W jeden superurząd połączyć mają się inspekcje: Weterynaryjna, Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych oraz Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Tak wynika z przygotowanych przez resort rolnictwa założeń do ustawy o Państwowej Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności.
Z proponowanych zmian zadowolona jest Danuta Pilarska, przewodnicząca zarządu głównego Stowarzyszenia Producentów Żywności Metodami Ekologicznymi Ekoland: – Dziś rolnik więcej czasu poświęca biurokracji niż konkretnym pracom w gospodarstwie. Nawet jeżeli taka kontrola superinspekcji będzie trwała dłużej, to nie zjawią się u mnie dwie kolejne i na tym oszczędzę czas – argumentuje.
– [b]W wyniku konsolidacji liczba kontroli w gospodarstwie rolnym będzie mniejsza nawet o 25 – 50 proc., niż byłaby, gdyby przeprowadzały je obecne inspekcje osobno[/b] – twierdzi Tadeusz Nalewajk, wiceminister rolnictwa. Działania nowej inspekcji, tak jak w obecnym stanie prawnym, nie będą się pokrywać z działaniami Inspekcji Sanitarnej i Inspekcji Handlowej. Ujednolicona zostanie metodologia kontroli.
[b]Druga zmiana, która cieszy rolników, to powstanie powiatowych inspektoratów.[/b] Skróci to czas załatwiania spraw urzędowych. – Dziś z niektórymi trzeba jeździć do miasta wojewódzkiego i tracić masę czasu – irytuje się Danuta Pilarska. – U nas, w woj. kujawsko-pomorskim, poza tym nie wiadomo czasem, czy siedziba jest w Toruniu czy w Bydgoszczy.
[srodtytul]Unia wymaga[/srodtytul]
Skąd te zmiany? Resort rolnictwa chce połączenia instytucji dlatego, że od przyszłego roku w gospodarstwach rolnych trzeba będzie sprawdzać znacznie więcej elementów, by rolnicy mogli uzyskiwać unijne wsparcie. Obecnie obowiązują u nas 62 tzw. wymogi wzajemnej zgodności. Od przyszłego roku dojdzie ponad 40 nowych, w większości w zakresie bezpieczeństwa żywności i dobrostanu zwierząt – czyli zagadnień, którymi zajmują się łączone inspekcje. Zwiększą się więc ich obowiązki kontrolne.
Połączenie daje szansę na wykonywanie ich mniejszym kosztem i z wykorzystaniem już wyszkolonego personelu. Ponadto zmniejszyć się mogą koszty administracyjne (nie będą powielały się np. księgowość czy laboratoria). Wiąże się to ze zwolnieniem ok. 200 osób. Oszczędności mogą sięgnąć 7 mln zł.
[srodtytul]Jak policja[/srodtytul]
Superinspekcja nie będzie – jak inne takie służby – działać w ramach administracji zespolonej. Ma funkcjonować tak jak dzisiaj policja, czyli organy terenowe będą podlegać wojewódzkim, a te głównemu inspektorowi. Szefem inspekcji ma być lekarz weterynarii.
Specjaliści mają nieliczne zastrzeżenia do projektu ustawy. Zwłaszcza do nazwy nowego organu. Będzie on miał bowiem znacznie więcej zadań niż troska o bezpieczeństwo żywności – zajmować się będzie unijną polityką rolną, jakością produktów spożywczych, a także rolnictwem ekologicznym. Dotyczy to również kwestii chorób zakaźnych zwierząt – znajdą się one w gestii powiatowego inspektora bezpieczeństwa żywności.
Nowe przepisy powinny obowiązywać od przyszłego roku.
[ramka][b]Komentuje Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności:[/b]
Propozycją połączenia trzech inspekcji w jedną oceniamy pozytywnie, zwłaszcza że niektóre działania poszczególnych organów kontrolnych dzisiaj nakładają się na siebie. Tak jest choćby z inspekcjami: Jakości Artykułów Rolno-Spożywczych i Weterynaryjną. Liczę też, że wspólne zarządzanie pozwoli na wydawanie bardziej przejrzystych i jednolitych interpretacji, niż to jest obecnie. Teraz zdarza się, że znacząco się one rozmijają i przedsiębiorcy mają kłopoty choćby w razie odwołania.
Przede wszystkim jesteśmy jednak zadowoleni, że nowa instytucja nie będzie zależna od lokalnej administracji – takie uzależnienie nie służy firmom. Duży i silny organ łatwiej porozumie się też z drugim ważnym dla bezpieczeństwa żywności – Inspekcją Sanitarną. Zmiany będą dobrze służyć także konsumentom.[/ramka]
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki[mail=z.jozwiak@rp.pl]z.jozwiak@rp.pl[/mail][/i]