30 października Korwin-Piotrowska, jako sędzia legitymująca się najdłuższym stażem w Trybunale Konstytucyjnym, zarządziła natychmiastową przerwę na 30 dni w wykonywaniu obowiązków służbowych przez prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcę Bartłomieja Sochańskiego i zaczęła pełnić funkcję osoby kierującej pracami Trybunału Konstytucyjnego. Bogdan Święczkowski nie uznał tej decyzji, bezskutecznie próbując dostać się do siedziby TK. 

Dariusz Mazur: Anna Korwin-Piotrowska nie konsultowała swoich działań z Ministerstwem Sprawiedliwości

Korwin-Piotrowska podejmując decyzję powołała się na artykuł 130 ustawy o ustroju sądów powszechnych. Artykuł ten głosi, że w sytuacji, w której sędziego zatrzymano z powodu schwytania na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa umyślnego albo jeżeli ze względu na rodzaj czynu dokonanego przez sędziego powaga sądu lub istotne interesy służby wymagają natychmiastowego odsunięcia go od wykonywania obowiązków służbowych, prezes sądu albo Minister Sprawiedliwości mogą zarządzić natychmiastową przerwę w czynnościach służbowych sędziego aż do czasu wydania uchwały przez sąd dyscyplinarny, nie dłużej niż na miesiąc.

Wiceministra Mazura pytano czy Korwin-Piotrowska konsultowała z resortem sprawiedliwości swoje działania. 

Czytaj więcej

Apel redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” do polityków: Opamiętajcie się! TK to nie łup

- Ministerstwo Sprawiedliwości nie ma nic do działania TK. Ministerstwo Sprawiedliwości sprawuje nadzór administracyjny nad działalnością sądów powszechnych – odparł Mazur. Dopytywany zadeklarował, że działania Korwin-Piotrowskiej nie były konsultowane z resortów, a on o tym, co działo się w Trybunale Konstytucyjnym dowiedział się z mediów. 

A czy zastosowanie przez Korwin-Piotrowską artykułu 130 było uprawnione? - Było, zarówno pod względem prawnym, jak i pod względem faktycznym. Święczkowski uniemożliwił przystąpienie do wykonywania obowiązków przez prawidłowo wybranych sędziów TK, co uniemożliwiło Trybunałowi podjęcie uchwały dotyczącej planu dochodów i wydatków w 2027 roku, uniemożliwiło prawidłowe wyznaczanie składów orzekających Trybunału - mówił Mazur. Dodał, że działalność prezesa TK wykazywała cechy upolitycznienia, ponieważ wiele spraw czekało na rozstrzygnięcie przez TK latami, podczas gdy „sprawom z wniosków PiS” bieg był nadawany niemal natychmiast. 

Czytaj więcej

T(o) K(oniec). Bez resetu Trybunału Konstytucyjnego nie da się naprawić

- Przepis ten znajduje zastosowanie do sytuacji w TK czy w Sądzie Najwyższym odpowiednio. Tzn. ze stosuje się go wprost, albo z odpowiednimi zmianami. Zastosowanie wprost nie mogło dotyczyć tej sytuacji, wynika to z natury TK, który jest niezależny i odrębny od innych władz. Nie mógł dokonać takiego zawieszenia minister sprawiedliwości, bo byłoby to naruszenie niezależności Trybunału – wyjaśnił. 

Przekonując, że Korwin-Piotrowska musiała podjąć działania, które podjęła, wiceminister sprawiedliwości podał przykład sytuacji, w której przewodniczący TK „by oszalał” i zawiesił działanie Trybunału Konstytucyjnego. 

Wiceminister sprawiedliwości: Prezydent Karol Nawrocki i I prezes SN mogli złamać prawo

Wiceminister sprawiedliwości skomentował też wejście do Trybunału Konstytucyjnego prezydenta Karola Nawrockiego w nocy z 30 na 31 października. - W moim przekonaniu zostało złamane prawo, (...) przestępstwo z artykułu 193 Kodeksu karnego, to jest naruszenie miru domowego, wejście na teren posesji, nieruchomości, bez zgody osoby zarządzającej – wyjaśnił. 

Artykuł 193 Kodeksu karnego

§ 1. Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. 

§ 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Mazur przyznał, że choć prezydent wszedł do budynku instytucji publicznej, to jednak nastąpiło to po godzinach urzędowania, na dodatek do strefy zamkniętej. - Należy rozważać czy prezydent i towarzyszące mu osoby, w tym I prezes SN Zbigniew Kapiński, nie złamali tego przepisu – dodał. 

Jednocześnie zauważył, że ewentualne postępowanie w tej sprawie należy do prokuratury, a samo przestępstwo nie jest ścigane z urzędu, ale na wniosek osoby uprawnionej – w tym przypadku Korwin-Piotrowskiej.