W rozmowie z Polską Agencją Prasową politolog prof. Antoni Dudek skomentował narastający konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego, dotyczący jego kierownictwa oraz zasad funkcjonowania. Spór zaostrzył się po decyzji sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej o odsunięciu od pełnienia obowiązków prezesa TK Bogdana Święczkowskiego oraz sędziego Bartłomieja Sochańskiego.
Czytaj więcej
Zaczęło się w 2015 r.. Od tamtej pory sytuacja wokół Trybunału Konstytucyjnego się tak skomplikowała, że nawet wnikliwym obserwatorom trudno rozwik...
„Polityczna ustawka” wokół TK? Prof. Dudek: Żadnej ze stron nie zależy na kompromisie
Politolog zapytany został między innymi o to, jak ocenia rozpoczęty w piątek wieczorem konflikt o Trybunał Konstytucyjny. – Uważam, że jest to rodzaj politycznej ustawki. Oczywiście nie jest ona uzgadniana na bieżąco, ale wynika z logiki konfliktu, który ukształtował się przez ostatnie 11 lat. W jego wyniku dwie największe siły polityczne w kraju pozbyły się Trybunału Konstytucyjnego, a zarazem mogą oskarżać się nawzajem o to, że TK nie działa. Finał jest taki, że Trybunału nie ma i wyraźnie widać, że ten proces będzie się pogłębiał, bo żadnej ze stron nie zależy na kompromisie – stwierdził prof. Dudek.
Jak zaznaczył ekspert, „wszystko zmierza do utrzymania dominacji dwóch głównych polityków – Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego”. – Choć po prawej stronie sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana, bo pojawia się pytanie o rolę Karola Nawrockiego. Nie znajduję innego wytłumaczenia tego, że Tusk urządził tego rodzaju przedstawienie, niż właśnie chęć wzmocnienia polaryzacji – stwierdził Dudek. – Ósemka tych sędziów mogła się przecież zebrać poza gmachem TK przy Al. Szucha i tam podjąć decyzje, które mają zapaść 3 listopada. Później można było stopniowo przejąć budynek, gdy zabraknie w nim prądu, ogrzewania itd. Prezes Bogdan Święczkowski zapewne z czasem by go opuścił. Tusk jednak najwyraźniej chciał spektaklu i go ma – dodał.
Czytaj więcej
Bogdan Święczkowski został odsunięty od kierowania Trybunałem Konstytucyjnym przez sędzię Annę Korwin-Piotrowską, której ani Święczkowski, ani Karo...
Polska w ustroju „sejmokratury”. Czy Tusk planuje delegalizację PiS?
Politolog został również zapytany, czy uzasadnione są obawy opozycji, że zmiany w Trybunale Konstytucyjnym mogą pomóc obecnej koalicji rządzącej w zwycięstwie w wyborach w 2027 r. Pytanie dotyczyło także możliwości podejmowania przez TK działań zmierzających do delegalizacji PiS lub innych ugrupowań politycznych, a nawet usunięcia z urzędu prezydenta Karola Nawrockiego.
– Nie sądzę, by Tusk zamierzał usuwać Karola Nawrockiego z urzędu lub delegalizować PiS. Raczej będzie to zmierzać w kierunku, w którym Trybunał wreszcie zaczyna rozpatrywać sprawy, a jego wyroki są publikowane itd. Tak, żeby można było mówić, że sąd konstytucyjny został naprawiony. To się utrzyma, jeśli Tusk pozostanie przy władzy po wyborach w 2027 r. Jeśli dojdzie do zmiany władzy, oczywiście taki TK zostanie zakwestionowany – powiedział prof. Dudek. – W Polsce mamy, moim zdaniem, od pewnego czasu ustrój „sejmokratury”, który działa w ten sposób, że ten, kto ma większość w Sejmie, powołuje rząd i ten rząd rządzi, także we wszystkich instytucjach publicznych. A jak komuś się to nie podoba, może skończyć tak jak prezes Święczkowski albo jak wcześniej prokurator krajowy Dariusz Barski czy władze mediów publicznych. To mechanizm forsowania swojej woli politycznej, którego ja bym jednak nie nazwał dyktaturą, tylko odchodzeniem od państwa prawa. Ten proces postępuje i przypomina prucie się tkaniny. Jak zaczęła się pruć w 2015 r., tak pruje się coraz bardziej – dodał.
Czytaj więcej
Sąd Najwyższy nie może być obojętny - stwierdził I prezes SN Zbigniew Kapiński. Odniósł się do wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego, nazywając...
Gorący scenariusz na 11 listopada. „Tłum może ruszyć na KPRM”
Jak zaznaczył politolog, „zobaczymy, co będzie, jeśli np. 11 listopada tłum ruszy na kancelarię premiera, by usunąć Tuska z urzędu”. – Na pewno intencją części polityków prawicy jest właśnie taki scenariusz – ocenił. – Kiedy słuchało się ich wypowiedzi na wiecu w nocy z piątku na sobotę, było jasne, że chcieli, by do Warszawy przybyły ogromne tłumy pod pretekstem obrony Trybunału. A ponieważ tuż obok jest kancelaria premiera, by potem ruszyły na Tuska i go obaliły. Jak wiemy, tłumy nie przybyły. Zdolności mobilizacyjne przywódców prawicy są jak na razie dość mizerne – dodał prof. Dudek w rozmowie z PAP. – Mogę sobie wyobrazić, że ten ogromny tłum ruszy z ronda Dmowskiego nie jak zwykle Alejami Jerozolimskimi na Pragę, lecz na Szucha i do KPRM. Spodziewam się, że może dojść do jakichś bijatyk, których udało się uniknąć w nocy z piątku na sobotę. Nie sądzę jednak, by doprowadziły one do upadku rządu i obalenia Tuska. Bo to już byłby realny zamach stanu – podkreślił.