Jak podała belgijska prasa, w weekend Bart De Wever (Nowy Sojusz Flamandzki, N-VA) odbył serię dwustronnych rozmów z ministrami, które ostatecznie zakończyły się niepowodzeniem.
W poniedziałek po godz. 9.30 premier Belgii przybył do Pałacu Królewskiego, gdzie przez ponad godzinę rozmawiał z królem Filipem. Polityk opuścił budynek niedługo po godz. 11.
Czytaj więcej
Recep Tayyip Erdogan podarował przywódcom uczestniczącym w szczycie NATO w Ankarze rewolwery wraz z amunicją, umieszczone w drewnianym pudełku opat...
Fiasko rozmów na temat budżetu. Premier Belgii Bart De Wever złożył rezygnację
Król musiał zdecydować, czy przyjąć dymisję, czy rozpocząć rundę rozmów budżetowych z przedstawicielami frakcji parlamentarnych. Jak zaznaczała miejscowa prasa, jeśli monarcha przyjmie rezygnację De Wevera, w Belgii mogą zostać rozpisane nowe wybory. Możliwe jest też jednak sformowanie nowego gabinetu w oparciu o układ sił wyłoniony w poprzednich wyborach.
W Belgii zdarzało się już, że rządy kontynuowały pracę nawet po pierwszej wizycie premiera u króla. Była więc szansa, że De Wever pozostanie u władzy, a mijający we wtorek termin na złożenie budżetu do parlamentu zostanie dotrzymany. Taki scenariusz oznaczałby uniknięcie konieczności funkcjonowania państwa w oparciu o budżety tymczasowe.
W poniedziałek po godz. 12 ogłoszono, że król Filip do piątku wstrzyma się z podjęciem decyzji w sprawie dymisji szefa rządu. Dwór królewski podał, iż monarcha wyraża ubolewanie z powodu braku porozumienia i podkreśla, że państwo nie może sobie pozwolić na przedłużający się kryzys polityczny. Król wezwał wszystkie zaangażowane strony, aby „przedłożyły interes publiczny oraz gotowość do kompromisu ponad wszystko inne”. De Wert ma zostać ponownie przyjęty przez monarchę w piątek. Do tego czasu Filip ma prowadzić rozmowy z liderami koalicyjnych partii politycznych.
Czytaj więcej
Do ataku cybernetycznego na systemy lodówek i zamrażarek sieci sklepów ICA doszło w nocy z 1 na 2 listopada w południowej Szwecji – poinformowali p...
Szef belgijskiego rządu nie chce tymczasowego budżetu
Według „The Brussels Times” rozmowy w pięciopartyjnym belgijskim obozie rządowym utknęły w martwym punkcie po tym, jak flamandzcy socjaldemokraci (Naprzód), flamandzcy chadecy (Chrześcijańscy Demokraci i Flamandowie, CD&V) i frankofońscy centryści (Zaangażowani, LE) domagali się podniesienia podatków dla „najsilniejszych finansowo”. Wywołało to sprzeciw frankofońskich liberałów z Ruchu Reformatorskiego (MR) i flamandzkich nacjonalistów z Nowego Sojuszu Flamandzkiego. W nocy strony rozstały się bez osiągnięcia konsensusu.
Wcześniej Bart De Wever jednoznacznie ogłosił, że nie chce mieć nic wspólnego z systemem prowizorium budżetowego, w ramach którego miesięczne wydatki nie mogłyby przekroczyć jednej dwunastej budżetu zatwierdzonego na 2026 r. Premier Belgii szukał dodatkowych 10 mld euro (rozważano cięcia wydatków lub podwyżkę podatków) na drodze do ograniczenia deficytu do roku 2029.
Czytaj więcej
Deficyt finansów sięga 7 proc. PKB, dług szybko rośnie, a politycy nie chcą słyszeć o zaciskaniu pasa. Ekonomiści w sondzie „Rz” wskazują konkretne...
Kryzysy rządowe w Belgii w przeszłości prowadziły już do sytuacji, w której państwo funkcjonowało w oparciu o budżet tymczasowy.
W 2025 r. Bart De Wever miał także trudności z wypracowaniem porozumienia w sprawie budżetu. Ostatecznie zwrócił się do króla z prośbą o wydłużenie terminu na rozmowy. Otrzymał wówczas dodatkowe 50 dni – w tym okresie belgijskim partiom udało się dojść do porozumienia.
Belgia ma najwyższy deficyt w strefie euro (5,2 proc. PKB), a jej zadłużenie w 2026 r. przekroczy 110 proc. PKB.