Reklama

Tomasz Krzyżak: Jak z Szymonem Hołownią badaliśmy wrak „Jana Heweliusza”

W 1993 r. wody Bałtyku pochłonęły prom „Jan Heweliusz”. Była to największa katastrofa polskiej floty cywilnej. Do dziś nie wyjaśniono jej przyczyn. W roku 2002 – dziewięć lat po tej tragedii – jako młody reporter brałem udział w wyprawie nurkowej do wraku.
Boja sygnalizacyjna w miejscu katastrofy promu „Jan Heweliusz”.

Boja sygnalizacyjna w miejscu katastrofy promu „Jan Heweliusz”.

Foto: PAP-Undro

– Jak było, gdy nurkowałeś na wrak „Heweliusza”? – zagadnął mnie kilka dni temu redakcyjny kolega.
– Ja? – zapytałem zdumiony, bo różne rzeczy, które podobno miałem robić w swoim życiu już słyszałem, ale o nurkowaniu do wraku promu usłyszałem po raz pierwszy. Owszem, zdarzyło mi się nurkować z butlą, zejść pod wodę na głębokość 12 metrów, ale jedyne, co z tego pamiętam, to ciśnienie, które zatykało mi uszy.
– No tak, razem z Hołownią – kolega nie dawał za wygraną.

Pozostało jeszcze 98% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama