Przypomnijmy, iż w ubiegły poniedziałek obrady Państwowej Komisji Wyborczej w sprawie sprawozdania komitetu PiS zostały odroczone do momentu wyjaśnienia przez organ ustawodawczy kwestii statusu sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego.
Wcześniej siedmioosobowy skład Izby Kontroli Nadzwyczajnej uchylił sierpniową uchwałę Państwowej Komisji Wyborczej, która odrzuciła sprawozdanie komitetu wyborczego PiS z ostatnich wyborów parlamentarnych.
Decyzja PKW o odroczeniu obrad wywołała dyskusję o jej prawomocności. Według kodeksu wyborczego po takim orzeczeniu Państwowa Komisja Wyborcza niezwłocznie postanawia o przyjęciu sprawozdania finansowego komitetu wyborczego. To zaś daje zielone światło ministrowi finansów do wypłaty dotacji.
W sobotę miał miejsce kolejny zwrot akcji tej sprawie. Członek PKW, Ryszard Kalisz, poinformował w TVN24, że otrzymał e-mail z Krajowego Biura Wyborczego, w którym przewodniczący Komisji Sylwester Marciniak zarządził tryb obiegowy przyjęcia uchwał do poniedziałku do godz. 12. Chodziło o dziewięć uchwał, w tym ten dotyczącą sprawozdania finansowego komitetu wyborczego PiS z wyborów parlamentarnych 2023 r. Kalisz zgodził się z prowadzącym wywiad, że jest to próba podjęcia uchwały "tylnymi drzwiami" przez szefa PKW.
Czytaj więcej
Obrady Państwowej Komisji Wyborczej w sprawie sprawozdania finansowego komitetu wyborczego PiS z 2023 r. zostały odroczone. Co oznacza to dla budże...
Sylwester Marciniak: mec. Kalisz często wprowadza w błąd opinię publiczną
W poniedziałek na stronie PKW opublikowano "Wyjaśnienia Przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej dotyczące obiegowego trybu podjęcia uchwał Państwowej Komisji Wyborczej w dniu 23 grudnia 2024 roku". Szef Komisji sędzia Sylwester Marciniak odniósł się w nich m.in. do twierdzeń mec. Ryszarda Kalisza, który jak czytamy "delikatnie mówiąc, często wprowadza w błąd opinię publiczną, mija się z prawdą i jako jedyny z członków PKW wypowiada się regularnie w mediach, nie mając ku temu doświadczenia w sprawach wyborczych".
Dalej Marciniak stwierdził, że mec. Kalisz, iż „nie czyta prawdopodobnie materiałów przesłanych przez KBW, natomiast je komentuje”. Ma na to wskazywać fakt, że „w obiegowym trybie podjęcia uchwał, najczęściej nie głosuje albo przysyła informacje po terminie (jak np. ostatnio w dniu 9 grudnia 2024 r.). A w bieżącym głosowaniu twierdził publicznie, że uchwał poddanych pod głosowanie jest 9, a to oznacza, że nawet nie przeczytał pisma wszczynającego tryb obiegowy, bowiem wskazane było w nim, że przedmiotem głosowania mają być 3 uchwały i ich tytuły zostały wymienione”.
Odnosząc się również do słów mec. Kalisza wyjaśniono, iż w ubiegły poniedziałek 16 listopada "nie zapadła uchwała o odroczeniu rozpatrzenia sprawozdania finansowego Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość (...), albowiem zgodnie z art. 161 § 3 Kodeksu wyborczego, PKW podejmuje uchwały jedynie w zakresie swoich ustawowych uprawnień, a co więcej – Kodeks wyborczy, w przeciwieństwie do innych ustaw, nie przewiduje podstawy prawnej do odroczenia lub zawieszenia postępowania w sprawach wyborczych". Jako dodano, na tym posiedzeniu nie została podjęta przez Komisję żadna uchwała.
W piśmie poinformowano, że „wobec zgłoszenia sprzeciwu wobec podjęcia w trybie obiegowym uchwały w sprawie sprawozdania finansowego Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość (...), w związku z art. 161 § 7 Kodeksu wyborczego, zgodnie z którym w przypadku gdy w wyznaczonym terminie członek Państwowej Komisji Wyborczej złoży sprzeciw, projekt uchwały rozpatruje się na najbliższym posiedzeniu Państwowej Komisji Wyborczej, zwołuję posiedzenie Komisji na dzień 30 grudnia 2024 r. na godz. 12".
Czytaj więcej
Jeżeli członek PKW Ryszard Kalisz nadal będzie kontynuował medialne wystąpienia w stylu „a z wyborami prezydenckimi to różnie może być”, może skute...
Dlaczego sprawozdanie komitetu wyborczego PiS zostało odrzucone
Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła sprawozdanie finansowe komitetu wyborczego PiS pod koniec sierpnia. Powodem tej decyzji było naruszenie zasad prowadzenia kampanii wyborczej. W konsekwencji zakwestionowano działania na kwotę 3,6 mln zł. O jakie naruszenia chodziło? Mowa o agitacji wyborczej podczas dwóch pikników wojskowych, prowadzenie działań wpisujących się w kampanię wyborczą przez osoby zatrudnione w Rządowym Centrum Legislacji oraz spot reklamowy resortu sprawiedliwości uznany przez PKW za zachęcający do głosowania na PiS.
Konsekwencje tej decyzji PKW są dla Prawa i Sprawiedliwości dotkliwe. Przede wszystkim partia musi zwrócić do budżetu zakwestionowane 3,6 mln zł. Ponadto dotacja podmiotowa dla tego ugrupowania, wynosząca 38 mln zł, zostanie pomniejszona o 10,8 mln zł. O tę samą kwotę obniżona będzie do końca kadencji coroczna partyjna subwencja. Łącznie decyzja PKW może kosztować PiS aż 57,6 mln zł przez cztery lata.
PiS nie zgodziło się z tą uchwałą i złożyło na nią skargę do Sądu Najwyższego, gdzie zgodnie z ustawą trafiła ona do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Prezes Jarosław Kaczyński przekonywał wtedy, że decyzja PKW jest całkowicie sprzeczna z prawem, a postawione jego partii zarzuty można postawić każdemu innemu ugrupowaniu.
Konsekwencją zakwestionowania finansowania komitetu wyborczego PiS w wyborach parlamentarnych w 2023 r. było też odrzucenie przez PKW w listopadzie rocznego sprawozdania finansowego PiS za ubiegły rok. Również tę uchwałę PiS zaskarżyło do Sądu Najwyższego.