Janusz Palikot, pański klient, został tymczasowo aresztowany. Czy było to konieczne?
Tymczasowe aresztowanie bywa często nadużywane przez prokuraturę, ale też i sądy, które przecież je stosują jako środek zapobiegawczy. Często w przypadkach, gdy podejrzany nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów, wnioskuje się o zastosowanie wobec niego tego najcięższego środka zapobiegawczego. Wtedy owo tymczasowe aresztowanie bywa popularnie nazywane aresztem wydobywczym, ponieważ służy uzyskaniu wyjaśnień o określonej treści i to często od osoby nieodpornej na stres wynikający z odosobnienia. Nie o to jednak w środkach zapobiegawczych chodziło ustawodawcy poprzez wprowadzenie do systemu prawa polskiego tymczasowego aresztowania. Przypomnieć należy, że ów środek winien być stosowany jako ostateczny (ultima ratio), co oznacza, że stosowany być powinien gdy inne dostępne w systemie prawa środki zapobiegawcze nie są wystarczające w danej sprawie, a nie zaś w sposób zautomatyzowany, jak to ma często miejsce w Polsce. Inne środki zapobiegawcze, jak np. dozór policyjny czy zakaz opuszczania kraju, skutecznie mogą zabezpieczyć postępowanie przygotowawcze przed bezprawną ingerencją podejrzanych. Niestety, prokuratura nader często woli korzystać z tymczasowego aresztowania, bowiem ułatwia jej to pracę, zaś kwestia stosowania tymczasowego aresztowania staje się po prostu handlem wolnością. Dlatego tak często nadmierne stosowanie tymczasowego aresztowania w Polsce bywa piętnowane przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Dodać należy, że umiar w stosowaniu tego środka zapobiegawczego nakłada na polskie organy art. 6 ust. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.