W piątek rząd zdecydował o hojnym dla emerytów zwiększeniu wskaźnika waloryzacji świadczeń emerytalno-rentowych z ZUS, KRUS i mundurowych zakładów emerytalnych, które pobiera łącznie około 9 mln osób. Zamiast wynikającej z ustawy podwyżki o 5,7 proc. ich świadczenia wzrosną od marca aż o 7 proc.

Czytaj więcej

Morawiecki: będzie 14. emerytura, waloryzacja od 1 marca o 7 proc.

Dodatkowe miliardy

Ponadto najniższa emerytura wyniesie 1338,44 zł brutto. To wzrost o 87,56 zł. Z kolei najniższa renta z tytułu częściowej niezdolności do pracy wzrośnie z kwoty 938,16 zł do 1003,83 zł – to o 65,67 zł więcej.

Z wyliczeń rządu wynika, że koszt waloryzacji przy wskaźniku 105,7 proc. wyniósłby około 15 mld zł. Przy wskaźniku waloryzacji na poziomie 107 proc. koszt waloryzacji wyniesie ok. 18,4 mld zł. Łatwo więc wyliczyć, że rząd dorzucił emerytom ekstra 3,4 mld zł.

– Dla napiętych budżetów emerytów i rencistów kilkuprocentowa inflacja może być trudniejsza do udźwignięcia niż inflacja dla osób czynnych zawodowo. Chcąc w większym stopniu zabezpieczyć sytuację finansową seniorów, zmieniamy rozporządzenie Rady Ministrów z 7 lipca 2021 r. w sprawie wysokości zwiększenia wskaźnika waloryzacji emerytur i rent w 2022 r., ustalając wysokość tego zwiększenia na poziomie 63,33 proc. realnego wzrostu wynagrodzeń – powiedziała minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg.

– To jest wzrost bezprecedensowy, ponieważ do tego dodajemy jeszcze trzynastą emeryturę i kolejne kilka procent z czternastej emerytury, którą wypłacimy w drugiej połowie tego roku – podkreślił premier Mateusz Morawiecki w czasie konferencji prasowej, na której ogłosił podwyżki większe, niż wynika to z przepisów.

Wypłata trzynastek rozpocznie się w kwietniu. W tym roku na jesieni ma zostać wypłacona także czternasta emerytura. To świadczenie jest wypłacane w różnej wysokości, w zależności od sytuacji finansowej. Osoby, które pobierają świadczenia do 2900 zł brutto, otrzymają świadczenie w wysokości najniższej emerytury, czyli 1250,88 zł brutto. Powyżej 2900 zł brutto obowiązuje zasada „złotówka za złotówkę", czyli czternastka jest zmniejszana o kwotę przekroczenia ponad 2900 zł brutto. W 2021 roku skorzystało z tego rozwiązania ok 9,2 mln osób.

Czytaj więcej

Tyle dostaną emeryci po waloryzacji w marcu 2022
Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Większość zyska

Z wyliczeń Łukasza Kozłowskiego, głównego ekonomisty Federacji Przedsiębiorców Polskich, wynika, że zdecydowana większość świadczeniobiorców ZUS zyska na zaproponowanej przez rząd podwyżce ich świadczeń.

– Uwzględniając podwyższenie wskaźnika waloryzacji w stosunku do ustawowo gwarantowanego minimum, można oczekiwać co najmniej utrzymania dotychczasowej siły nabywczej emerytur i rent w przedziale od 1050 zł do około 3750 zł brutto miesięcznie, biorąc jednocześnie pod uwagę prognozowaną inflację oraz zmiany podatkowe Polskiego Ładu – wylicza Łukasz Kozłowski, główny ekonomista FPP. – Według danych ZUS świadczenia w tych widełkach otrzymuje 80 proc. emerytów. Zasadniczo już sama 7-procentowa waloryzacja jest więc wystarczająca do zapewnienia ochrony zdecydowanej większości świadczeniobiorców przed wysoką inflacją.

Kalkulacje FPP wskazują, że wskutek zmian od 1 stycznia 2022 r. przewidzianych w Polskim Ładzie (wyższa kwota wolna od podatku) i marcowej waloryzacji świadczeń największe zmiany w sile nabywczej ich wypłat z ZUS odczują osoby pobierające świadczenie w okolicach 2,3 tys. zł brutto. Na zmianach podatkowych i waloryzacji zyskają one 266,09 zł, a wskutek inflacji siła nabywcza ich świadczenia spadnie o 154,31 zł. Realnie zyskają więc na tych zmianach 111,79 zł. Czyli o tyle wzrośnie faktycznie ich świadczenie w stosunku do inflacji, którą ekonomiści szacują na ten rok w okolicach 7,5 proc.

Sławomir Dudek główny ekonomista, Fundacja FOR

Wyższa waloryzacja świadczeń z ZUS i KRUS to zobowiązanie długoterminowe i zabrakło oceny skutków finansowych takiej zmiany. Z moich szacunków wynika, że ta podwyżka będzie kosztowała dodatkowe 3–4 mld zł, przywrócenie 14. emerytury dodatkowe 11–12 mld zł, co razem z kosztami tarczy antyinflacyjnej daje 55 mld zł dodatkowych wydatków z budżetu państwa. Pytanie, kto za to zapłaci. Czy biznes, czy najbogatsi, a może pojawi się nowy podatek sektorowy. A te koszty będą się kumulowały w kolejnych latach. Z szacunków inflacji na ten rok (około 7,5 proc.) wynika, że w 2023 r. minimalna waloryzacja emerytur i rent wyniesie nawet 8 proc. przy szacowanej inflacji w wysokości 5 proc. Wtedy, po chwilowym niedoborze w tym roku, emeryci odzyskają z nawiązką w przyszłym roku. Warto, aby rząd przedstawił swoją długofalową politykę w tym zakresie, z oszacowaniem kosztów takich ekstrapodwyżek dla rosnącej grupy emerytów i rencistów.