Jesienna ofensywa PiS wytraciła impet. Media zajmują się głównie tzw. drugim exposé premiera Tuska i zamieszaniem z niedoszłą dymisją minister sportu Joanny Muchy. Partia Jarosława Kaczyńskiego planuje jednak kolejne działania, które mają umocnić jej wizerunek ugrupowania odpowiedzialnego i otwartego na inne środowiska.
Po spotkaniach z ekonomistami, środowiskiem służby zdrowia oraz otwarciu na organizacje pozarządowe Prawo i Sprawiedliwość stawia na politykę zagraniczną.
– Chcemy pozbyć się usilnie przypinanej nam przez Platformę łatki partii, z którą w Europie się nie liczą i której wygrana może zagrozić polskim interesom w Unii – mówi nam jeden z polityków PiS.
Jak dowiedziała się „Rz", Jarosław Kaczyński ma w najbliższym czasie spotkać się ze wszystkimi ambasadorami krajów Unii Europejskiej.
– Jako ugrupowanie poważnie przygotowujące się do przejęcia władzy w Polsce chcemy przedstawić naszym partnerom swoje stanowisko w najważniejszych dla naszego kraju i Europy sprawach – mówi poseł PiS.
W listopadzie polityka europejska ma być zresztą dla partii Kaczyńskiego tematem numer jeden. PiS przygotowuje się do sejmowej debaty na temat negocjacji nowego unijnego budżetu 9 listopada. Zapowiada też, że jest gotowe wspierać rząd w walce o 300 mld zł dla Polski, które mogą się w nim znaleźć.
– Na czas negocjacji budżetu unijnego na lata 2014–2020 PiS nie będzie podejmować żadnych działań, które mogłyby być odebrane – w ocenie opinii międzynarodowej – jako próba osłabienia pozycji premiera Donalda Tuska – zadeklarował wczoraj poseł PiS Joachim Brudziński. – Tusku, musisz te pieniądze dla Polski załatwić – dodał.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Dlatego wniosek o wotum nieufności wobec gabinetu Tuska wraz z kandydaturą prof. Piotra Glińskiego na premiera PiS zgłosi najprawdopodobniej dopiero w grudniu. Według wcześniejszych zapowiedzi, PiS miał to zrobić w połowie listopada – w piątą rocznicę powołania obecnego gabinetu.
Czy odłożenie tej decyzji nie ma też innej przyczyny – tej, że cały pomysł z promowaniem prof. Glińskiego się wypalił i nie warto dłużej go ciągnąć? – Absolutnie nie wycofujemy się ze swoich zapowiedzi – deklaruje przewodniczący Klubu PiS Mariusz Błaszczak. – Zmiana rządu jest konieczna i jesteśmy przekonani, że uda się ją przeprowadzić. Rząd techniczny będzie znacznie lepszy dla Polski niż gabinet Donalda Tuska – dodaje.
PiS domaga się też od rządu zdecydowanych działań w sprawie budżetu Unii. Jarosław Kaczyński wezwał w sobotę premiera, aby ten „jasno i głośno" zapowiedział, że jeżeli Polska nie otrzyma w nowym unijnym budżecie zapowiadanych 300 mld, to rząd go zawetuje. Premier odparł, że „nie będzie unosił się romantycznie, ryzykując przyszłość Polski, bo tak chce szef PiS".
– Szkoda, że szef rządu od razu osłabia nasze stanowisko negocjacyjne. Zamiast wykorzystać twarde stanowisko opozycji jako argument w negocjacjach z unijnymi partnerami, od razu zapowiada, że jest gotów do ustępstw. Niestety, wymiana uszczypliwości z Jarosławem Kaczyńskim jest dla niego ważniejsza – komentuje poseł PiS Krzysztof Szczerski.
Dodaje, że jego partia równie zabiega na forum europejskim o środki dla Polski. – Przekonujemy naszych partnerów w europarlamencie, w tym Brytyjczyków, że nowy budżet powinien być prorozwojowy.
Szczerski protestuje zarazem przeciwko przedstawianiu brytyjskich torysów jako głównej przeszkody na drodze do osiągnięcia kompromisu. I wskazuje na wydarzenia z ostatniego wtorku. Tego dnia Parlament Europejski głosował nad stanowiskiem w sprawie budżetu UE, w którym wyraża sprzeciw wobec ewentualnych cięć. – Chadecja niemiecka głosowała przeciw poprawce mówiącej o zwiększeniu puli na fundusz spójności. Niestety, aż 14 europosłów koalicji PO–PSL też jej nie poparło – podkreśla.
Europoseł PO Jacek Protasiewicz twierdzi, że do wpadki nie doszło, a część posłów PO–PSL wstrzymała się od głosu, bo odrzucono poprawki „mające na celu poprawę stanowiska PE, zgodnie z polskimi interesami".
Protasiewicz poinformował, że później europosłowie PO–PSL dokonali korekty głosowania (w PE jest to możliwe). Przyznał, też jednak, że wyjaśnień w tej sprawie zażądał od niego premier Tusk.