Chodzi o trzy działaczki mniejszości polskiej na Białorusi: Irenę Biernacką, Marię Tiszkowską i Annę Paniszewą. O tym, że przebywają w Polsce od 25 maja, MSZ poinformował dopiero 2 czerwca, nie zdradzając szczegółów. W kraju Łukaszenki groziło im nawet kilkanaście lat łagrów. W ubiegły piątek spotkał się z nimi prezydent Andrzej Duda, który jedynie zdradził, że Polki udało się uwolnić „na skutek zabiegów dyplomatycznych, podejmowanych przez kilka tygodni". Za kratami wciąż przebywają Andrzej Poczobut i Andżelika Borys, czołowi działacze nieuznawanego przez władze w Mińsku Związku Polaków na Białorusi (ZPB).

Dotychczas nie było jasne, w jaki sposób polskiej dyplomacji udało się przekonać Łukaszenkę do uwolnienia Polek. Sprawę we wtorek wyjaśniła jego rzeczniczka Natalia Ejsmont, która komentując wypowiedzi polskiego prezydenta, stwierdziła, że „przypisuje sobie zasługi innych". Zapewniała, że białoruski przywódca nie prowadził z polską stroną żadnych rozmów o uwolnieniu działaczy mniejszości polskiej. Twierdzi, że w połowie kwietnia do Łukaszenki zadzwonił były prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew. Z relacji Ejsmont wynika, że Nazarbajew osobiście wstawił się za więzionymi Polakami. – Po tym została podjęta taka decyzja – przekonywała.

Polski MSZ sprawy nie komentuje i odsyła do krótkiego oświadczenia z 2 czerwca, milczy też dyplomacja Kazachstanu. Jednak z naszych informacji wynika, że rzeczniczka białoruskiego dyktatora mówi prawdę, ale nie całą. Nasi rozmówcy wskazują, że do interwencji Nazarbajewa rzeczywiście doszło, ale właśnie na skutek „zabiegów dyplomatycznych" Warszawy, o których wspominał niedawno prezydent Duda.

– Jeżeli Nazarbajew rzeczywiście interweniował, to można mu jedynie podziękować. To zwiększy bezpieczeństwo wciąż przebywających za kratami Polaków, bo Łukaszence już nie wypada ich krzywdzić. Nazarbajew jest dużym autorytetem i jednym z najbardziej szanowanych przywódców na przestrzeni postradzieckiej, a jego kariera polityczna zaczynała się jeszcze w czasach komunistycznych – mówi „Rzeczpospolitej" Andrzej Pisalnik, redaktor naczelny portalu znadniemna.pl i wieloletni działacz ZPB, który niedawno z powodów bezpieczeństwa musiał wraz z rodziną uciekać z Białorusi.

– Łukaszenko na pewno nie zlekceważy opinii Nazarbajewa – dodaje. Jak twierdzi, polski konsul odwiedzał wszystkich więzionych Polaków, również Andrzeja Poczobuta i Andżelikę Borys, ale odmawiają oni opuszczenia Białorusi.

Nazarbajew odszedł ze stanowiska prezydenta w marcu 2019 r., ale ma tytuł „lidera narodu" i stoi na czele bardzo wpływowej Rady Bezpieczeństwa. Eksperci wskazują zaś, że wciąż ma ogromny wpływ na sytuację w kraju, ale też politykę zagraniczną Kazachstanu.

– Nazarbajew chce, by kraj był nie tylko jednym z głównych eksporterów ropy naftowej na świecie, ale również by odgrywał rolę w polityce międzynarodowej – mówi „Rzeczpospolitej" Jewgienij Żowtis, znany niezależny politolog z Ałmaty. – Lawiruje pomiędzy Chinami, Rosją i Zachodem – dodaje.