Nowelizacja kodeksu pracy (Dz.U. z 2025 r., poz. 807), która weszła w życie 24 grudnia 2025 r. kojarzona jest z dwoma kluczowymi dla rynku pracy zmianami. Po pierwsze, zobowiązała pracodawców do zapewnienia, aby ogłoszenia o naborze oraz nazwy stanowisk były neutralne pod względem płci. Firmy od tego czasu powinny wprost wskazywać na obie formy, tj. męską i żeńską. Możliwe jest także użycie nazwy, która nie odnosi się do żadnej z płci. W efekcie neutralność płciowa stanowisk przestała być wyłącznie postulatem środowisk równościowych, a stała się konkretnym obowiązkiem prawnym.
Czytaj więcej
To osoby w wieku 25-34 lat najczęściej skarżą się na dyskryminację ze względu na wiek - wynika z...
Jawność płac – co na to przepisy?
Po drugie, nowelizacja wprowadziła też regulacje odnoszące się do jawności wynagrodzeń. Już w momencie procedowania projektu były one jednymi z najbardziej dyskutowanych kierunków zmian na rynku pracy. Oczekiwania kandydatów konfrontowały się z obawami pracodawców w tym obszarze. W efekcie projekt na etapie prac parlamentarnych został w tym zakresie mocno złagodzony. Nowe przepisy nakazują pracodawcom poinformowanie o zarobkach na dowolnym etapie procesu rekrutacyjnego – najpóźniej przed nawiązaniem stosunku pracy. I chociaż w porównaniu do stanu sprzed nowelizacji niewiele się zmieniło, to jednak statystyki dotyczące liczby ogłoszeń zawierających widełki płacowe poszły w górę.
– Faktycznie mogę już potwierdzić, że luty 2026 r. przyniósł polskiemu rynkowi pracy zmienioną rzeczywistość rekrutacyjną. Transparentność wynagrodzeń przestała być jedynie wymogiem prawnym, a stała się nowym standardem, którego kandydaci bezwzględnie oczekują – mówi Monika Łęska, ekspert rynku pracy, Praca.pl.
Świadczą o tym również dane.