Nie cichnie szum wokół becikowego. W tym tygodniu media obiegła zapowiedź Jolanty Fedak, minister pracy, że rozważa uzależnienie jego wysokości od liczby dzieci. Ministerstwo zastrzega jednak, że żadne decyzje jeszcze nie zapadły.
[srodtytul]Nie zaniedbały[/srodtytul]
Zanim resort przygotuje projekt zmian legislacyjnych, musi się zmierzyć z problemami, które pojawiły się w związku z wypłatą becikowego w myśl zasad obowiązujących od 1 listopada.
[b]Od tego czasu każdy, kto ubiega się o becikowe, musi przedstawić zaświadczenie lekarskie[/b], z którego wynika, że matka pozostawała pod opieką lekarską od dziesiątego tygodnia ciąży. Intencją było zmobilizowanie przyszłych matek do kontrolowania stanu zdrowia.
– W październiku przyjęliśmy 231 prawidłowych wniosków, a w listopadzie tylko 90. Brakowało w nich zaświadczenia lekarskiego – mówi Joanna Błachowska-Kurbiel, dyrektor Szczecińskiego Centrum Świadczeń.
Późniejsze zgłoszenie do lekarza nie zawsze wynika z winy matki. „W ciążę zaszłam w okresie karmienia pierwszego dziecka piersią. Zorientowałam się późno. Okazało się, że na wizytę u lekarza muszę czekać dwa miesiące. Poszłam prywatnie do ginekologa, ale był to już 22. tydzień ciąży. Czy ominie mnie becikowe?” – pyta czytelniczka.
Czasem trudno udowodnić wizytę. „MOPS odmówił mi becikowego, bo nie mam pieczątki za pierwszy trymestr ciąży. W tym czasie przebywałam za granicą. Trudno mi skontaktować się z tamtym lekarzem. Czy z tego powodu mam nie dostać becikowego?” – zastanawia się kolejna mama w liście do „Rz”.
[srodtytul]Wnioski do skutku[/srodtytul]
W sprawie nowych wymagań rzecznik praw dziecka interweniował w Ministerstwie Pracy. Ono zaś wystąpiło do Ministerstwa Zdrowia. „Najwięcej problemów wśród świadczeniobiorców i realizatorów świadczeń rodzinnych budzi ratio legis wprowadzenia dziesięciotygodniowego terminu, w trakcie którego kobieta powinna zgłosić się do lekarza. Ma to szczególne znaczenie, zważywszy na to, że wiele kobiet dowiaduje się o ciąży w okresie jej późniejszego zaawansowania. Jeszcze bardziej istotne jest to, że często zwłoka w wizycie u lekarza wynika nie z zaniedbania, ale z braku dostępności opieki medycznej” – czytamy w piśmie Marka Buciora, podsekretarza stanu w MPiPS, do Ewy Kopacz.
Resort pracy chciałby, aby Ministerstwo Zdrowia powiedziało, czy termin pierwszej wizyty może być późniejszy.
– Dziesiąty tydzień ciąży jest istotny z punktu widzenia zdrowia dziecka, więc z tego względu przesuwanie terminu pierwszego badania nie jest właściwe. Chcemy jednak, aby obowiązek okazywania zaświadczenia o opiece lekarskiej dotyczył wyłącznie tych kobiet, które 1 listopada były w co najwyżej dziesiątym tygodniu ciąży. W tej sprawie wystąpimy do MPiPS – zapowiada Piotr Olechno, rzecznik Ministerstwa Zdrowia.
A co powinni zrobić zainteresowani? [b]Jeśli kobieta dostała odmowę z gminy, bo zgłosiła się do lekarza zbyt późno, może się odwołać do samorządowego kolegium odwoławczego[/b], a następnie do sądu administracyjnego. – Wniosek o becikowe bez zaświadczenia lekarskiego pozostawimy bez rozpoznania. Nie ma decyzji, więc zamknięta jest droga odwoławcza. Zainteresowanych wzywamy do uzupełnienia wniosku w ciągu 14 dni – wyjaśnia Joanna Błachowska-Kurbiel. Na zgromadzenie dokumentów jest czas, bo o becikowe można wystąpić w ciągu 12 miesięcy od urodzenia się dziecka.
[ramka][b]Aleksandra Siemińska - Fundacja Rodzić po Ludzku[/b]
Przesunięcie terminu pierwszej wizyty ciężarnej u ginekologa to dobry pomysł. Ale to nie wystarczy. Trzeba także wprowadzić przepisy przejściowe, które rozwiążą inne kłopoty z uzyskaniem becikowego. Przede wszystkim uregulować kwestię obowiązku pozostawania pod opieką lekarską przed 1 listopada kobiet, które urodziły dzieci przed tą datą. W obecnej sytuacji można się spodziewać, że rozczarowane kobiety będę występować z odwołaniami od decyzji o becikowym. To zaś będzie nieefektywne zarówno z punktu widzenia matki, która właśnie urodziła, jak i systemu świadczeń. [/ramka]