Naczelny Sąd Administracyjny przesądził, że sąd dyscyplinarny działający przy Okręgowej Izbie Inżynierów Budownictwa nie może się zająć sprawą Agnieszki G., która bez uprawnień kierowała budową domu jednorodzinnego. W tej sprawie zwrócił się do tego sądu rzecznik odpowiedzialności zawodowej.

Agnieszka G. była kierownikiem budowy domu jednorodzinnego w jednej z podlubelskich miejscowości. Pewnego dnia z wizytą zjawił się powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. W trakcie kontroli ustalił, że Agnieszka G. jest inżynierem budownictwa, który posiada jedynie uprawnienia zawodowe w zakresie projektowania, natomiast do kierowania budową – już nie. Ponadto w oświadczeniu o zakończeniu budowy (tj. załączniku do wniosku o wydanie pozwolenia na użytkowanie) podała nieprawdę. W sposób nierzetelny opisała również wykonane roboty budowlane oraz ich zakres.

Inspektor zawiadomił m.in. o popełnieniu przestępstwa prokuratora rejonowego. Natomiast do okręgowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej zwrócił się o ukaranie dyscyplinarne. Sąd dyscyplinarny uznał zaś, że skoro kobieta nie miała uprawnień do kierowania budową, to nie może wszcząć postępowania z tytułu odpowiedzialności zawodowej.

Rzecznik uważał inaczej. Wniósł zażalenie do Krajowego Sądu Dyscyplinarnego Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa, który jednak nie przyznał mu racji.

Wówczas rzecznik wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. WSA uchylił postanowienie i skierował sprawę do ponownego rozpoznania.

Krajowy Sąd Dyscyplinarny odwołał się do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który przyznał mu rację. Według NSA sąd dyscyplinarny miał prawo odrzucić tego typu wniosek o ukaranie. Nie może bowiem zająć się sprawą ukarania osoby, która nie ma uprawnień do kierowania budową. Jest to sąd korporacyjny, który zajmują się odpowiedzialnością członków izby w takim zakresie, w jakim mogą korzystać ze swoich uprawnień.

sygnatura akt: II GSK 294/15