Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zmiany personalne mają miejsce w Śląskim Wydziale do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej?
- Jakie wątpliwości budzą wnioski o odwołania prokuratorów?
- Jak ocena wyników Śląskiego Wydziału w przeszłości kontrastuje z aktualnie podejmowanymi działaniami personalnymi?
Prok. Marek Wełna, krakowski prokurator, który od lutego tego roku jest naczelnikiem Śląskiego Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej (tzw. PZ, pezet) złożył wnioski o odwołanie sześciu – z 20 – śledczych pracujących w tym wydziale w Katowicach.
Pierwszy wniosek dotyczył prok. Karola Zoka, kolejne pięć, złożone po świętach Wielkanocnych, Marcina Rodzaja, Krzysztofa Motyla, Sebastiana Głucha, a także Gabrieli Cichońskiej i Anny Hetmańczyk. O wnioskach pierwsza poinformowała katowicka „Gazeta Wyborcza”. Znacznie ciekawsze jest jednak tło tych dymisji. Śledczy, w sprawie których złożono wnioski o odwołanie, prowadzą newralgiczne z punktu widzenia polityki śledztwa.
Czytaj więcej
Awans prokuratora rozliczającego Fundusz Sprawiedliwości pociągnął za sobą kontrowersyjne dymisje w najważniejszych pionach Prokuratury Krajowej do...
Wnioski o odwołania do Prokuratora Krajowego wysłano bez uzasadnień
Według naszych informacji, wszystkie wnioski o cofnięcie delegacji szóstki prokuratorów które Marek Wełna złożył do Prokuratora Krajowego Dariusza Korneluka nie mają żadnego uzasadnienia. Co jest niezgodne z obowiązującymi w prokuraturze standardami. Po drugie, wnioski powinny zostać skierowane do zastępcy prokuratora generalnego – prok. Beaty Marczak, której podlegają „pezety”.
Gdy o to pytamy w Prokuraturze Krajowej, otrzymujemy odpowiedź: „W ostatnim czasie nikogo z delegacji w śląskim wydziale PZ PK nie odwołano. Ewentualna planowana aktywność w tym zakresie lub wnioski o odwołanie są kwestią wewnętrzną prokuratury i nie informujemy o nich. Poinformujemy, gdy będzie decyzja (na razie jej nie ma). Tym bardziej nie mam podstaw do informowania co będzie, gdy ktoś zostanie odwołany z delegacji”.
Sprawa jest „gardłowa”, wnioski objęły niemal jedną trzecią składu wydziału, a prokuratorzy, których dotyczą, prowadzą newralgiczne śledztwa, którym towarzyszą dziesiątki tomów akt. Nikt z marszu ich nie przejmie. Przyjrzeliśmy się, czego dotyczą te sprawy.
Karol Zok prowadzi głośne śledztwo w sprawie nieprawidłowości w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych – udało mu się nakłonić Pawła Sz. do pójścia na współpracę, walczy o ekstradycję z Londynu Michała Kuczmierowskiego, byłego szefa RARS z Londynu.
Dlaczego Karol Zok, krytykowany przez prawicowe media i określany nieprzychylnymi epitetami, nie spodobał się prok. Wełnie? Z naszych ustaleń wynika, że Zok postawił się naczelnikowi w sprawie listu żelaznego dla Kuczmierowskiego – na co prokuratura konsekwentnie się nie zgadza. Nowy wniosek o taki list, zapewniający podejrzanemu na etapie śledztwa nietykalność, miał oceniać sędzia Piotr Schab (po usunięciu ze stanowiska prezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie jest on teraz zwykłym sędzią w wydziale skargowo-wnioskowym).
Wełna miał domagać się od Karola Zoka, by złożył wniosek o zmianę Schaba, wskazując, że nie jest on sędzią. Prok. Zok odmówił. W efekcie, zrobił to sam Wełna. Tyle tylko, że przewodniczący wydziału, który rozpatrywał jego wniosek o wyłączenie Schaba uzasadnił to... urlopem sędziego, a nie faktem, że jest on „neosędzią”. Ostatecznie, wniosek trafił do sędziego Michała Lassoty (również „neosędziego”). Prok. Wełna ponowił więc wniosek o wyłączenie z orzekania – tym razem Lassoty. Efekt? Sprawę o list żelazny zawieszono. Od półtora miesiąca nic się w niej nie dzieje.
Jest również – według naszej wiedzy – inny powód niechęci naczelnika do prok. Zoka. Tajemnicą poliszynela pozostaje „polityczne oczekiwanie”, aby w końcu zarzuty w sprawie RARS usłyszał były premier Mateusz Morawiecki – jak dotąd, podejrzaną w śledztwie jest m.in. Anna W., była szefowa jego biura premiera i jej mąż. Tyle, że do stawiania zarzutów nie wystarczy „polityczne oczekiwanie”.
Złożony w lutym wniosek o odwołanie prok. Zoka, wciąż nie został zaakceptowany przez przełożonych z Prokuratury Krajowej.
Czytaj więcej
Prokurator Jan Drelewski jest doświadczonym śledczym od lat rozliczającym korupcję i przestępczość zorganizowaną. Jeszcze niedawno chwalił go minis...
Prokurator prowadzący śledztwo w sprawie zaginięcia „króla bitcoinów” i Zondacrypto do odwołania
Jeszcze ciekawiej wygląda sprawa z odwołaniem prok. Marcina Rodzaja, śledczego, który od czterech lat tropi nieznane losy Sylwestra Suszka, nazywanego polskim „królem bitcoinów”
Suszek, były prezes i współzałożyciel największej giełdy kryptowalut w Polsce BitBay (dziś nazywa się Zondacrypto), zaginął w tajemniczych okolicznościach. Obecnie jej prezesem jest Przemysław Kral. Od kilku dni media ujawniają, w jakich poważnych tarapatach są dziś finanse inwestorów Zondy, szacuje się, że chodzi o kwoty sięgające setek milionów złotych.
W środę premier Donald Tusk sugerował, że Zondacrypto kilka miesięcy temu, tuż przed decyzją prezydenta o zawetowaniu ustawy o kryptowalutach, wpłaciła wysokie kwoty na rzecz dwóch fundacji związanych ze Zbigniewem Ziobrą i z posłem Konfederacji i lobbystą Przemysławem Wiplerem. Fundacja Instytut Polski Suwerennej, której prezesem jest Ziobro, oświadczyła, że to „kłamstwo i pomówienie”, bo „nigdy nie otrzymała żadnych środków od Zondacrypto”.
Prokuratura Krajowa 8 kwietnia dodała, że „Z inicjatywy Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka prokuratorzy zbadają pojawiające się w mediach informacje dotyczące nieprawidłowości w funkcjonowaniu giełdy kryptowalutowej Zondacrypto. Czynności te będą realizowane w ramach prowadzonego przez śląski wydział PZ PK śledztwa dotyczącego zaginięcia Sylwestra Suszka, założyciela giełdy BitBay – poprzednika Zondacrypto”. Kto miałby to duże, wielotomowe śledztwo prowadzić od nowa, skoro prok. Rodzaj czeka na odwołanie i zabranie mu postępowania?
Marcin Rodzaj ma unikalną wiedzę na temat działania rynku kryptowalut, jego mechanizmów prawnych, a także poczynił zaawansowane ustalenia dotyczące tego, co naprawdę stało się z Suszkiem. Prokurator Rodzaj to zarazem śledczy, który oskarżył m.in. Krzysztofa Kwiatkowskiego, ważnego polityka KO, o ustawianie konkursów w NIK. Niedawno Kwiatkowski w pierwszej instancji został skazany. Jeśli wyrok się uprawomocni, to może zakończyć jego karierę polityczną i odebrać mu mandat senatora.
Czytaj więcej
Znajomi prokuratorzy prowadzą lub nadzorują śledztwa ważne dla adwokata i posła KO Romana Giertycha. Decyzje ministra Adama Bodnara mogą być nieprz...
Odwołani mają zostać prokuratorzy od śledztwa, w którym zarzuty postawiono byłemu szefowi SLD
Dlaczego na liście „do odstrzału” znaleźli się inni prokuratorzy śląskiego wydziału?
Prok. Gabriela Cichońska, która jest twarzą rozliczeń „Torcidy” – jednej z najgroźniejszych mafii pseudokibiców (oskarżonych i podejrzanych jest ponad dwustu), ostatnio prowadziła sprawę przeciwko Bartłomiejowi Sabatowi – politykowi PO (obecnie KO), byłemu wicemarszałkowi województwa, a wcześniej wiceprezydentowi Częstochowy. W gronie podejrzanych są m.in. przedsiębiorcy, rektor Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie Janusz K. oraz Łukasz B., przewodniczący Rady Miasta Częstochowy i dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. A ostatnio zarzuty usłyszał również obecny prezydent Częstochowy, Krzysztof M. (polityk Lewicy).
Z kolei prokuratorzy Sebastian Głuch i Krzysztof Motyl prowadzą śledztwo dotyczące zakładów mięsnych ukrywającego się w Argentynie króla wędlin Henryka Kani. W tym postępowaniu zarzuty postawiono w ubiegłym roku Wojciechowi O. – byłemu szefowi SLD (w wątku dotyczącym kredytu dla Kani z Alior Banku). Obrońcą Kani jest mec. Jacek Dubois, wpływowy warszawski adwokat, który wiele spraw prowadzi wspólnie z mec. Romanem Giertychem, posłem KO. W grudniu ubiegłego roku sąd zdecydował o poręczeniu za list żelazny dla Kani, na kwotę 20 mln zł.
Jest też pytanie dlaczego naczelnik Marek Wełna chce się pozbyć także prok. Anny Hetmańczyk? To jedyna śledcza, która nie prowadziła nigdy spraw o charakterze politycznym. Ma opinię bardzo wszechstronnej – zarówno w przypadku postępowań o zabójstwa, sprawy narkotykowe, ale także gospodarcze.
O fali wniosków o odwołanie kluczowych dla Śląskiego wydziału „PZ” prokuratorów, mówi się „pluton egzekucyjny”. Są pierwszymi na taką skalę, ale nie jedynymi.
Pierwszy, w lutym został odwołany szef jednostki – prokurator Tomasz Tadla, który ma opinię odpornego na władzę i zmieniających polityków. Był jednak publicznie dyskredytowany przez mec. Romana Giertycha.
Giertych, dziś wpływowy polityk KO, ulubieniec „grupy rozliczeniowców”, był jednym z pełnomocników Leszka Czarneckiego, bankiera, gdy ten nagrał swoją rozmowę z Markiem Chrzanowskim, będącym w 2018 r. szefem KNF (rozmowę ujawniła „Gazeta Wyborcza”) – Chrzanowski oferował przychylność dla Getin Noble Banku Czarneckiego, w zamian za zatrudnienie wskazanego prawnika.
O fali wniosków o odwołanie kluczowych dla Śląskiego wydziału „PZ” prokuratorów, mówi się „pluton egzekucyjny”.
Śledztwo z zawiadomienia Czarneckiego trafiło do śląskich „pezetów”. Giertychowi nie udało się przekonać prok. Tadli (ani potem sądu), że Czarnecki powinien mieć status pokrzywdzonego w tym śledztwie.
Dlaczego to takie ważne? Status pokrzywdzonego pozwalałby mu pozwać w przyszłości Skarb Państwa o odszkodowanie warte nawet setki milionów złotych. Giertych ostatecznie przegrał w sądzie z prokuraturą walkę o status pokrzywdzonego dla biznesmena-bankowca.
Skąd prokurator Marek Wełna przyszedł do Śląskiego Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji
Marek Wełna, zanim przyszedł do śląskiego wydziału, był szefem departamentu do spraw przestępczości gospodarczej Prokuratury Krajowej i nadzorował lubelskie śledztwo dotyczące wyprowadzenia milionów z Polnordu, w którym zarzuty miał mec. Roman Giertych. W styczniu 2025 r. sprawę przeciwko posłowi umorzono.
Czytaj więcej
Prokurator Sylwia Chamerska nadzorująca śledztwo, w którym podejrzanym był Roman Giertych, była przeciwna umorzeniu postępowania. Została odwołana...
Prok. Marek Wełna nie zamierza się tłumaczyć z powodów dymisji Tomasza Tadli, ani ze złożenia wniosków o dymisję pozostałych śledczych.
Kiedy, pytając Prokuraturę Krajową, wskazujemy, że odwołanie jednej trzeciej składu wydziału „PZ” nie jest tylko „wewnętrzną sprawą prokuratury”, lecz ma szerszy kontekst – bo ktoś musi przejąć zaawansowane śledztwa i od początku się w nie „wgryzać”, co wydłuży czas np. osądzenia podejrzanych – nie poznajemy powodów takich decyzji.
„Moja poprzednia odpowiedź jest uzgodniona z prok. Markiem Wełną. Jest to więc też jego odpowiedź” – odpisuje nam Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej, dodając, że „żadne decyzje na razie nie zostały podjęte”.
Tak szeroka wymiana kadr jest tym bardziej dziwna, że w styczniu podczas narady w Prokuraturze Krajowej podsumowującej ubiegły rok śląski wydział „PZ” został wysoko oceniony przez kierownictwo prokuratury – zarówno jeśli chodzi o wyniki, jak i sposób prowadzenia postępowań.