Przybywa przestępstw związanych z wykorzystywaniem fałszywych dokumentów. W tej chwili sam handel takimi dokumentami nie jest zabroniony, dopiero ich użycie. Dlatego prokuratorzy mają związane ręce. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji chce to zmienić za pomocą projektu nowelizacji ustawy o dokumentach. Zmienione przepisy mają też zablokować handel falsyfikatami pod szyldem sklepów online z artykułami kolekcjonerskimi.
Do najczęściej spotykanych przestępstw związanych z wykorzystaniem fałszywych dokumentów należą wyłudzenia kredytów, obrót towarowy z zagranicą i obrót kradzionymi samochodami. Według Związku Banków Polskich rocznie udaremnianych jest około 6 tysięcy prób wyłudzeń kredytów na podstawie fałszywych dokumentów.
Nowa ustawa ma rozwiązać problem oferowania tzw. dokumentów kolekcjonerskich, które do złudzenia przypominają oryginalne. Proceder ten umożliwia dokonywanie przestępstw związanych z wykorzystaniem fałszywych dokumentów.
– Dokumenty kolekcjonerskie przypominają dokumenty oryginalne w zakresie kolorystyki, wielkości, typu użytego podłoża, elementów zabezpieczających, takich jak np. hologram lub elementy wypukłe (grawerowane na wyskok) itp. – wskazuje Katarzyna Wójtowicz Garcarz, biegły sądowy.
Tyle tylko, że hologram widniejący na dokumencie kolekcjonerskim nie jest autentyczny, podobnie jak elementy wypukłe, które nie powstały w wyniku grawerowania laserowego, tak jak ma to miejsce w oryginalnym dokumencie. – Jeśli osoba oceniająca dokument tożsamości nie przeszła szkolenia w zakresie rozpoznawania autentyczności dokumentów, może mieć problem z identyfikacją dokumentu tzw. kolekcjonerskiego – dodaje biegła.
Centralnej bazy brak
Były rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski zaznacza, że nie ma takiego systemu na świecie, który dawałby dostęp policji i urzędnikom do wszystkich dokumentów obywateli z wszystkich krajów, gdzie można byłoby sprawdzić, czy dana osoba jest poszukiwana lub same dokumenty.
– Dziś nie szkoli się już urzędników, policjantów, celników czy strażników granicznych, jak wyglądają zabezpieczenia poszczególnych dokumentów w innych krajach. Jeśli mają wątpliwości co to autentyczności dokumentu pochodzącego z kraju należącego do Unii Europejskiej, mogą skorzystać z systemu informacji Shengen. Takiej weryfikacji można również dokonać za pośrednictwem Interpolu, choć niewątpliwie w przypadku obywatela z Bangladeszu lub Emiratów Arabskich jest to wyjątkowo trudne. Z drugiej strony – posługując się fałszywym polskim dokumentem prawa jazdy w USA, osoba nieposiadająca uprawnień może swobodnie prowadzić samochód. Tamtejsi policjanci nie są w stanie sprawdzić jego autentyczności na drodze – podnosi.
Złe brzmienie przepisu
Prokurator Jacek Wygoda ocenia, że błędne jest aktualne brzmienie artykułu 270 kodeksu karnego. Sankcjonuje on tego, kto w celu użycia jako autentyczny podrabia dokument. – Nakłada na policję, prokuraturę i sąd obowiązek wykazania, że ten, kto wytwarzał taki falsyfikat, robił to w celu popełnienia przestępstwa. Samo wytwarzanie falsyfikatów dowodów osobistych i praw jazdy stanowi przestępstwo w celu użycia jako autentyczny – uważa prokurator.
– Ciekawi mnie, kto kiedyś wpadnie na pomysł, aby robić kolekcjonerskie faktury VAT. Uważam, że to bardzo ważne, aby ustawodawca zmodyfikował ten proceder przez wyeliminowanie z niego zwrotu „w celu użycia za autentyczny" - podobnie jak jest w przypadku przepisu o podrabianiu znaków pieniężnych i identyfikacyjnych. Nie sądzę, aby sklep handlujący artykułami kolekcjonerskimi był w stanie kontrolować, czy osoba kupująca taki dokument będzie posługiwać się nim w celu popełnienia przestępstwa, „używając go jako autentyczny" – dodaje prokurator Jacek Wygoda.
Proponowana nowelizacja ustawy o dokumentach zakłada budowę Rejestru Dokumentów Publicznych, który będzie prowadzony przez MSWiA. Rejestr umożliwi obywatelom dostęp online do wzorów obowiązujących dokumentów publicznych z opisem podstawowych zabezpieczeń i sposobu weryfikacji autentyczności dokumentu.
– Z badań wynika, że w Polsce każdego roku jest w obiegu około miliona fałszywych dokumentów. Wiele autentycznych dokumentów nie jest właściwie zabezpieczonych. Należałoby to zmienić, bo fałszywy dokument ma skutki społeczne, ekonomiczne i indywidualne – wskazuje profesor Brunon Hołyst.
Zgodnie z projektem osoba, która będzie wytwarzać, oferować, zbywać lub przechowywać w celu zbycia replikę dokumentu publicznego, ma podlegać grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do dwóch lat.
etap legislacji: po I czytaniu w sejmowej komisji