Samolot Learjet 60 leciał z Austin w Teksasie na Bahamy, gdy na wysokości około 11 kilometrów zaczął gwałtownie tracić wysokość. Z ujawnionych nagrań rozmów załogi z kontrolerami ruchu lotniczego wynika, że piloci przez kilka minut zmagali się z trudnymi warunkami atmosferycznymi, a następnie utracili kontrolę nad maszyną.

Jak podaje Associated Press, załoga przed katastrofą informowała o oblodzeniu i turbulencjach. Piloci prosili kontrolerów o wskazanie obszaru, w którym warunki lotu byłyby lepsze. Zgłaszali także opady i poprosili o zgodę na wzniesienie się na wysokość 37 tys. stóp, czyli około 11,3 km.

Czytaj więcej

Katastrofa odrzutowca w USA. Samolot uderzył w ziemię z ogromną prędkością

Wcześniej maszyna zeszła z wysokości przelotowej do około 35 tys. stóp. Piloci informowali, że na samolocie pojawia się niewielka ilość przejrzystego lodu, a turbulencje powodują zmiany wysokości sięgające około 200 metrów.

Początkowo załoga oceniała, że oblodzenie pozostaje pod kontrolą. Sytuacja zmieniła się po uzyskaniu zgody na ponowne wznoszenie.

Katastrofa Learjeta na Florydzie. Ostatnie rozmowy z kontrolerami lotu

Z nagrań przeanalizowanych przez serwis Aviation International News wynika, że samolot zaczął gwałtownie opadać niemal natychmiast po otrzymaniu zgody na zwiększenie wysokości.

– Mayday, mayday! Opadamy z prędkością 10 tysięcy stóp na minutę – alarmowała załoga.

Czytaj więcej

Kolejna katastrofa lotnicza w USA. W Filadelfii samolot spadł na domy. „Wielka kula ognia”

Chwilę później pilot poinformował kontrolera, że maszyna przekroczyła dopuszczalną prędkość lotu, a tempo opadania wzrosło do 20 tys. stóp na minutę, czyli ponad 100 metrów na sekundę.

Kontroler zezwolił załodze na dowolny wybór wysokości i poprosił o informowanie go o potrzebnej pomocy.

– Rozbijemy się o ziemię – ostrzegł pilot.

W jednej z ostatnich wypowiedzi z kokpitu padły również słowa: „Nie mamy już czasu”.

Czytaj więcej

USA: Katastrofa samolotu pasażerskiego. Rozbił się przy starcie

Kontroler próbował ponownie nawiązać kontakt z załogą, ale nie otrzymał odpowiedzi. Około pół minuty po pierwszym zgłoszeniu gwałtownego opadania sytuacja była już krytyczna.

Dane opublikowane przez Flightradar24 wskazują, że odrzutowiec rozpoczął strome nurkowanie z jednoczesnym skrętem w prawo. W końcowej fazie lotu prędkość pionowa przekraczała 32 tys. stóp na minutę, co odpowiada około 590 km/h. Ostatni sygnał z systemu śledzenia lotów zarejestrowano na wysokości około 2670 metrów.

Oblodzenie i burze przed katastrofą samolotu na Florydzie

W chwili katastrofy na południu Florydy występowały burze i intensywne opady deszczu. Według amerykańskiej służby meteorologicznej National Weather Service region znajdował się pod wpływem układu atmosferycznego sprzyjającego powstawaniu gwałtownych burz.

Jak podaje specjalistyczny serwis AeroTime, maszyna przeleciała przez obszar silniejszych opadów kilka minut przed rozpoczęciem niekontrolowanego opadania. Dane radarowe wskazują również, że w pobliżu jej trasy znajdowały się aktywne komórki burzowe.

Czytaj więcej

Samolot rozbił się na autostradzie w Teksasie. Zginęła jedna osoba

Śledczy będą ustalać, czy oblodzenie i turbulencje mogły doprowadzić do utraty kontroli nad samolotem. Dotychczas nie wskazano oficjalnej przyczyny katastrofy.

Learjet 60 o numerze rejestracyjnym N722BD został wyprodukowany w 2004 roku. Dzień przed katastrofą przyleciał do Austin z Little Rock w stanie Arkansas.

Do wypadku doszło w niedzielę 1 listopada około godziny 12.50 czasu lokalnego w miejscowości Greenacres, niedaleko West Palm Beach. Samolot niemal pionowo uderzył w ziemię w pobliżu ruchliwej drogi i zabudowań mieszkalnych. Po uderzeniu doszło do eksplozji i pożaru.

Czytaj więcej

Katastrofa awionetki w Warszawie. Samolot stanął w płomieniach

Zginęło wszystkich dziewięć osób znajdujących się na pokładzie. Władze nie informowały o ofiarach wśród mieszkańców okolicy. Około 600 osób musiało opuścić swoje domy lub skorzystać z tymczasowego schronienia.

Postępowanie w sprawie katastrofy prowadzi amerykańska Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) przy współpracy Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA). Na 2 listopada zapowiedziano konferencję prasową śledczych w West Palm Beach.