Reklama

Polska ściga zbrodniarzy wojennych. Albo stara się stworzyć takie wrażenie

Tylko trzech polskich prokuratorów, zajętych także innymi sprawami, zajmuje się zbieraniem dowodów zbrodni popełnionych podczas wojny w Ukrainie.
Wyzwolona Bucza, kwiecień 2022

Wyzwolona Bucza, kwiecień 2022

Foto: PAP/EPA

Gdy niemal trzy lata temu Rosja zaatakowała Ukrainę i wyszły na jaw wojenne zbrodnie, Zbigniew Ziobro ogłosił utworzenie zespołu prokuratorów, którzy mieli pracować na rzecz osądzenia tych zbrodni. Okazało się, że zespół był i wciąż jest dość ograniczony i nie pracuje tak, jak by to było możliwe.

Czytaj więcej

Zbrodnie wojenne w Ukrainie: jaki trybunał osądzi zbrodniarzy

Zespół ds. zbrodni wojennych w Ukrainie, czyli trzech śledczych na niepełny etat

Jak poinformowało „Rzeczpospolitą” biuro prasowe Prokuratury Krajowej, od początku powołania tego zespołu w jego skład wchodziło trzech prokuratorów i jeden asystent prokuratora. Formalnie zespół działa w Mazowieckim Wydziale Zamiejscowym PK. Jednak sprawy zbrodni wojennych nie są jedynymi ich zajęciami. Prowadzą oni też inne sprawy, z czym wiąże się także udział w procesach sądowych.

Jak zapewnia PK, zespół nie jest jednak bezczynny, bo dotychczas przesłuchał ponad 3 tysiące świadków – uchodźców z Ukrainy. „Zgromadzono szereg dokumentów, zdjęć, nagrań i innych dowodów, uzyskano opinie biegłych, podjęto współpracę z organizacjami pozarządowymi zajmującymi się pomocą uchodźcom” – zapewnia prokuratura.

Czytaj więcej

Co zapamiętamy z 1000 dni wojny Rosji z Ukrainą?
Reklama
Reklama

Licząc czysto matematycznie, jeśli trzech prokuratorów w ciągu trzech lat przesłuchało trzy tysiące świadków – wypada po jednym świadku dziennie na prokuratora. Zresztą z zespołem współpracuje też ABW i policja, więc przesłuchaniami wcale nie musieli się zajmować prokuratorzy.

Zbrodnie wojenne w Ukrainie. Do ich ścigania trzeba specjalistycznej wiedzy

Jak ocenia ekspert międzynarodowego prawa karnego prof. dr hab. Paweł Wiliński z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, trzech prokuratorów pracujących na niepełny etat – to nie jest imponująco silny zespół do zajmowania się takimi sprawami.

– Profesjonalne prowadzenie takich postępowań wymaga specjalistycznej wiedzy i doświadczenia w międzynarodowych procedurach związanych ze ściganiem zbrodniarzy wojennych. Polska jako kraj, w którym znalazło się wielu świadków zbrodni popełnianych w Ukrainie, mogłaby tu zrobić o wiele więcej – zauważa prof. Wiliński.

Dodaje, że równocześnie w takich krajach, jak Niemcy, Holandia czy Francja, powstały specjalistyczne zespoły prokuratorskie, które nie tylko intensywnie zbierają dowody, ale też w początkowym okresie wojny szkoliły prokuratorów ukraińskich w tego typu sprawach.

Zebrane dowody zbrodni mogą być przydatne w przyszłych procesach przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym (MTK) w Hadze. Można też sądzić oskarżonych w Polsce według reguł tzw. jurysdykcji uniwersalnej, na podstawie art. 113 kodeksu karnego. To procedura pozwalająca ścigać zbrodnie przeciwko ludzkości nie tylko w kraju ich popełnienia. Wynika ona ze Statutu rzymskiego MTK, którego Polska jest stroną.

Czytaj więcej

Raport: Samoloty Władimira Putina wywoziły ukraińskie dzieci do Rosji
Reklama
Reklama

Jak zauważa prof. Wiliński, nie ma zatem przeszkód prawnych do sądzenia zbrodniarzy wojennych w naszym kraju. Jednak ekspert podkreśla, ze w dzisiejszych realiach kłopot może być jedynie ze skutecznym przeprowadzeniem takiego procesu.

– Oskarżony powinien być ujęty, przynajmniej raz postawiony przed sądem i skonfrontowany z zarzutami. Do wszczynania takich postępowań trzeba też woli politycznej i pewnej dozy odwagi sędziów i prokuratorów – komentuje prof. Wiliński.

Organizacje pozarządowe też zbierają dowody zbrodni wojennych podczas inwazji Rosji na Ukrainę

Zbieraniem dowodów w sprawach zbrodni wojennych w Ukrainie zajmuje się nie tylko prokuratura, ale też finansowany z państwowych pieniędzy Instytut Pileckiego oraz kilka organizacji pozarządowych. Jedną z nich jest Fundacja Project Sunflowers.

– Zbieranie takich dowodów to wieloletni proces, bo choć wciąż zgłaszają się do nas świadkowie zbrodni, to z różnych przyczyn, w tym psychologicznych, wiele osób nie chce dzielić się swoją wiedzą o tym, co widzieli na wojnie – przyznaje dr Ewa Hofmańska, koordynatorka Sunflowers.

Zauważa przy tym pewną prawidłowość: gdy sytuacja na froncie ukraińsko-rosyjskim robi się korzystniejsza dla Ukrainy – świadkowie zgłaszają się chętniej. Gdy jednak przewagę zyskuje armia rosyjska, chęć Ukraińców do zeznań słabnie.

– Prawdopodobnie dopiero zakończenie wojny może odblokować w wielu osobach strach przed zeznaniami – przypuszcza dr Hofmańska.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Niewyjaśniona zbrodnia. 10 lat temu Rosjanie zestrzelili pasażerskiego boeinga
Podatki
Urzędnicy skarbówki interesują się wracającymi do Polski. Co sprawdzają?
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Nieruchomości
Jedna działka, jedna wuzetka? Ministerstwo zabrało głos
W sądzie i w urzędzie
Trzy nowe funkcje w mObywatelu. Chodzi o dowody i paszporty
Prawo w Polsce
Karol Nawrocki podpisał trzy ustawy. Studenci zostaną młodszymi asystentami sędziego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama