojowych zgromadzeń. W praktyce jednak przypisywanie w takich przypadkach odpowiedzialności określonej w art. 66 § 1 pkt. 1 ustawy – Kodeks wykroczeń może być mało skuteczne, ponieważ w przypadku odpowiedzialności za wskazane wykroczenie należałoby wykazać, że już na etapie zgłaszania organizator z góry nie chciał przeprowadzić zgromadzenia, a celem zgłoszenia było wyłącznie wprowadzenie w błąd organu gminy, niemniej może się zdarzyć, że dane zgromadzenie nie odbywa się z różnych, obiektywnych przyczyn.
Czytaj więcej
W 2025 r. we Wrocławiu odwołano aż 80 proc. zgromadzeń publicznych. Większość została zgłoszona t...
To prawda, jednak gdy obwiniony wielokrotnie zgłasza zgromadzenie w trybie uproszczonym, a więc na dwa dni przed datą wydarzenia, to w ilu przypadkach może dojść do nieprzewidzianych sytuacji, które zmuszą go do zmiany planów?
Wielokrotność takich zachowań mogłaby wskazywać na celowość takich działań, uzasadniając tym samym oddziaływanie normami prawnokarnymi. Jednakże rozważając ten problem pod rozwagę poddałbym możliwości wynikające z konstrukcji norm administracyjnoprawnych, aby przeciwdziałać celowemu, niepotrzebnemu angażowaniu funkcjonariuszy policji do zabezpieczenia zgromadzenia, które w praktyce miałoby się nie odbyć.
Dlaczego?
Zgodnie z art. 57 Konstytucji RP każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich, przy czym ograniczenie tej wolności określa ustawa. Ustawą regulującą zasady i tryb organizowania, odbywania i rozwiązywania zgromadzeń jest ustawa – Prawo o zgromadzeniach. Zgodnie z tą ustawą w zawiadomieniu o zamiarze zorganizowania zgromadzenia organizator ma obowiązek podać swoje dane oraz dane przewodniczącego zgromadzenia, określić cel zgromadzenia, wskazać datę, godzinę i miejsce rozpoczęcia zgromadzenia, przewidywany czas trwania, przewidywaną liczbę uczestników oraz ewentualną trasę przejścia ze wskazaniem miejsca zakończenia zgromadzenia. Dodatkowo organizator może podać informację o środkach służących zapewnieniu pokojowego przebiegu zgromadzenia, o ile zostały zaplanowane. Powyższy katalog – w drodze nowelizacji – można by rozszerzyć o dodatkowy obowiązek polegający przykładowo na poinformowaniu organu gminy, że planowane przez organizatora zgromadzenie nie odbędzie się. Wówczas nie byłoby potrzeby angażowania funkcjonariuszy policji do zabezpieczenia tego rodzaju przedsięwzięcia. Z kolei o tym, do kiedy najpóźniej należałoby taką informację przekazać, czy też w jakiej formie, jak również czy i jaką liczbę funkcjonariuszy policji dedykować do tego rodzaju wydarzenia na tę chwilę pozostaje kwestią otwartą.
Jak rozumiem, miałby być on obarczony sankcją.
To również stanowi przedmiot do dyskusji, jakkolwiek w przypadku deliktu administracyjnego mamy do czynienia z czynem niezależnym od winy, odmiennie niż w przypadku deliktu karnego, gdzie winę należy udowodnić. W praktyce zatem, gdyby organizator zgromadzenia był zobowiązany do poinformowania organu gminy o rezygnacji z realizacji planowanego zgromadzenia pod rygorem sankcji administracyjnej, wówczas odpowiedzialność aktualizowałaby się w następstwie zaniechania takiego obowiązku.