Naruszenia sankcji będą zagrożone wysokimi konsekwencjami finansowymi, a niektóre też karnymi. Dla poszkodowanych przewidziane są rekompensaty, ale te określi inna ustawa.

Celnicy skontrolują pochodzenie

Projekt zakazuje przywozu na terytorium RP i tranzytu węgla pochodzącego z Federacji Rosyjskiej oraz niekontrolowanych przez Ukrainę obszarów ukraińskiego obwodu donieckiego i ługańskiego.

W razie podejrzenia fałszowania pochodzenia węgla naczelnik urzędu celno-skarbowego zajmie go na okres niezbędny do weryfikacji. Osoba lub firma, która naruszy zakaz, ma podlegać nakładanej przez naczelnika urzędu celno-skarbowego karze pieniężnej do 20 mln zł. Od tej decyzji przysługiwać będzie odwołanie do dyrektora administracji skarbowej (a w pozostałych kwestiach ma być stosowany kodeks postępowania administracyjnego). Krąg uprawnionych do rekompensat „szkód rzeczywistych” (a więc już nie utraconych korzyści) poniesionych w związku z zakazem określi odrębna ustawa.

Czytaj więcej

Otwiera się droga do dodatkowych, polskich sankcji na Rosję

Zakaz importu węgla z Rosji budzi największe zainteresowanie. Do tej pory tylko go rozważano, ale w środę premier Mateusz Morawiecki powiedział, że jeszcze w kwietniu, a najdalej w maju, po podpisie prezydenta uda się odejść od niego dzięki ustawie, której projekt rząd właśnie przesłał do Sejmu. Ma wejść w życie następnego dnia po jej publikacji.

Przedstawiciele rządu nie kryją, że byłoby lepiej, gdyby Unia wcześniej wprowadziła takie sankcje. Polska jednak się na nie decyduje bez względu na ryzyko skarg do TSUE.

– Rząd wykonał to, o co apelowaliśmy od wielu tygodni. Kierunek słuszny, tylko trzeba po prostu przyspieszyć – ocenił projekt szef klubu KO Borys Budka.

Mrożenie majątków

To jeszcze nie koniec polskich sankcji. Będą też dalej idące niż w Unii sankcje zamrażania majątków osób wspierających agresję na Ukrainie. Takie decyzje będzie mógł podejmować minister spraw wewnętrznych na podstawie danych służb wywiadowczych w myśl przynależnego państwu członkowskiemu UE prawa, tj. klauzuli bezpieczeństwa. W tym celu będzie prowadził listę firm i osób wspierających rosyjską agresję, odrębną od tych zawartych w rozporządzeniach unijnych. Na jej podstawie władze polskie będą mogły zamrażać ich majątek, różnego rodzaju fundusze, w tym gotówkę, czeki, przekazy pieniężne, depozyty, które mogą być używane do wspierania działań Rosji. Możliwe będzie również zamrażanie zasobów gospodarczych, zarówno aktywów materialnych, jak i niematerialnych, ruchomych i nieruchomych. Ich właściciele nie będą mogli nimi obracać, ani też czerpać z nich korzyści.

Naruszenie zakazów będzie zagrożone karami finansowymi do 20 mln zł, a niektóre także sankcją karną.

Autopromocja
Real Estate Impactor

Gala wręczenia nagród liderom w branży nieruchomości

ZOBACZ RELACJĘ

Istotne jest pytanie, czy firmy prywatne będą mogły dochodzić odszkodowania od państwa za szkody wynikające z zakazu importu węgla. Projekt zakłada, że te kwestie, w szczególności wysokość możliwych rekompensat, zostaną określone w odrębnej ustawie, a co więcej, że będzie można dochodzić jedynie rekompensaty szkody rzeczywistej.

– Chociaż taki zakres szkody jest zasadą w postępowaniu administracyjnym, to jeśli krąg uprawnionych i wysokość rekompensaty będzie określony zbyt wąsko, nie można wykluczyć roszczeń przeciwko Skarbowi Państwa na podstawie prawa polskiego czy międzynarodowego – ocenia Monika Diehl, adwokat, CLIFFORD CHANCE.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Leszek Kieliszewski, adwokat, kancelaria Legality

Nie trudno sobie wyobrazić, że inne państwo utrzymujące stosunki gospodarcze z Rosją będzie sprzedawało rosyjski węgiel jako własny. Projektowana ustawa przewiduje badanie składu węgla i jego pochodzenia, ale mechanizm ten może okazać się pracochłonny, a efekty nie dawać pewności co do faktycznego źródła pochodzenia – w szczególności, gdy węgiel rosyjski zostanie zmieszany z węglem pochodzącym z innego kraju. Nie bez znaczenia jest też fakt, że biorąc pod uwagę skalę importu węgla z Rosji, która w zeszłym roku wyniosła 8,3 miliona ton, przebadanie choćby 1 proc. tej masy jest praktycznie niemożliwe. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość rządowi, że lepszego sposobu weryfikacji od tego zaproponowanego w projekcie ustawy nie ma. Jest więc to rozwiązanie o ograniczonej skuteczności, jednak najlepsze z możliwych.