W wyborach połówkowych ważą się losy tego, która partia będzie miała przewagę w Kongresie na kolejne dwa lata. Według sondaży, demokraci, którzy od dwóch lat są w mniejszości w obu izbach Kongresu, mają duże szanse na odzyskanie przewagi w Izbie Reprezentantów i mają nadzieję również na większość w Senacie. Sprzyjają im niskie notowania republikańskiego prezydenta Donalda Trumpa oraz odczuwalna na każdym kroku inflacja napędzana wojną celną, a także wojną w Iranie. Historycznie partia urzędującego prezydenta zazwyczaj traci w wyborach w połowie kadencji mandaty w Izbie Reprezentantów.

Czytaj więcej

Partia Donalda Trumpa może stracić Senat. Wskazują na to nowe sondaże

Według danych z 30 października głosy oddało już ponad 46 mln Amerykanów. Wczesne głosowanie wskazuje na możliwość frekwencji zbliżonej do tej z 2018 r. – najwyższej w wyborach połówkowych od 1914 r. Ostateczny wynik będzie jednak zależał od udziału wyborców w dniu wyborów. Wzrost jest szczególnie wyraźny w Teksasie, gdzie wyborcy rozstrzygają przyciągające dużą uwagę wyścigi o mandaty do Senatu i Izby Reprezentantów oraz o urząd gubernatora. Do środy, 28 października, we wczesnym głosowaniu wzięło udział ponad 6,3 mln mieszkańców Teksasu, wobec 4,2 mln na tym samym etapie cztery lata temu. Liczba osób głosujących przed dniem wyborów wzrosła ponad 30 proc. w Maine, Michigan, Karolinie Północnej i Kansas – stanach, w których toczą się wyrównane wyścigi do Senatu. W Karolinie Południowej, gdzie wyborcy wybierają następcę zmarłego republikańskiego senatora Lindseya Grahama, liczba oddanych wcześniej głosów wzrosła o 83 proc.

Rekordowe wydatki na reklamę wyborczą. Jak partie w USA walczą o głosy

Obie partie do końca dokładają starań, by pozyskać wyborców. Wydatki na reklamę polityczną w tegorocznych wyborach połówkowych osiągnęły rekordowy poziom, przekraczając w ubiegłym tygodniu 10 mld dol. i poprzedni rekord 8,9 mld dol. ustanowiony w 2022 r. Według monitorującej rynek reklamowy firmy AdImpact do dnia wyborów wydatki na reklamę mają wzrosnąć do 11,6 mld dol., czyli przekroczyć rekord 11,2 mld dol., który padł w wyborach prezydenckich w 2024 r. Przy czym spora część tych pieniędzy jest wydawana na zaledwie wyścigi o mandaty senatorskie – w takich stanach jak Michigan, Ohio i Teksas. We wszystkich trzech stanach w 2024 r. zwyciężył Donald Trump, a obecnie Cook Political Report ocenia, że szanse obu stron w tych wyścigach są wyrównane.

Czytaj więcej

Nieoczekiwane wsparcie dla republikanów. Demokratka poparła ich kandydata

W reklamach demokraci wiążą republikanów z prezydentem Trumpem, inflacją i korupcją oraz kosztowną i niepopularną wojną w Iranie. – Jest tylko jeden sposób, by uratować Amerykę: wybrać do Kongresu wystarczająco wielu demokratów, by powstrzymać Trumpa – brzmi slogan w reklamie Congress Majority PAC, komitetu akcji politycznej wspierającego demokratów. – Wojna Trumpa za granicą kosztuje podatników miliard dol. dziennie – a przecież w ogóle nie powinniśmy jej prowadzić. Nasze szkoły popadają w ruinę, fabryki są zamykane, a ceny benzyny gwałtownie rosną – mówi w reklamie demokratyczny kandydat do Senatu El-Sayed z Michigan.

Republikanie próbują pozyskać wyborców, m.in. przedstawiając demokratów jako zbyt liberalnych, a nawet uciekają się do personalnych ataków na swoich kontrkandydatów. Wiceprezydent J.D. Vance przedstawia demokratycznego kandydata do Senatu Jamesa Talarico jako „dziwaka”, sugerując, że jest gejem, utajonym weganem, z obsesją na temat dzieci trans. W Michigan republikanie skierowali islamofobiczne ataki przeciwko kandydatowi demokratów do Senatu, dr. Abdulowi El-Sayedowi. Trump określił go mianem „nikczemnego, brutalnego dżihadysty”. Szczególnie silne oburzenie, także wśród części republikanów, wywołała reklama kampanii Viveka Ramaswamy’ego, republikańskiego kandydata na gubernatora Ohio. Wystąpiła w niej matka jego rywalki Amy Acton. Według Acton nie utrzymuje ona kontaktu z matką od dzieciństwa, po ujawnieniu przemocy seksualnej ze strony ojczyma.

Czytaj więcej

AI zmienia wybory w USA. Elon Musk wydał na polityków pół miliarda dolarów

Głównie negatywny przekaz, czyli jak przestraszyć wyborcę

Jak zwraca uwagę „New York Times”, amerykańskie kampanie polityczne od dawna są zalewane negatywnymi atakami o wątpliwej wiarygodności, do których uciekają się obie partie – podczas debat, w reklamach telewizyjnych i przemówieniach na wiecach. Jednak obecna, zdaniem niektórych politologów, przerodziła się w najbardziej negatywną i ponurą kampanię we współczesnej historii Stanów Zjednoczonych.

W tegorocznych wyborach kandydaci demokratyczni, którym sprzyja szereg czynników politycznych, zebrali znacznie więcej pieniędzy niż ich republikańscy rywale w niemal wszystkich wyrównanych wyścigach do Senatu i Izby Reprezentantów. W niektórych rejonach różnica jest uderzająco duża: w Teksasie Talarico zebrał o około 123 mln dol. więcej niż Paxton. Za to republikanie mają znaczną przewagę finansową – szczególnie w wyścigach do Senatu – jeżeli weźmie się pod uwagę wsparcie komitetów akcji politycznej (PAC) i innych zewnętrznych grup.

Skąd takie fundusze na kampanię wyborczą w USA?

Kandydatom po obu stronach podziału politycznego finansowo pomagają megadonorzy. Demokratów wspiera Michael R. Bloomberg, miliarder i były burmistrz Nowego Jorku, który, jak informował „The New York Times”, w ostatnich dwóch miesiącach kampanii przeznacza łącznie około 80 mln dol. przede wszystkim na wsparcie demokratów w wyścigach o mandaty w Izbie Reprezentantów.

Czytaj więcej

Donald Trump wabi Rosję na światowe salony. Nie wszystkim się to podoba

Konserwatywni darczyńcy również nie szczędzą pieniędzy. Według dokumentów Federalnej Komisji Wyborczej (FEC) i amerykańskiego urzędu skarbowego (IRS), Dick Uihlein, miliarder i przemysłowiec ze Środkowego Zachodu, przekazał około 143 mln dol. na działalność polityczną na szczeblu federalnym, co plasuje go wśród największych darczyńców w kraju.

Nikt jednak nie dorównuje Elonowi Muskowi. Najbogatszy człowiek na świecie, który jeszcze rok temu deklarował, że wycofa się z przekazywania dużych darowizn na cele polityczne, od ubiegłego roku przekazał co najmniej 445,77 mln dol. komitetom akcji politycznej (PAC) i organizacjom związanym z Partią Republikańską – wynika z danych FEC. Największą kwotę – 216 mln dol. – otrzymał jego własny America PAC. Komitet zaangażował się w 43 wyścigi o miejsca w Izbie Reprezentantów i Senacie w całych Stanach Zjednoczonych, zasypując wyborców reklamami telewizyjnymi i internetowymi, SMS-ami oraz materiałami przesłanymi pocztą. Wpłaty te uczyniły go największym finansowym sponsorem republikanów i największym darczyńcą politycznym w pojedynczym cyklu wyborczym we współczesnej historii USA.

Wydatki Muska są uderzającym przykładem politycznych wpływów szefa SpaceX i Tesli, który stara się pomóc administracji Donalda Trumpa utrzymać kontrolę nad Kongresem w wyborach połówkowych. Skala tych wpłat znacznie przewyższa kwoty przekazywane przez tak znanych wielkich darczyńców, jak George Soros czy Michael Bloomberg, wyznaczając nowy standard tego, jak bogaci i wpływowi próbują kształtować politykę.