Dziennikarz wydał oświadczenie, w którym odniósł się do tego co dzieje się w Mariupolu - "to terroryzm", pytał również, czy tak ma wyglądać wyzwolenie, jeśli wojsko zabiją setki cywilów, po to by zabić kilku żołnierzy strony ukraińskiej. Odniósł się tym samym to zbombardowania mariupolskiego szpitala czy teatru, w którym ukrywali się Ukraińcy. 

Jak poinformował Komitet śledztwo zostało wszczęte właśnie ze względu na te słowa, które mają stanowić przestępstwo "świadomego rozpowszechniania fałszywych informacji o działaniach rosyjskich sił zbrojnych". 

Czytaj więcej

Prawda karana w Rosji więzieniem - Putin podpisał ustawę

Według materiału dowodowego instytucji, Niewzorow miał opublikować fałszywe informacje o celowym ostrzelaniu szpitala położniczego w Mariupolu przez Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej na zakazanych w Rosji Instagramie oraz Youtube. Komitet podaje również, że umieszczonym materiałom miały towarzyszyć wprowadzające w błąd zdjęcia rannych cywili. 

Źródłem tych informacji miały być ukraińskie media, mimo tego, że rosyjskie Ministerstwo Obrony oficjalnie ogłosiło ich nieprawdziwość. 

Funkcjonariusze prowadzą śledztwo celem ustalenia miejsca pobytu dziennikarza by móc przeprowadzić z nim czynności śledcze i procesowe. 

Powyższe oskarżenia wiążą się niedawno wprowadzoną w Rosji nowelizacją kodeksu karnego, która penalizuje szerzenie "fałszywych informacji" o siłach zbrojnych nawet do 15 lat pozbawienia wolności.