To lato było niezwykle gorące. Trybunał w lipcu rozprawiał się z Rosją, biorąc za okazję, że była na oczach całego świata. W sierpniu również jej nie odpuścił, kwestionując nieproporcjonalną ingerencję rosyjskich władz w wolność słowa, czy to przy okazji wyrażania w internecie niepochlebnych opinii o policjantach, czy w związku z ogólnym zakazem publikacji islamskich komentarzy. Zacznijmy jednak od sprawy na pozór z Rosją niezwiązanej, w której jednak język Puszkina i Gogola odegrał znaczącą rolę.

Czytaj także: ETPCz: kilka bardzo ciekawych wyroków przeciwko Rosji

Rosyjski tłumacz dobry na wszystko

Słoweński sąd w Kranj miał niewątpliwie trudności ze znalezieniem litewskiego tłumacza przysięgłego (żaden nie był wówczas zarejestrowany w Słowenii) dla zatrzymanego Litwina, który miał rzekomo wspólnie i w porozumieniu ze swoimi trzema innymi rodakami obrabować z bronią bank. Tłumaczenie zaś dokumentów na jego język ojczysty wymagałoby zaangażowania najbliższej Ambasady Litwy. Skoro nie było litewskiego tłumacza przysięgłego, zapewniono mu rosyjskiego. Zapomniano jednak sprawdzić, czy skarżący biegle nim się posługuje. Litewski tłumacz miał się pojawić dopiero w postępowaniu przed SN. Czyli jednak można?

Przebieg postępowania z udziałem skołowanego Litwina, który za bardzo nie rozumiał, co się do niego mówi, o co pyta, nie powstrzymał sądów przed jego skazaniem. Nawet to, że na części pytań nie udzielał odpowiedzi, na inne zaś takie, które sugerowały, że nie za bardzo je zrozumiał. W Strasburgu słoweński rząd szedł w zaparte, twierdząc, że skoro skarżący rozumiał rosyjski, to wystarczył tłumacz rosyjski. Towarzyszył mu on przy każdej czynności od chwili poinformowania o przyczynach zatrzymania, przesłuchania przez sędziego śledczego, w toku postępowania oraz w kontaktach z obrońcą. Dostawał nawet tłumaczone na rosyjski dokumenty sądowe. Nigdy jednak nie sprawdzono, czy skarżący rosyjski rozumie w sposób umożliwiający jego obronę.

Ówczesną znajomość rosyjskiego skarżącego próbował zweryfikować Trybunał, ale rozprawy nie były nagrywane. Z protokołów z łatwością wynikały jednak jego trudności z wyrażaniem się. Mimo niekwestionowanego rozumienia i mówienia po rosyjsku, to jednak za mało, aby ustalić, że to wystarczyło dla rzetelności postępowania. Skarżący nigdy nie został bowiem pouczony o prawie do tłumacza w ojczystym języku, do czego słoweńskie sądy zgodnie z prawem krajowym były zobowiązane. Trybunał stwierdził naruszenie prawa skarżącego do rzetelnego procesu sądowego i do tłumacza (wyrok ETPCz Vizgirda przeciw Słowenii, skarga nr 59868/08).

Co może grozić za obrażenie policji w internecie?

Zaczęło się od informacji prasowej Memoriału dotyczącej przeszukania (bez zapowiedzi i bez podstawy prawnej) przez policję siedziby lokalnej gazety opozycyjnej w Komi, w związku ze zbliżającą się kampanią wyborczą. Odniesiono się również do nieprzyjemnego zachowania niektórych policjantów.

Tego samego dnia szef Memoriału opublikował na swoim blogu tekst krytykujący policjantów – jako „wierne psy reżimu", służący jako instrument karania oporu, a nie ochrony społeczeństwa. Skarżący załączył komentarz do tego wpisu zatytułowany „nienawidzę gliniarzy, do k... nędzy...", w którym nazwał policjantów świniami, nędzarzami i chuliganami – najgłupszymi i najmniej wykształconymi przedstawicielami świata zwierząt. Zaproponował również jako sposób na oczyszczenie społeczeństwa przekształcenie centrum każdego rosyjskiego miasta w Auschwitz, gdzie co dwa dni niewierni gliniarze mieliby być paleni.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

W konsekwencji skarżący został skazany za nawoływanie do nienawiści na karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu. Trybunał strasburski uznał jednak skazanie skarżącego za naruszenie nieproporcjonalne i niekonieczne w demokratycznym społeczeństwie. Język skarżącego był obraźliwy i szokujący, ale to nie wystarczyło, aby uzasadnić ingerencję w jego prawo do wolności wyrażania opinii. Sądy krajowe powinny były ujrzeć ogólny kontekst tych komentarzy, który stanowił prowokacyjną próbę wyrażenia jego gniewu na to, jak postrzegał ingerencję policji w konkretnej sytuacji, a nie wezwanie do przemocy fizycznej przeciwko policji (Savva Terentyev p. Rosji, skarga nr 10692/09).

Zakazane komentarze Koranu

Tym razem poszło o tzw. ustawodawstwo antyekstremistyczne i zakazanie publikowania i rozpowszechniania islamskich książek w Rosji, a w konsekwencji ich zajęcie. Gdyby to były teksty nawołujące do przemocy, nienawiści rasowej, działania ustawodawcy uznano by za racjonalne. Tymczasem chodziło o komentarze Saida Nursiego, znanego tureckiego teologa muzułmańskiego i komentatora Koranu, pochodzące z pierwszej połowy XX w. Trybunał zauważył, że muzułmańskie autorytety w Rosji i za granicą przyznają, że teksty Nursiego należą do tzw. umiarkowanego islamu głównego nurtu, które opowiadają się za otwartymi i tolerancyjnymi stosunkami z innymi religiami, sprzeciwiając się przemocy. Jego teksty są dostępne w 50 językach i dostępne w wielu krajach. Pomimo że były dostępne w Rosji przed zakazem przez siedem lat, Rosja nie wykazała, aby doprowadziły do jakichkolwiek napięć religijnych czy szkodliwych konsekwencji, łącznie z przemocą w Rosji czy gdziekolwiek indziej. Jednak w Rosji zakazano go czytać. Oparto się przy tym bezrefleksyjnie na opiniach biegłego filologa, psychologa społecznego oraz psychologa lingwisty. Sąd nie przeprowadził niezależnej analizy wskazanych tekstów. Nie wskazał, które fragmenty zakazanych tekstów były problematyczne czy radykalne, wzywając do religijnej niezgody czy podległości innych religii. Jego rozważania były zbyt ogólne, oderwane od tekstów, których publikacji zakazywał. Jednocześnie odrzucano wnioski dowodowe skarżących, którzy nie mogli przed sądem przedstawić ani udowodnić swojego stanowiska. W związku z powyższym Trybunał stwierdził naruszenie art. 10 konwencji, uznając ingerencję państwa w wolność religii za nieodpowiednio i niewystarczająco uzasadnioną (Ibragim Ibragimov i Inni p. Rosji, skargi nr 1413/08 oraz 28621/11).

Autor jest adwokatem, twórcą bloga o ETPCz: eutryb.blogspot.com