Międzynarodowa Akademia Kopernikańska ma mieć tak dużo nieruchomości, że utworzą zasób i trzeba będzie dla nich prowadzić ewidencję. Tak wynika z projektu ustawy, który wyciekł z Ministerstwa Edukacji i Nauki. Nie ma w nim jednak ani słowa o tym, skąd Akademia weźmie swój majątek.

– Zapewne do zasobów Akademii będzie wcielony majątek Krajowej Szkoły Administracji Publicznej. Ta stanie się jednym z kolegiów Szkoły Głównej Mikołaja Kopernika. Na ten cel zostaną także przeznaczone nieruchomości pozostające w zasobach Skarbu Państwa albo pozyskane od instytucji – mówi prof. Marek Ratajczak. I dodaje, że szkoły wyższe czy instytuty naukowe pozostają własnością państwa. Może ono podjąć decyzję o doprowadzeniu do wydzielenia jakiejś części już istniejącej instytucji, np. szkoły wyższej, i włączeniu jej wraz z majątkiem do nowej organizacji.

Z projektu wynika jedynie, że mienie Akademii obejmuje prawa majątkowe, w szczególności prawo własności, prawo użytkowania wieczystego gruntów oraz własność budynków i urządzeń trwale związanych z gruntami.

W ramach programu kopernikańskiego zostanie powołany Polski Instytut Naukowo-Kulturalny, który będzie koordynował działalność zagranicznych jednostek naukowych i kulturalnych, w tym instytutów polskich.

– Pojawia się w środowisku obawa, że mienie ośrodków zagranicznych pochodziłoby z przejęcia oddziałów zagranicznych Polskiej Akademii Nauk – mówi prof. Łukasz Niesiołowski-Spano, dziekan Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego, działacz ruchu Obywatele Nauki.

Zasadniczym źródłem przychodów Akademii mają być środki pozostające w dyspozycji ministra właściwego do spraw szkolnictwa wyższego, ujęte w odrębnej części budżetowej.

- Wydzielenie części budżetowej oznacza, że Akademii będą dotyczyć odrębne reguły finansowania. Mimo zapisów w projekcie wskazujących na stosowanie reguł Ustawy prawo o szkolnictwie wyższym i nauce nie jest pewne, czy Szkoła Główna Mikołaja Kopernika będzie objęta tym samym algorytmem finansowania, co pozostałe szkoły wyższe finansowane ze środków w dyspozycji ministra odpowiedzialnego za naukę i szkolnictwo wyższe, bez wprowadzenia jakichś rozwiązań preferencyjnych – uważa prof. Marek Ratajczak.