Rzecznik zwraca też uwagę na nadal nierozwiązany problem niewpuszczania rodziców do chorych dzieci w szpitalach.

Z listów obywateli kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz z informacji przekazanych od prezeskę Fundacji Rodzić po Ludzku wynika, że problem zawieszenia porodów rodzinnych pozostaje nadal nie tylko aktualny, ale wręcz się nasila. Do Fundacji każdego dnia wpływają dziesiątki pytań oraz próśb świadczących o ogromnym stresie, jakiego doświadczają obecnie rodzące kobiety.

- Stany lękowe, a nawet depresyjne, w znaczący sposób wpływają na sytuację położniczą kobiet. Poczucie niesprawiedliwości, którego doświadczają kobiety, potęguje fakt, że w innych krajach Unii Europejskiej poród rodzinny jest możliwy - czytamy na stronie RPO. Pacjenci wskazują na przykład sytuację panującą w Republice Czeskiej, gdzie zawieszono możliwość obecności osoby bliskiej przy porodzie, ale 15 kwietnia zmieniono zapis rozporządzenia dotyczący ograniczenia odwiedzin w szpitalach, dodano wyjątki, w tym obecność podczas porodu osoby trzeciej: drugiego rodzica dziecka lub innej osoby mieszkającej z rodzącą. Osoba ta musi spełnić kilka warunków, takich jak: temperatura ciała poniżej 37 stopni, brak objawów charakterystycznych dla COVID-19, noszenie maseczki chirurgicznej podczas pobytu w placówce. Muszą być także spełnione określone warunki techniczne: poród w odrębnej sali lub boksie porodowym z osobnym węzłem sanitarnym oraz ograniczenie kontaktu osoby trzeciej z innymi rodzącymi.

Czytaj także: Koronawirus: Ministerstwo Zdrowia potwierdza zawieszenie porodów rodzinnych

W związku z tym wskazano, że niezbędne jest wypracowanie bezpiecznej procedury, która będzie jednolita dla wszystkich podmiotów. Wyrażono sprzeciw wobec zaleceń Konsultanta Krajowego w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz Konsultanta w dziedzinie perinatologii z dnia 8 maja 2020 r. dotyczących porodów rodzinnych. Jednocześnie Fundacja Rodzić po Ludzku zaproponowała rekomendacje dla Ministra Zdrowia dotyczące porodu z osobą towarzyszącą. Zwrócono uwagę na konieczność rozważenia wniosków, które dotyczącą: powołania interdyscyplinarnego zespołu – w celu wypracowania procedury umożliwiającej odbywanie porodów rodzinnych, realnego umożliwienia rodzicom dzieci hospitalizowanych obecności podczas pobytu ich dziecka w szpitalu, zmianę rekomendacji dotyczącej zalecenia przeprowadzania cesarskiego cięcia u kobiet zakażonych COVID-19 z uwzględnieniem wskazań położniczych, neonatologicznych oraz epidemiologicznych, zmianę rekomendacji dotyczącej izolacji dziecka od matki, u której potwierdzono COVID- 19, odstąpienie od zlecania wykonywania testów w kierunku COVID-19 przez osoby zamierzające towarzyszyć kobiecie w trakcie porodu oraz o zapewnienie odpowiednich środków ochrony indywidualnej dla personelu wszystkich oddziałów położniczych, a tym samym zwiększenie bezpieczeństwa pacjentek i ich dzieci.

Do rzecznika docierają pozytywne informacje, że w niektórych szpitalach np. w Szpitalu św. Zofii w Warszawie przywracane są porody rodzinne. Statystyki stanowią, że w tym szpitalu w ubiegłym roku 85 proc. porodów drogami natury to były porody rodzinne. - Teraz przy przyjęciu do szpitala, osoba towarzysząca podlega tym samym procedurom co pacjentka rodząca, tj. ma sprawdzaną temperaturę oraz musi wypełnić formularz ankiety epidemiologicznej - relacjonuje Bodnar. - Dodatkowo przez cały okres pobytu w szpitalu osoba towarzysząca musi zachować bezpieczny dystans dwóch metrów wobec innych osób, często dezynfekować ręce oraz mieć założoną maskę medyczną, którą powinna zmieniać co dwie godziny - uzupełnia.

RPO przypomina też o problemie możliwości przebywania rodziców z małymi pacjentami na oddziałach pediatrycznych. Zgłaszał go już kilka tygodni temu. Z napływających listów obywateli do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wynika również, że zrozpaczeni rodzice sygnalizują brak jakiejkolwiek możliwości pobytu przy umierającym dziecku.