Reklama

Sztuczne zapłodnienie do kontroli

Powstaną raporty o dzieciach poczętych w wyniku refundowanego in vitro. Może trafić do nich za dużo danych.

Od 1 lipca rusza rządowy program bezpłatnego leczenia niepłodności. Jego efektem będzie też rejestr danych osobowych o parach z niego korzystających. Powstanie na podstawie rozporządzenia w sprawie utworzenia rejestru medycznie wspomaganej prokreacji. Jego projekt jest właśnie w konsultacjach społecznych. Przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia projekt przewiduje, że kliniki, które będą przeprowadzać zapłodnienia metodą in vitro  za pieniądze z budżetu państwa, prześlą do rejestru prokreacji specjalne raporty z informacjami o pacjentach korzystających ze  sztucznego zapłodnienia.

Znajdą się w nim numer PESEL kobiety, liczba pobranych od niej gamet, liczba przechowywanych zarodków czy informacje o przebiegu ciąży.

Część z tych wymagań nie podoba się jednak przedstawicielom placówek medycznych.

–  Mamy raportować przebieg ciąży, porodu i stanu dziecka po porodzie. To jednak niemożliwe, gdy pary chcą zataić, że dziecko pochodzi z in vitro – mówi Sławomir Sobkiewicz, prezes Związku Polskich Ośrodków Leczenia Niepłodności i Wspomaganego Rozrodu.

Prawo pacjentki do zachowania tajemnicy o stanie zdrowia może być naruszone

Reklama
Reklama

Zakres danych gromadzonych w rejestrze budzi także wątpliwości Naczelnej Rady Lekarskiej. Z uwag przesłanych przez Macieja Hamankiewicza, prezesa NRL, do resortu wynika, że może on naruszać prawo pacjenta do zachowania tajemnicy o stanie zdrowia.

– To jedno z podstawowych i konstytucyjnych praw obywatela. Większość danych o pacjentach, które chce zbierać ministerstwo, jest całkowicie zbędna – napisał Maciej Hamankiewicz. Jego zdaniem ministerstwu powinny wystarczyć dokładne dane o klinikach, które będą przeprowadzać refundowane in vitro.

Wątpliwości  wokół rządowego programu i zakresu danych zbieranych o  jego pacjentach biorą się z tego, że Ministerstwo Zdrowia postanowiło sztuczne zapłodnienie uregulować w programie zdrowotnym, a nie w ustawie. Katarzyna Sabiłło z fundacji Lege Pharmaciae, zajmującej się zasadami refundacji, wskazuje, że najpierw Polska powinna wdrożyć wszystkie przepisy dyrektyw unijnych, regulujące kwestię in vitro i  transplantacji narządów.

– Do tej pory nasz kraj uregulował tylko zasady przechowywania organów. Dlatego w ustawie transplantacyjnej mamy zapis, że za handel nimi grozi kara do roku więzienia – zauważa Katarzyna Sabiłło. Podkreśla, że ustawa transplantacyjna milczy o zarodkach przygotowywanych do in vitro, co oznacza, że handel nimi nie jest zabroniony.

Rządowy program leczenia niepłodności jest dziurawy. Pary będą wyłudzać refunadację in vitro?

Prawo karne
Fotoradary. Właściciel auta nie musi donosić na samego siebie
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Praca, Emerytury i renty
Sądy będą mogły więcej w sprawach ZUS? Rząd szykuje zmiany
Praca, Emerytury i renty
Przez wojnę nie możesz wrócić z urlopu? Co na to prawo pracy
Ubezpieczenia i odszkodowania
Odwołane loty w obliczu wojny z Iranem. Kto ma szansę odzyskać pieniądze?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama