To nie był łatwy weekend dla liderów opozycji, zwłaszcza dla Borysa Budki. – W piątek, gdy podejmowaliśmy decyzję, kierowaliśmy się zdrowym rozsądkiem, ale przede wszystkim chęcią kompleksowego rozwiązania tych kwestii. Jak widać, te rozwiązania absolutnie nie spodobały się opinii publicznej. Polacy powiedzieli wyraźnie, że to nie czas i pora, by tę kwestię regulować – przyznał w poniedziałek Budka, ogłaszając, że będzie rekomendował Senatowi odrzucenie w całości ustawy o podwyżkach dla posłów i członków administracji. To polityczny zwrot wymuszony reakcją wyborców – wściekłych za pomysł podwyżki w czasie recesji i za rozmowy z PiS.

W Senacie gorąco

W poniedziałek z Borysem Budką spotkał się senacki Klub KO. Z naszych relacji wynika, że atmosfera była bardzo gorąca. Politycy KO z Senatu mówili o całkowitym braku komunikacji i odpowiedzialności ze strony kierownictwa partii. – Padło też dużo przeprosin – mówi nam jeden z senatorów. Sprawa ma być dyskutowana ponownie na kolejnym posiedzeniu Klubu KO. Wieczorem Senat odrzucił przyjętą przez Sejm ustawę ws. podwyżek. Opozycja zapowiadała mobilizację, by projekt sprawnie i szybko odrzucić.

W PO politycy zadają sobie teraz pytanie, na ile silny będzie kontratak wewnętrznej opozycji wobec Borysa Budki. W poniedziałek rano podwyżki „aktem politycznego samobójstwa" dla całej opozycji nazwał były szef PO Grzegorz Schetyna. Jak powiedział, on sam by takiej decyzji nie rekomendował.

Wszyscy albo nikt

Ustawa przeszła w piątek w Sejmie głosami zarówno PiS, jak i opozycji, na mocy nieformalnego porozumienia. Przeciwko byli wszyscy posłowie Konfederacji i nieliczni politycy innych partii (w tym Michał Szczerba, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Monika Rosa, Franciszek Sterczewski, Klaudia Jachira, Magdalena Biejat, Adrian Zandberg). Borys Budka w poniedziałek przyznał, że każdy może popełnić błąd, a główną intencją było doprowadzenie do podwyżek dla samorządowców, którzy zostali dotknięci cięciami w 2018 roku. Z naszych nieoficjalnych relacji wynika, że architektem całej sprawy miał być wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. – To było porozumienie na zasadzie: wszyscy głosują za tym albo nikt – tłumaczy jeden z naszych rozmówców z opozycji. Teraz politycy opozycji przepraszają swoich wyborców.

Co dalej z projektem? Z informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że decyzji w świetle nowych okoliczności – czyli prawdopodobnego odrzucenia ustawy przez Senat – jeszcze nie ma. Ale wiele wskazuje na to, że cała sprawa zostanie „zamrożona" po tym, gdy Senat prześle swoją uchwałę do Sejmu. Potwierdzają to słowa Ryszarda Terleckiego po odrzuceniu ustawy przez Senat. I żadnych podwyżek dla parlamentarzystów nie będzie, a jedyne koszty polityczne całej historii poniesie opozycja, zwłaszcza KO.

KO próbuje też ucieczki do przodu. W poniedziałek marszałek Senatu Tomasz Grodzki zapowiedział powołanie ponadpartyjnego zespołu, który przygotuje kompleksową regulację płac w szeroko pojmowanej sferze budżetowej. Obywatelski projekt ustawy o wynagrodzeniach oraz o finansowaniu partii ma zaprezentować także Szymon Hołownia.