Dlaczego PiS rezygnuje z Elżbiety Witek jako wicemarszałek Sejmu i stawia na pana?

Pani marszałek Elżbieta Witek zrezygnowała z przyczyn zdrowotnych. Ma przed sobą bardzo konkretne wyzwania. Nie jestem upoważniony, by ujawniać szczegóły. Po pierwsze, życzmy jej wszyscy zdrowia, a po drugie, to zupełnie jasne, że powinna być wybrana wicemarszałkiem na samym początku tej kadencji.

Czy uzyska pan poparcie większości parlamentarnej?

Tego nie wiem, dlatego że od pewnego momentu skład Prezydium polskiego Sejmu , ale także Senatu jest wypadkową nie zwyczajów demokratycznych, lecz dyktatu większości rządzącej. Przypominam, że każdy klub ma swojego marszałka, by okazać szacunek milionom wyborców, którzy głosowali na opozycję, a władza ustawodawcza i kontrolna była przestrzenią swobodnej debaty. Z tego przywileju za rządów PiS korzystały m.in. Małgorzata Kidawa-Błońska i Barbara Dolniak. Tymczasem polski parlament jest jedynym parlamentem w Unii Europejskiej, w którym największy klub opozycyjny nie ma swojego przedstawiciela w Prezydium. Wiem, że wielu posłów koalicji rządzącej źle się z tym czuje, bo za rok może czekać ich to samo. Czy będą chcieli to zmienić, to się okaże.

Czytaj więcej

Marcin Ociepa kandydatem PiS na wicemarszałka Sejmu

A nie jest tak, że PiS zmieniło kandydata na wicemarszałka Sejmu dopiero kiedy Rozwój Plus, czyli posłowie, którzy wyszli z PiS, zapowiedzieli, że chcą mieć swojego wicemarszałka?

PiS pozostaje, nawet po rozłamie, największym klubem opozycyjnym. 147 posłów to więcej niż 40. Miejsca w Prezydium są obsadzane na podstawie reprezentacji klubowej. Marszałek Bosak reprezentuje 16 posłów, marszałek Hołownia 15. Moja kandydatura została zgłoszona jeszcze przed rozłamem. Koalicja rządząca cały czas podkreślała, że ten vacat czeka na nowego kandydata PiS i jego wybór będzie szybki i oczywisty. Voilà – jest kandydat 147-osobowego klubu.

Czy klub Rozwój Plus również powinien mieć swojego wicemarszałka?

Zwyczaj parlamentarny do tej pory był taki, że wicemarszałków miały kluby, które wprowadzały listy sejmowe, czyli były emanacją wyników wyborczych, a nie roszad śródkadencyjnych. Jeżeli większość rządząca chciałaby to zmienić i poszerzyć listę wicemarszałków, jestem otwarty na rozmowę. Jeżeli Sejm zdecyduje o zwiększeniu liczby wicemarszałków, to w sposób oczywisty klub Rozwój Plus, czyli trzeci największy klub w Sejmie, również będzie miał prawo do swojego wicemarszałka. Wiemy jednak, że Donald Tusk liczy na to, że kluby PiS i Rozwój Plus zetrą się o ten jeden vacat przynależny PiS. Wówczas KO zagłosowałaby za kandydatem Rozwoju Plus, po to, żeby zaszkodzić PiS, a Rozwój Plus splamić współpracą z KO.

Czytaj więcej

Mateusz Morawiecki popiera kandydata PiS na wicemarszałka Sejmu. „Marcin, trzymaj się”

Pragmatyzm polityczny nakazuje powrót Rozwoju Plus do PiS

Dlaczego doszło do rozłamu w PiS?

Rozłam nigdy nie jest dobry. Ani moralnie, ani politycznie. Wyborcy prawicy mają traumę lat 90., kiedy prawica była podzielona i przegrywała. Jaskółką była AWS, która pokazała, że w jedności siła. Było to jednak porozumienie taktyczne mnóstwa małych ugrupowań i trwało zbyt krótko. Dopiero Jarosławowi Kaczyńskiemu udało się dokonać strategicznego zjednoczenia, w wyniku czego powstała Zjednoczona Prawica, która w 2015 r. odniosła zwycięstwo. Każdy, kto dokonuje zamachu na tę jedność, osłabia nasz potencjał. Do tego mamy ordynację d’Hondta, która premiuje duże ugrupowania. Im większe ugrupowanie, tym większa premia wyborcza. Prawica podzielona oddaje głosy konkurencji. Zatem, cytując Talleyranda, to coś więcej niż zbrodnia, to błąd.

Czy będzie wojna na prawicy?

Wierzę, że nie, dlatego że odbiór tego rozłamu przez naszych wyborców jest jednoznacznie negatywny. Bez względu na to, czy mówimy o dominującej grupie wyborców PiS, czy o mniejszej grupie deklarującej poparcie dla ugrupowania Mateusza Morawieckiego, jedni i drudzy są rozczarowani. Jeżeli refleksja na temat tego wydarzenia pójdzie w kierunku konfrontacji, stracimy jeszcze więcej poparcia. Głęboko wierzę, że zwycięży tutaj najlepiej pojęty patriotyzm i pragmatyzm polityczny, które nakazują powrót Rozwoju Plus do PiS. Tak jak powiedziałem o prawicy w 2015 r., tak w 2027 r. potrzebujemy Zjednoczonej Prawicy 2.0. Wbrew naiwnej satysfakcji naszych wrogów, którzy cieszą się z rozłamu, PiS i Rozwój Plus łączy znacznie więcej, niż dzieli. Łączy nas głębokie przekonanie, że mamy obecnie bardzo zły rząd, który trzeba zmienić. Powinniśmy szukać takich rozwiązań, które pozwolą nam maksymalizować wynik, by uczynić to pragnienie większości Polaków możliwym.

Suma poparcia PiS i Rozwoju Plus jest większa niż dla samego PiS. Czy to nie jest ustawka?

Chciałbym, żeby tak było. Nie jest to żaden plan, ale tak się może skończyć, że z tego zła, jakim jest rozłam, zrodzi się jakieś dobro. Że zamiast wojny, będziemy mieli lepszy program, większą mobilizację, przegrupowanie i lepszy wynik końcowy jako Zjednoczona Prawica.

Czytaj więcej

Mateusz Morawiecki odchodzi od PiS. Sondaż pokazuje, kto może zyskać na rozłamie prawicy

Czy obecnie jest wrogość między dwoma ugrupowaniami?

To zależy od charakterów i doświadczenia poszczególnych ludzi. Poważni politycy nie podchodzą do tego w kategoriach wrogości. Z natury rzeczy polityka jest walką. Często jest to również walka wewnątrz własnego ugrupowania. Jeżeli jednak ta walka prowadzi do emocji albo źródłem tej walki są emocje, to jest katastrofa. Polityka to prawdziwe rzemiosło i sztuka, a nie przestrzeń dla ludzi o gorących głowach.

Co będzie osią kampanii parlamentarnej?

Starcie państwowców z ignorantami. Polityki realistycznej i ambitnej z polityką wtórnego naśladownictwa błędów Europy Zachodniej i mikromanii narodowej. Kampanijnie natomiast, będą to dwie zasadnicze kwestie: bezpieczeństwo i gospodarka, a dokładniej – portfele Polaków.

Czy zmiany w podatkach wpłyną pozytywnie na poparcie dla rządu?

Nie, bo Donald Tusk robi to z powodów wizerunkowych, tymczasem do wyborów mamy ponad rok. Wystarczająco dużo czasu, żeby Polacy zorientowali się, że te zmiany są z jednej strony kosmetyczne, gdy chodzi o ulżenie podatnikom, z drugiej szkodliwe, biorąc pod uwagę wzrost podatku CIT i komplikację systemu podatkowego. Całkowita zdrada programu KO, jeśli chodzi o obietnicę kwoty wolnej od podatku oraz ulżenie przedsiębiorcom. Wierzę, że prezydent i tak te zmiany zawetuje.

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Morawiecki ma sposób na migrantów

W interesie Polski nie jest Ukraina jakakolwiek, byle niepodległa. Demokratyczna – tak, banderowska – nie

Czy w Polsce powinny powstać oddziały typu ICE w związku z migrantami? Coś takiego proponuje Mateusz Morawiecki.

Mamy Straż Graniczną. Dzięki decyzjom, które zapadały za rządów Zjednoczonej Prawicy, nie mamy dzisiaj takiego problemu z nielegalną migracją na naszych granicach, jaki mają Amerykanie czy wielu naszych partnerów w Europie Zachodniej. Dzisiaj nie potrzebujemy nowej, dodatkowej formacji, ponieważ jej budowa trwałaby latami i byłaby kosztowna. Powinniśmy wyposażać funkcjonariuszy Straży Granicznej w większym stopniu w odpowiednie uprawnienia i sprzęt. Bardzo szczegółowo nasze postulaty w tym temacie przedstawił kandydat na premiera prof. Przemysław Czarnek.

A czy Polska powinna wspierać Ukrainę finansowo i militarnie w walce z Rosją?

Tak, choć według kryterium wzajemności i adekwatności. Wzajemności, bo żadne poważne państwo nie może sobie pozwolić na bycie atakowanym na arenie międzynarodowej, a tym bardziej przez kraj, który tak wiele mu zawdzięcza. Oczywiście pomoc nawet bez wzajemności krótkoterminowo się nam opłaca, bo powstrzymywanie Rosji jest także w naszym interesie. Jednak długoterminowo buduje w Ukraińcach przekonanie, że Polskę można nie szanować. To się zemści. Widzieliśmy to przez ostatnie trzy dekady na przykładzie haniebnie ślimaczących się ekshumacji, a ostatnio przy okazji ataku Zełenskiego na Polskę na forum ONZ i nadania jednostce wojskowej Ukrainy miana „bohaterów UPA”.

Nie możemy się jednak zacietrzewiać. Ukraina prowadzi walkę z Rosją, która stanowi dla nas bezpośrednie zagrożenie. Chcemy, żeby Ukraina tę walkę wygrała. Nie zgadzam się jednak, że w interesie Polski jest Ukraina jakakolwiek, byle niepodległa. Demokratyczna, prozachodnia i chrześcijańska – tak, banderowska – nie. Niemcy są dzisiaj naszym partnerem w UE i NATO, bo nazwały zło złem. Nikt w Niemczech, przy wszystkich zastrzeżeniach do niemieckiej polityki wobec Polski, nie próbuje dzisiaj wybielać SS ani tego, co robił Adolf Hitler. Inne Niemcy były dla nas fizycznym zagrożeniem. Analogicznie Ukraina.

Czy powinniśmy przekazać Patrioty Ukrainie?

Tu dochodzimy do kryterium adekwatności. Ukrainę należy wspierać wszystkimi dostępnymi środkami i to powinien robić kolektywnie Zachód. W przypadku rakiet do systemów Patriot, ze względu na ich bardzo niewielką liczbę, jaką dysponuje Polska, oraz bliskość teatru wojny, powinniśmy je trzymać załadowane w naszych Patriotach, bo mamy do odegrania własną, ważną rolę w obronie flanki wschodniej NATO. To konkretne uzbrojenie niech przekazują państwa, którym nie grozi bezpośredni atak rakietowy ze strony Rosji. My zaś pomagajmy w taki sposób, by nie ograniczać potencjału naszej obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej.

Czytaj więcej

Polska przekaże pociski Ukrainie? To nie tylko nasza decyzja

Ukraina jest bliżej pokonania Rosji czy dalej?

Mamy do czynienia z wojną pozycyjną na miarę XXI wieku i wszystko politycznie zmierza w kierunku zamrożenia konfliktu. To nie jest dla nas dobra wiadomość, bo tak jak było z Porozumieniami Mińskimi w w 2015 r., pozwoli Rosji odbudować siły i poczekać na kolejny dogodny moment międzynarodowy do wznowienia agresji. Alternatywą jest pokonanie Rosji w polu i to powinien być cel Zachodu, a nie mrzonki o business as usual.

Wiemy, jak przełamać polaryzację w praktyce

Jaki jest dzisiaj poziom polskiej obrony narodowej?

Trzy razy wyższy niż go zastaliśmy jako Zjednoczona Prawica po rządach PO w w 2015 r. Mariusz Błaszczak przeprowadził wielką modernizację sprzętową – niemal wszystko, co podziwialiśmy na tegorocznej defiladzie, to zakupy rządu PiS. Podwoiliśmy liczbę żołnierzy. Wszystko to, by odstraszać Rosję. Uważam jednak, że mamy bardzo wiele do przepracowania w wymiarze mentalnym. Począwszy od mikroskali. Proszę zwrócić uwagę na to, co dzieje się na granicy i jak żołnierze używają broni. Jeżeli jej używają, natychmiast mają zarzuty. Jeżeli jej nie używają, ponoszą śmierć. Nadal działa haniebny zespół prokuratorów powołany za tego rządu do prowadzenia spraw przeciw polskim żołnierzom. Dalej, czy jesteśmy gotowi, by zestrzelić rosyjski bombowiec na naszym niebie, jak to zrobili Turcy w 2015 r.? Wreszcie dochodzimy do makroskali: czy jesteśmy zdolni politycznie i wojskowo do udzielenia natychmiastowej pomocy militarnej na przykład Litwie w przypadku rosyjskiej prowokacji? Powinniśmy być gotowi. Tylko o tym trzeba rozmawiać.

Czy bezpieczeństwo powinno być wyciągnięte ze sporu partyjnego?

Chciałbym, żeby każdy kolejny minister obrony narodowej i spraw zagranicznych funkcjonował w logice pewnej kultury strategicznej, która zakłada kontynuację projektów poprzednika. Dobrze byłoby, gdyby kolejni ministrowie obrony i dyplomacji stawali obok siebie jako symbol ciągłości państwa polskiego, tak jak powinni być nim prezydenci. Dzisiaj musimy pracować nad kulturą polityczną i szerzej – nad kulturą strategiczną naszego państwa.

Bezpieczeństwo państwa opiera się na trzech filarach: własnej armii, sojuszach międzynarodowych oraz silnym i odpornym społeczeństwie. Nie będzie jednak odpornego społeczeństwa, jeżeli będzie ono niedoinformowane, nieprzeszkolone i targane bieżącymi konfliktami politycznymi.

Musimy robić wszystko, żeby minimalizować przestrzeń do konfrontacji politycznej.

Czytaj więcej

Prof. Dębski: Agresywna Rosja to dla Polski bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa

Jak konkretnie?

Przełamywanie polaryzacji w praktyce oznacza np., że w każdym kolejnym rządzie powinien być minister do spraw planowania strategicznego wskazywany przez opozycję. Nie musi mieć własnego resortu, lecz pracować w KPRM nad strategiami rozwojowymi w logice, którą znamy pod nazwą „ministra bez teki”.

To dosyć nietypowa propozycja?

Przyzwyczailiśmy się do tego, że musi istnieć rząd, a przeciwko niemu opozycja. Ale dlaczego? W Wielkiej Brytanii istnieje rząd Jego Królewskiej Mości oraz oficjalna Opozycja Jego Królewskiej Mości. Opozycja także ma służyć Królowi, a więc państwu, a nie być totalna. Opozycja powinna być również wzmocniona w parlamencie. Nie może być tak, że większość decyduje o tym, czy przestrzegamy parytetów w Prezydium Sejmu i prezydiach komisji. To powinny regulować ustawy. Przewodniczący Komisji Obrony Narodowej oraz Komisji Spraw Zagranicznych powinni pochodzić z opozycji. W różnych gremiach, których decyzji horyzont wykracza powyżej 5 lat, powinni być przedstawiciele opozycji. Inaczej będziemy zaczynać świetne projekty, jak CPK, ale następcy nie będą chcieli ich kończyć.

Musimy wrócić do władzy lepsi, niż byliśmy

Nie słyszałem wcześniej takiej propozycji ze strony PiS, choć Jarosław Kaczyński przed 2015 r. też mówił o zwiększeniu praw dla opozycji, a później skończyło się tak, jak się skończyło.

Dojrzałość strategiczna wymaga czasu i partnerów po obydwu stronach. To są refleksje wynikające również z naszych ośmiu lat rządów. Nie mam wątpliwości, że musimy wrócić do władzy lepsi, niż byliśmy.

Jeżeli wrócicie do władzy, zaproponujecie udział przedstawiciela opozycji w rządzie PiS?

To wymagałoby zmian ustrojowych. Dobrą okazją są prace nad Konstytucją, które zapowiedział prezydent Karol Nawrocki. Parlamentarne zmiany są możliwe już teraz. Tak jak zapraszanie opozycji do współdecydowania w sprawach strategicznych, jeśli chodzi o zakupy zbrojeniowe. Wiele rzeczy można zrobić bez zmian ustrojowych.

Czyli jeżeli prawica dojdzie do władzy, będziecie chcieli dokonać takich zmian ustrojowych?

Będę orędownikiem jak największego ograniczania przestrzeni do konfrontacji politycznej, czyli włączania także opozycji w procesy decyzyjne, które będą miały charakter strategiczny – wykraczający poza horyzont jednej kadencji oraz obejmujący wydatki przekraczające 100 mld zł. Takie procesy są możliwe, ale wymagają kultury politycznej i strategicznej, nad którą musimy pracować. Zawsze piłka jest po stronie rządzących.

biogram

Marcin Ociepa

prezes stowarzyszenia OdNowa Rzeczypospolitej Polskiej, poseł PiS, były wiceminister obrony narodowej