„Wejście w życie odpowiednich ustaw ograniczających segmentację rynku pracy i zwiększających ochronę socjalną wszystkich osób pracujących na podstawie umów cywilnoprawnych przez objęcie tych umów składkami na ubezpieczenia społeczne” – taki zapis znalazł się w najnowszej wersji Krajowego Planu Odbudowy – donosi „Dziennik Gazeta Prawna”. I to jako tzw. kamień milowy, czyli miernik postępu reform i inwestycji zaplanowanych w KPO, a które podlegają negocjacjom i ustaleniom z Komisją Europejską.

– To duża, niemiła oczywiście niespodzianka – komentuje dla „Rz” Łukasz Bernatowicz, prezes Business Centre Club. – W projekcie KPO wysłanym do Brukseli mniej więcej rok temu, a który przeszedł proces konsultacji społecznych, takiego zapisu nie było. Nie wiem, z jakiego powodu teraz miałby się tam znaleźć, i to jako tzw. kamień milowy. Kwestie dotyczące rynku pracy powinny być uzgadniane na forum Rady Dialogu Społecznego. A na pełne oskładkowania umów cywilnoprawnych strona pracodawców w większości nie wyraża zgody – podkreśla Bernatowicz.

W czwartek ani Kancelaria Premiera, ani resort funduszy czy rodziny i polityki społecznej nie odpowiedziały na pytanie „Rzeczpospolitej”, czy taki zapis rzeczywiście znalazł się w ostatecznej wersji KPO (która już ponoć została zaakceptowana przez Brukselę). Resorty finansów oraz rozwoju odpowiedziały, że to sprawa w gestii innych ministerstw. Ale coś jest na rzeczy.

Czytaj więcej

Najlepsi pracodawcy w zarządzaniu różnorodnością i inkluzji

Bardzo podobne zapisy znalazły się bowiem w Krajowym Programie Reform, który został przyjęty przez rząd 26 kwietnia tego roku. Jest tam opis różnych wyzwań społeczno-gospodarczych, a także reform i inwestycji w obszarze tych wyzwań, które zostały zaplanowane w KPO. Tu także mowa o zapobieganiu segmentacji rynku pracy, większej osłonie socjalnej i objęciu składkami ZUS, ale tylko kolejnych umów zleceń, a nie wszystkich umów cywilnoprawnych. Zgodnie z przyjętym harmonogramem zmiany mają wejść w życie w I kwartale 2024 r.

Warto przypomnieć w tym miejscu, że umowy zlecenia są oskładkowane do wysokości wynagrodzenia minimalnego. Zdarza się, że pracodawcy stosują jednak pewne triki i zawierają więcej niż jedną umowę – ta pierwsza (np. z płacą minimalną) jest ozusowana, ale kolejne już nie. Z kolei umowy o dzieło nie podlegają ubezpieczeniom społecznym w ogóle.

– Zapis w KPR jest enigmatyczny, próbowaliśmy uzyskać więcej szczegółów na ten temat w resorcie rodziny, ale nie uzyskaliśmy żadnych dodatkowych informacji – komentuje Mariusz Zielonka, ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan.

– Patrząc z punktu widzenia pracodawców, większość umów zleceń jest jednak oskładkowana. Zanim rząd zdecyduje się na tak poważną zmianę, która może wpłynąć na dostępność miejsc pracy dla osób młodych pracujących na zlecenie czy starszych, posiadających już uprawnienie emerytalne, należałoby jednak oczekiwać ostrożnego podejścia i poważnej analizy problemu – mówi Zielonka.

Czytaj więcej

Na rynku pracy następuje rewolucja umiejętności
Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

– Oskładkowanie umów cywilnoprawnych, nawet gdyby to miały być „tylko” umowy zlecenie, oznacza większe obciążanie dla pracodawców, co w obecnej sytuacji gospodarczej należy ocenić jako złe rozwiązanie – zaznacza też prezes Bernatowicz. – Ale jednocześnie może to przynieść wyższe wpływy do kasy państwa. Mam więc wrażenie, że rząd, szukając nowych źródeł finansowania budżetu, chce wprowadzić nowe daniny tylnymi drzwiami, niby pod pozorem wymogów ze strony Brukseli – dodaje.

– Niedobrze się stało, że kwestia oskładkowania umów zleceń nie była uwzględniona w projekcie KPO. Ale dobrze, że znalazła się w ostatecznej jego wersji – komentuje z kolei Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. FPP od jakiegoś już czasu zabiega o rozwiązanie problemu tzw. zbiegu umów, by wyrównać warunki konkurencji na rynku. Wedle wyliczeń FPP rocznie ok. 2 mln umów zlecenia nie podlega składkom ZUS, a ich łączna wartość to ponad 11 mld zł. Na zmianie przepisów finanse publiczne miałyby zaś zyskać 3,5 mld zł.

– Ale jednocześnie podkreślamy, że oskładkowanie nie powinno dotyczyć umów o dzieło – podkreśla Kozłowski.