Sobota, 20 września, dla wielu zagranicznych pracowników zatrudnionych w USA nieoczekiwanie przeobraziła się w istny koszmar. Migranci posiadający wizę H-1B, którzy niefortunnie wybrali się w ostatnich dniach w podróż poza Stany Zjednoczone, w panice usiłowali wrócić do kraju przed północą w obawie, że w innym razie zostaną cofnięci na granicy – chyba że zatrudniające ich firmy uiszczą w ich imieniu nową, olbrzymią opłatę.
Czytaj więcej
Prezydent USA Donald Trump ogłosił nową, olbrzymią opłatę, która będzie obowiązywać osoby ubiegające się o wizę w programie H-1B dla wykwalifikowan...
Firmy w USA zapłacą 100 tysięcy dolarów rocznie za wykwalifikowanych pracowników z wizą H-1B
Prezydent USA Donald Trump podpisał bowiem w sobotę rozporządzenie wykonawcze, które wprowadzi roczną opłatę w wysokości 100 tys. dol. dla cudzoziemców ubiegających się o wizę w programie H-1B dla wykwalifikowanych pracowników. Jak wyjaśnił Trump, opłatę będą uiszczać firmy zatrudniające osoby z zagranicy, a nowe prawo ma ograniczyć wjazd do kraju obcokrajowców.
Sekretarz handlu Howard Lutnick uściślił, że opłata będzie dotyczyć tylko nowych wniosków, ale firmy będą musiały płacić tę samą kwotę za każdego wnioskodawcę przez sześć lat. „Firma musi zdecydować... czy dana osoba jest na tyle cenna, aby płacić za nią rządowi 100 tysięcy dolarów rocznie, czy też powinna wrócić do domu, a firma powinna zatrudnić Amerykanina” – stwierdził Lutnick.
Czytaj więcej
Departament Stanu proponuje, by osoby ubiegające się o amerykańską wizę turystyczną lub biznesową musiały wpłacać wysokie kaucje przed wjazdem do USA.
Amerykańskie korporacje zatrudniające zagraniczne talenty – w tym banki i technologiczni giganci w Dolinie Krzemowej – zaczęły jednak obawiać się również o pracowników posiadających już wizę H-1B i w sobotę apelowały do nich o pozostanie na terenie Stanów Zjednoczonych bądź błyskawiczny powrót. Czasu miały niewiele, bo dekret zaczął obowiązywać w niedzielę, 21 września, minutę po północy czasu wschodniego USA.
Cudzoziemcy z wizą H-1B panicznie wracają do USA po dekrecie Donalda Trumpa
Panika, chaos i złość – tak amerykańskie media opisują nastroje wśród wykwalifikowanych cudzoziemców pracujących w USA, którzy nieszczęsnym trafem przebywali w ten weekend za granicą. Chodzi zwłaszcza o pracowników z Indii i Chin, którzy zostali nagle zmuszeni do porzucenia planów podróży i pośpiesznego powrotu do USA.
Czytaj więcej
Prezydent USA Donald Trump podpisał proklamację, w której zakazuje obywatelom 12 państw świata wjazdu na terytorium Stanów Zjednoczonych. Trump pow...
Agencja Reutera opisała przypadki imigrantów, których sobota po dekrecie Trumpa okazała się dramatem. Jak podaje, kilku obywateli Indii na lotnisku w San Francisco podjęło decyzję o skróceniu swoich wakacji. „To sytuacja, w której musieliśmy wybierać między rodziną a pozostaniem tutaj” – powiedział inżynier z dużej firmy technologicznej, którego żona była już na pokładzie samolotu Emirates z San Francisco do Dubaju.
Reuters wspomina też o sytuacji, w której lot był opóźniony o ponad trzy godziny po tym, jak kilku indyjskich pasażerów, którzy otrzymali wiadomość o rozporządzeniu lub komunikaty od swoich pracodawców, zażądało opuszczenia pokładu samolotu. Co najmniej pięciu pasażerom ostatecznie pozwolono wysiąść.