Billboardy z Januszem Palikotem i hasłem „Mamy przepis na Polskę” zawisły w dużych miastach. Szczegóły owego przepisu można znaleźć na stronie internetowej Ruchu Palikota okraszone prześmiewczymi rysunkami atakującymi Kościół i prawicę.
Dowiadujemy się więc, że pojęcie patriotyzmu według Ruchu Palikota to: płacenie podatków, sprzątanie kup po własnym psie, udział w głosowaniu, oszczędzanie energii i segregowanie śmieci, kasowanie biletów w środkach komunikacji miejskiej, a także wspieranie polskiej kultury poprzez kupowanie książek i biletów do kina.
Przeciwstawione jest to prawicowemu patriotyzmowi, który mają ponoć uosabiać: zamawianie pięciu piw gestem przypominającym hajlowanie, słuchanie Radia Maryja, wieszanie krzyży w instytucjach publicznych, uznawanie Unii Europejskiej za spisek żydo-masono-euro-komuny oraz wiara w zamach w Smoleńsku.
Na tej samej stronie umieszczono spot z księdzem, który smaruje sobie kolana bitą śmietaną, a później spowiada Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego. Wszystko to pod wymownym tytułem „Stop pedofilom w Kościele, stop teatrowi PO-PiS-u”.
– To dowodzi, że Palikot powrócił do agresywnej retoryki antykościelnej i antyprawicowej, którą złagodził, gdy wszedł do Sejmu i okazało się, że realizacja postulatów o charakterze światopoglądowym jest niemożliwa – mówi Wawrzyniec Konarski, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Skąd ten powrót do dawnych haseł? – Janusz Palikot reaguje bardzo emocjonalnie na wydarzenia na scenie politycznej, być może stały spadek jego partii w sondażach skłonił go do zaostrzenia retoryki – tłumaczy Konarski (w sondażach CBOS we wrześniu poparcie dla RP spadło do 4 proc., poniżej progu wyborczego, i do dziś pozostaje na tym poziomie; w sondażu TNS Polska Ruch ma 6 proc.). – Sądzę jednak, że to nie jest właściwa droga, bo mały biznes, o którego względy zabiega Palikot, nie lubi ani skandalizującej polityki, ani agresywnego antyklerykalizmu.
Łukasz Gibała z Ruchu Palikota, liberalna twarz tej partii, uważa jednak, że prześmiewcze rysunki po prostu oddają poglądy działaczy, którzy są liberalni pod względem gospodarczym i światopoglądowym.
– Krytykujemy w ten sposób coraz głośniejsze ruchy faszyzujące albo działalność Radia Maryja, które pod płaszczykiem ewangelizacji przekazuje treści antysemickie lub agituje za PiS – tłumaczy Gibała.
Poseł Ruchu Palikota przyznaje, że spot z księdzem może urazić czyjeś uczucia. Samo zdarzenie, do którego nawiązuje, czyli słynne otrzęsiny w gimnazjum salezjańskim w Lubinie, Gibała uważa za groźne.
– Być może wszystkie te treści są przerysowane, ale to jest przecież nasz znak firmowy – dodaje.