Reklama

Zdrowie kolejnym jeźdźcem apokalipsy dla klasy średniej. Jagodno już nie uratuje KO

Afera z radnym Dawidem Kacprzykiem i jego szpitalnym salonikiem dla VIP-ów z KO zaboli Donalda Tuska dużo mocniej niż tysiąc kłótni w rządzie, które wyciekają do mediów. Klasa średnia zobaczyła wyraźnie, jak w praktyce wygląda system publiczny, z którego sama jest coraz bardziej wykluczana.
Bardzo mocno o aferze z radnym Kacprzykiem wypowiadał się w środę na konferencji prasowej Donald Tus

Bardzo mocno o aferze z radnym Kacprzykiem wypowiadał się w środę na konferencji prasowej Donald Tusk

Foto: REUTERS/Jack Taylor/Pool

W polskiej klasie średniej dojrzewa potencjał do buntu. Narasta poczucie, że władza, którą wybrali w 2023 r., przestała działać dla nich. Do części wyborców dociera, że kończy się – jak to określił w kuluarach rozmówca „Rzeczpospolitej” z zaplecza partii Razem – ich model awansu. Pojawia się równolegle lęk przed utratą statusu i kryzysem. Ta zmiana w oglądzie rzeczywistości nie oznacza od razu marszu na ulicę Parkową, gdzie rezyduje premier Donald Tusk. Wystarczy jednak, aby władzę w 2027 r. po wyborach do Sejmu mogła przejąć prawica. I to nie dlatego, że klasa średnia przeniesie swoje poparcie od razu na PiS czy Konfederację. Tylko dlatego, że może ona zostać w domu, rozczarowana sytuacją, kwestiami bytowymi albo aferami takimi jak ta z radnym KO Dawidem Kacprzykiem z zarobkami na poziomie 1,6 mln zł rocznie i kolejnymi informacjami podawanymi przez portal Zero o tym, co działo się w Szpitalu Południowym, gdzie miał on stworzyć politykom KO „salonik VIP”.

Pozostało jeszcze 93% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama