Zasadniczo do tej pory tylko jeden kraj ośmielił się stawić czoła ofensywie protekcjonistycznej Białego Domu: Chiny. Dla Kanady, której dochód narodowy jest dziewięć razy mniejszy od chińskiego i która dzieli z USA długą na niemal dziewięć tysięcy kilometrów granicę, to o wiele większe wyzwanie. Dlatego Carney do końca próbował porozumieć się z Amerykanami. Premier kazał jednak kanadyjskiej delegacji wrócić z Waszyngtonu do Ottawy, gdy okazało się, że Amerykanie stawiają warunki, których spełnienie de facto przekształciłoby Kanadę, jeśli nie w amerykańską kolonię, to z pewnością w kraj zależny.