weszła w życie 1 kwietnia 2011 r. Jak poinformował „Rz" autor projektu, resort pracy i polityki społecznej, nie jest w stanie jednoznacznie stwierdzić, ile miejsc opieki przybyło w tym czasie. Szacuje, że obecnie 63 tys. maluchów może znaleźć miejsce w publicznym lub prywatnym żłobku, klubie dziecięcym lub u niani. To ok. 5 proc. wszystkich dzieci do trzeciego roku życia.
W gminnych żłobkach na opiekę może liczyć 31,4 tys. dzieci, a w klubach zaledwie około 200. Przed wejściem w życie ustawy o opiece nad dziećmi w żłobkach było 31 tys. miejsc. Mogłoby się więc wydawać, że przybyło ich 600. Nic bardziej mylnego. Ustawa żłobkowa nie przewiduje bowiem działania grup żłobkowych w przedszkolach. Przed wejściem ustawy funkcjonowało ich 119.
– Takie grupy liczyły od 25 do 28 dzieci. Teraz albo je zlikwidowano, albo przekształcono w żłobki – mówi Urszula Jabłońska, sekretarz gminy Łapy.
W grupach żłobkowych w całej Polsce opiekowano się więc ok. 3200 dziećmi.
– W Świdniku dwa oddziały żłobkowe przekształcono w żłobki mieszczące się w przedszkolach. Niestety, podniosło to koszty pobytu dziecka w placówce. Zgodnie z przepisami konieczne są na przykład oddzielna księgowość i osobna umowa z dyrektorką – mówi Tomasz Szydło, zastępca burmistrza ds. oświaty i spraw społecznych.
W Świdniku miejsce w żłobku dla swojego dziecka znalazło 70 proc. chętnych. Reszta czeka w kolejce. W stołecznych żłobkach brakuje co najmniej dwóch tysięcy miejsc. Dla nowo przyjętych dzieci warszawski ratusz przygotował ok. 2,6 – 2,7 tys. miejsc. W Poznaniu do miejskich żłobków uczęszcza 1,2 tys. dzieci, a drugie tyle czeka w kolejce.
– Ustawa o opiece nad dziećmi w wieku do lat trzech obniżyła standardy sanitarne, by łatwiej było otworzyć żłobek i zmniejszyć koszty jego utrzymania. Jak widać, jeszcze nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Pewnie na to potrzeba lat – mówi Urszula Jabłońska.
7,1 tys. niań zostało obecnie zarejestrowanych
– Ustawa weszła w życie w trakcie roku budżetowego. Wiele gmin nie przewidziało więc środków na jej realizację – komentuje Tomasz Szydło. Jako przyczynę małej liczby miejsc w placówkach opieki nad dziećmi podaje też zamieszanie związane z obowiązkiem szkolnym sześciolatków.
– Wciąż nie wiemy, ile dzieci pójdzie do szkoły, a ile do przedszkoli. Być może moglibyśmy jeszcze jedną grupę żłobkową w przedszkolu otworzyć – mówi Tomasz Szydło.
Trochę inaczej wygląda sytuacja z opiekunkami. Zgodnie z danymi przekazanymi przez ministerstwo, liczba zarejestrowanych niań wynosi już 7,1 tys., choć przepisy o ich zatrudnieniu zaczęły obowiązywać z początkiem października. Podopiecznych może być jednak więcej niż opiekunek.
– Takie osoby sprawują opiekę przynajmniej nad jednym dzieckiem – mówi Paweł Stanilewicz z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.
Ustawa żłobkowa miała zmobilizować rodziców do legalnego zatrudnienia niani. Jeżeli podpiszą z opiekunką umowę i zgłoszą ją do ubezpieczeń, składki na ubezpieczenia emerytalne, rentowe i wypadkowe oraz składkę zdrowotną opłaci ZUS od podstawy stanowiącej kwotę nie wyższą niż minimalne wynagrodzenie.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki k.wojcik@rp.pl