Jak poinformowała wrocławska prokuratura, „1 Wydział Śledczy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu prowadzi postępowanie sprawdzające dotyczące przekroczenia uprawnień, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, przez Bartłomieja C. – byłego Wiceministra Sprawiedliwości, czym działał na szkodę interesu publicznego, tj. o czyn z art. 231 § 2 k.k. i inne”.
Chodzi o sprawę wiceministra Lewicy Bartłomieja Ciążyńskiego, który miał zapłacić służbową kartą za paliwo w trakcie drogi na wakacje na Słowenii. Po publikacji artykułu Wirtualnej Polski opisującego zdarzenie Ciążyński podał się do dymisji. To jednak nie koniec jego kłopotów, gdyż sprawą postanowiła zająć się prokuratura.
Czytaj więcej
Lewica postanowiła wzorcowo zareagować na wyłudzenie publicznych pieniędzy, którego dopuścił się jej działacz Bartłomiej Ciążyński, i na zwołanej k...
Wiceminister Ciążyński podał się do dymisji. Prokuratura wszczyna śledztwo
– W postępowaniu gromadzony jest materiał dowodowy zmierzający do wyjaśnienia okoliczności związanych z wykorzystaniem dla celów prywatnych służbowego samochodu i środków finansowych – czytamy w komunikacie wrocławskiej prokuratury.
Zgodnie z treścią przepisu art. 231 par. 2 kk, wskazanego w treści komunikatu prokuratury, „Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Co jednak ważne, następny paragraf tego przepisu wskazuje, iż „Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”.
Tak więc, ex-wiceministrowi Ciążyńskiemu grozić może kara w wysokości do 10 lat pozbawienia wolności. Na ten moment prowadzone jest postępowanie sprawdzające, brak informacji o postawieniu politykowi zarzutów.
Za publiczne pieniądze do Słowenii? Sprawa wiceministra Ciążyńskiego
Sprawę wiceministra Ciążyńskiego nagłośnili dziennikarze Wirtualnej Polski. Jak pisaliśmy na łamach rp.pl, „WP podaje, że 13 lipca O 1:08 Bartłomiej Ciążyński na stacji Orlen pod Wrocławiem zatankował ponad 60 litrów paliwa. Zapłacił służbową kartą z wrocławskiego PORT, którą jeszcze dysponował. Na stacji benzynowej wpisany został numer rejestracyjny tankowanego auta – jest on zbieżny z numerem służbowej skody superb, którą dysponował Ciążyński. 2:19 w nocy, godzinę i jedenaście minut później, służbową kartą paliwową opłacony zostaje kolejny zakup na stacji Orlenu, tym razem w Międzylesiu, 8 km od granicy polsko-czeskiej. Kolejne tankowanie, poza granicami Polski, w myśl podpisanego przez Ciążyńskiego dokumentu, musiałoby odbywać się na jego koszt”.