Pacjenci i producenci leków wezwali do odrzucenia projektu tzw. dużej nowelizacji ustawy refundacyjnej. Twierdzą, że przez wprowadzane przez nią korytarze cenowe pacjenci zapłacą więcej za leki.

Oczekiwałbym symulacji, jak korytarze cenowe wpłyną na dopłaty pacjentów w systemie refundacji. Regulacja przewidująca, że maksymalna cena refundowanego leku w grupie limitowej, skupiającej leki stosowane w tych samych chorobach, musi się zmieści w 150 proc. ceny stanowiącej podstawę limitu, ma prawo nie podobać się przemysłowi.

Dlaczego?

Jeśli dziś limit w danej grupie wynosi 100 zł, to lek mający trafić do refundacji nie będzie mógł kosztować więcej niż 150 zł. Tyle że w grupach limitowych są leki z różnych grup i w odmiennych dawkach i może się zdarzyć, że w takiej sytuacji z refundacji wypadnie lek w większej dawce, który kosztuje więcej, bo zawiera więcej substancji czynnej. Wówczas pacjent musiałby płacić za lek cenę rynkową, bez dopłaty NFZ.

Czytaj także:

Ustawa refundacyjna: gra rynkowa firm nie zablokuje już leczenia

Czy to znaczy, że nowelizacja powinna trafić do kosza?

W żadnym wypadku. Ustawa refundacyjna czeka na poprawki od wielu lat. Od 2012 r., kiedy została wprowadzona, rzeczywistość i otoczenie refundacyjne zmieniły się diametralnie. Mamy bardzo dużą konkurencję w grupach terapeutycznych, dojrzałą stronę publiczną, dobrze działający system oceny technologii medycznych (HTA), doświadczoną komisję ekonomiczną, szerokie stosowanie instrumentów podziału ryzyka, współpracę międzynarodową, a wiele mechanizmów, które wspaniałe regulowały rynek dziesięć lat temu, dziś stanowi dla decydentów i innych interesariuszy prawdziwe wyznawanie, np. programy lekowe. Co więcej, pojawiły się terapie komórkowe i genowe, które wymagają zupełnie nowych narzędzi refundacyjnych.

Jakich?

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Terapie genowe i komórkowe są bardzo drogie i żaden kraj nie jest na tyle bogaty, by móc je refundować dla wszystkich potrzebujących bez gwarancji efektu. Dlatego przewiduje się płacenie za rezultat lub co roku, w ramach działania takiej terapii. Wydaje się, że nowoczesne narzędzia refundacyjne to jedyna droga finansowania takich terapii, a wyrzucenie noweli do kosza może tę drogę utrudnić.