Między mieszkańcami, a włamywaczem wywiązała się awantura, zaatakował on starszego pana oraz jego 18-letniego wnuka. Mężczyzna był agresywny, ale nie miał przy sobie żadnej broni. Powstrzymała go matka nastolatka, która dźgnęła go nożem - po tym uciekł. Zmarł w szpitalu mimo udzielonej pomocy. 

Prokuratura postawiła zarzuty całej trójce - udział w bójce, której konsekwencją jest śmierć człowieka, za co grozi kara pozbawienia wolności do lat 10. Zastosowany został również dozór policyjny. 

W piątek śledczy poinformowali jednak, że środki zapobiegawcze zostały uchylone, a do całej sprawy odniósł się Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro - Nie mam wątpliwości, że zarzuty stawiane napadniętej rodzinie w Poznaniu nie były zasadne. Mieliśmy do czynienia z przypadkiem pozwalającym na zastosowanie klasycznej obrony koniecznej - powiedział na spotkaniu z dziennikarzami.

Prokuratura Krajowa zbadała sprawę oraz czynności podjęte przez miejscową prokuraturę rejonową. Po tej analizie Zbigniew Ziobro przekazał ocenę: Mieliśmy tu do czynienia z napastnikiem, wielokrotnie karanym kryminalistą, który dopuścił się napaści na tę rodzinę. Był recydywistą dopuszczającym się włamań, kradzieży rozbójniczych i innych przestępstw, przez wiele lat przebywał w zakładach karnych. W momencie napaści na rodzinę był pijany. 

Wyniki obdukcji wskazują, że napastnik brutalnie uderzał członków rodziny, a poznane od czasu włamania okoliczności sprawiają, że oceny postawione ofiarom nie były zasadne. 

 W mojej ocenie mieliśmy do czynienia z klasycznym wystąpieniem wszystkich wymogów pozwalających na zastosowanie "klasycznej" obrony koniecznej. Ta rodzina broniła się i miała do tego pełne konstytucyjne prawo - przekazał minister sprawiedliwości.

Minister nie widzi innej przyszłości niż korzystniej dla napadniętych osób, ma on również zamiar wszcząć postępowania wyjaśniające dlaczego zostały im postawione zarzuty karne, podkreślił jednak, że zostały one postawione przez policję w ramach przepisów o tzw. postępowaniu w niezbędnym zakresie w nagłej sytuacji. 

Prokuratura przekazała również, że zgodnie z badaniem toksykologicznym 29-letni włamywacz miał około 1,5 promila alkoholu we krwi. Mają zostać wykonane również badania o obecność innych środków odurzających w organiźmie zmarłego.

Na zorganizowanym spotkaniu minister przypomniał o uchwalonym w 2017 roku zmiany skutkujące większą ochroną osób broniących się przed napaścią nazywanej "mój dom moja twierdza". Prawo do obrony jest prawem człowieka - zaznaczył minister sprawiedliwości. Ma on prawo do obrony skutecznej - by napastnik nie mógł kontynuować swoich działań.