Tak wynika z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach (sygn. akt II SA/Ke 722/12), który zapadł w listopadzie 2012 r.
Prezydent miasta odmówił panu J. rejestracji zabytkowego pojazdu – motocykla marki WFM OSA wyprodukowanego w 1965 r. Jego decyzję podtrzymało Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Odmowa była uzasadniona tym, że nie można ustalić ciągłości posiadania motocykla, a przepisy wykluczają rejestrację w takiej sytuacji.
Faktycznie, pojazd nie był zarejestrowany przez poprzedniego właściciela, pana W.D. Twierdził on, że nabył go od T.M., który ze względu na stan zdrowia nie udzielił żadnych informacji o poprzednikach. Zdaniem W.D. motocykl był jednak zarejestrowany - na dowód dostarczył tablicę rejestracyjną. Na jej podstawie urzędnicy stwierdzili, że uwidoczniony na niej numer rejestracyjny został przydzielony J.Z., jednakże nie ustalono marki pojazdu ani innych danych niezbędnych do potwierdzenia tożsamości tego pojazdu, Nie udało się także odnaleźć pana J.Z.
Wróć pan z wyrokiem o zasiedzeniu
Urzędnicy zasugerowali także panu J., by wytoczył w sądzie powództwo o zasiedzenie motocykla, co umożliwi jego rejestrację. Ten jednak nie chciał o tym słyszeć. Jego zdaniem odmowa rejestracji była pozbawiona podstaw, gdyż wraz z wnioskiem o rejestrację złożył wszystkie wymagane prawem dokumenty, czyli m.in. dowód własności pojazdu - umowę zakupu motocykla. Powołał się także na fakt włączenia karty ewidencji motocykla do Wojewódzkiej Ewidencji Zabytków, co może nastąpić tylko za zgodą właściciela. Jednak - zdaniem pana J. - nawet gdyby uznać, że kupił on pojazd od osoby niebędącej właścicielem, to i tak sprzedaż powinna być uznana za skuteczną, z uwagi na treść art. 169 kodeksu cywilnego: jeżeli osoba nie uprawniona do rozporządzania rzeczą ruchomą zbywa rzecz i wydaje ją nabywcy, nabywca uzyskuje własność z chwilą objęcia rzeczy w posiadanie, chyba że działa w złej wierze. Urzędnicy nigdy nie obalili domniemania, że pan J. kupił motocykl w dobrej wierze.
W skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego pan J. zarzucił, że badając jego prawo własności, organ przekroczył uprawnienia wynikające z zasad procedury administracyjnej. Dopóki bowiem nikt nie ujawni roszczenia do motocykla, dopóty nie ma przesłanek do twierdzenia, że wnioskodawca nie jest jego właścicielem.
Nikt nie podważa własności - można rejestrować
WSA uchylił odmowę rejestracji motocykla, choć nie wszystkie zarzuty pana J. uznał za zasadne.
Zauważył, że organ nie zakwestionował prawidłowości ani wiarygodności dokumentów złożonych przez pana J. Nie wykazał, że zbywca motocykla, W.D., nie był jego właścicielem. Nie ustalił sprzeczności pomiędzy danymi zbywcy pojazdu zawartymi w dowodzie własności z danymi właściciela zawartymi w dowodzie rejestracyjnym. Sam zaś fakt, że w okolicznościach konkretnej sprawy, organ nie jest w stanie ustalić wszystkich właścicieli danego pojazdu, nie może skutkować odmową jego zarejestrowania - stwierdził sąd.
Za niezasadny uznał jednak zarzut pana J., że organ rejestrujący powinien uwzględnić treść art. 169 k.c. i na tej podstawie sam stwierdzić, iż doszło do nabycia własności na jego podstawie.
- O stwierdzeniu nabycia własności na podstawie powyższego przepisu mógłby orzec wyłącznie sąd powszechny. Ani sądy administracyjne, ani tym bardziej organy administracji nie są władne rozstrzygać o dobrej wierze kontrahentów i wynikających z tego konsekwencjach prawnych - wyjaśnił sąd. Dodał, że skoro przepisy Prawa o ruchu drogowym dopuszczają rejestrację pojazdu jedynie na wniosek właściciela, to już w chwili składania wniosku o rejestrację kwestia prawa własności musi być rozstrzygnięta.
- Nieuprawnione jest jednak żądanie od wnioskodawcy, aby do wniosku o rejestrację pojazdu dołączył orzeczenie sądu stwierdzające nabycie własności przez zasiedzenie, w sytuacji gdy przedstawił dowód własności w postaci umowy sprzedaży, a z akt sprawy nie wynika aby jego prawo własności było przez kogokolwiek kwestionowane – uznał WSA.