Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaka jest postawa Chin wobec trwającego konfliktu między Ameryką a Iranem?
  • Jakiego rodzaju wsparcie, zarówno jawne, jak i ukryte, mogły Chiny świadczyć Iranowi w przeszłości i obecnie?
  • Jakie kluczowe interesy strategiczne i ekonomiczne napędzają chińską politykę w obliczu tej konfrontacji?
  • W jaki sposób chińskie działania w tym konflikcie redefiniują ich aspiracje do globalnego przywództwa oraz koncepcję sojuszy?
  • W jaki sposób amerykańsko-irański konflikt wpływa na kwestię Tajwanu?

– Poza swoim najbliższym sąsiedztwem Chiny po prostu niewiele chcą lub mogą zrobić w sprawie przewagi militarnej USA, przynajmniej na razie – ekspert Lukas Fiala tłumaczy, dlaczego Pekin zachowuje dystans wobec amerykańsko-izraelskiej wojny z Iranem.

Nikt jednak nie jest pewien, czy Chiny nie wspierają w jakiś sposób irańskiej armii. Wiadomo, że drugi, bliski partner Irańczyków – Rosja, dostarcza im informacje wywiadu satelitarnego i elektronicznego. Izraelska armia nawet zaatakowała irańskie okręty na Morzu Kaspijskim przewożące jakąś rosyjską broń.

Czy Chińczycy dostarczają broń Irańczykom?

Chin nie udało się przyłapać na takiej bezpośredniej pomocy. – Jedną z niespodzianek tej wojny jest to, że irańskie rakiety są znacznie celniejsze niż w starciach dziewięć miesięcy wcześniej (chodzi o konflikt amerykańsko-izraelsko-irański w czerwcu 2025 r. – red.). To wywołuje wiele pytań o systemy naprowadzania tych pocisków – mówił jednak na początku obecnej wojny były szef francuskiego wywiadu Alain Julliet.

– Chiny zapewniły im dostęp do swej sieci nawigacji satelitarnej BeiDou – sądzi. Amerykańscy wojskowi poprzednio głuszyli sygnały naprowadzające irańskich rakiet, gdyż posługiwały się one amerykańskim GPS. Ku swemu zaskoczeniu teraz mają z tym kłopot, możliwe że z powodu chińskiej pomocy.

– Oficjalnie zawsze temu zaprzeczano, ale Chiny dostarczały uzbrojenie Iranowi. Ograniczały się jednak do dostaw nie najnowszych typów broni, które zresztą Irańczycy później kopiowali – tłumaczy ekspert Carnegie Aleksandr Gabujew. – Testowanie własnego uzbrojenia w warunkach wojny z państwem uważanym za głównego przeciwnika to byłoby cenne doświadczenie. Szczególnie na tle fali plotek o niezadowalającej efektywności chińskich systemów obrony powietrznej w Iranie, Wenezueli czy Pakistanie – przestrzegł.

Czytaj więcej

Chiny wchodzą do gry. Jest oświadczenie MSZ w sprawie kryzysu na Bliskim Wschodzie

Pekin jednak nie został oskarżony o dostarczanie uzbrojenia ajatollahom. Oficjalnie zaś – mimo iż łączą go z Teheranem silne więzy polityczne – Chiny wzywają jedynie do natychmiastowego przerwania wojny. Zabicie ajatollaha Alego Chameneiego nazwały „niedopuszczalnym”, ale za tym nie poszły żadne inne działania.

Chłodny chiński pragmatyzm i dostawy opłacane w juanach

Możliwe, że jest tak także z powodu kłopotów samej chińskiej armii. Komentarze ekspertów chińskich na temat amerykańskich działań wojennych mogą wskazywać, że ma ona problemy. „Jedną z lekcji tej wojny jest to, że przewaga siły ognia jest twardą rzeczwistością” – pisze jeden z nich. Czy porównując z działaniami USA, Chińczycy doszli może do wniosku, że ich siła ognia jest zbyt mała?

Kolejną „lekcją” jest: „samowystarczalność daje ostateczną pewność”. W tym kontekście spokój, jaki zachowują Chiny, tłumaczony jest niekrytycznym uzależnieniem od dostaw irańskiej ropy. Importują stamtąd 13 proc. potrzebnego mu surowca. To Iran jest uzależniony od Chin, gdyż sprzedaje im 3/4 swojego eksportu. Pekin bardziej niepokoi zamknięcie Cieśniny Ormuz, gdyż tędy przechodzi 1/3 importowanych przez nie surowców energetycznych (znacznie więcej bowiem kupuje ich od krajów, które Iran obecnie bombarduje). Ale Teheran zapewnił, że statki „państw przyjacielskich” nie będą tam atakowane, przede wszystkim chińskie.

Czytaj więcej

Iran otwiera Cieśninę Ormuz dla przyjaciół. Na liście m.in. Chiny i Rosja

Pekin nie byłby sobą, gdyby nie wyciągnął korzyści z obecnej sytuacji. Kupując obecnie irańską ropę, płaci za nią w juanach, wypierając dolary ze sfery energetyki. „Chłodny ekonomiczny i geopolityczny pragmatyzm, a nie podążanie za wezwaniami jakichś antyzachodnich ideologii” – tak analitycy określają chińską politykę w ciągu miesiąca wojny swego głównego przeciwnika USA z jednym z zaprzyjaźnionych państw, czyli Iranem.

W zachowaniu dystansu pomaga brak bezpośrednich problemów wywołanych nieregularnymi dostawami z regionu objętego wojną. – Nie ma zagrożenia kryzysem paliwowym – mówi ekspert Henry Hao. Mimo to w niektórych regionach Chin ustawiły się kolejki pod stacjami benzynowymi. Świadczą one jednak raczej o braku zaufania do władz, niż o kłopotach z paliwem.

To, czego obecnie obawia się Pekin, to ewentualny powszechny kryzys energetyczny. – Eksport był jednym z niewielu jasnych punktów na mapie chińskiej gospodarki – wyjaśnia Illaria Mazzocco z waszyngtońskiego CSIS. Dlatego Chiny denerwują „kłopoty u odbiorców swoich towarów wywołanych problemami energetycznymi” związanymi z wojną. – Koszty logistyki i materiałów podskoczyły o kilkadziesiąt procent. Wstrzymaliśmy więc cały eksport – tłumaczy dziennikarzom producent rowerów z Guangzhou. Na razie trudno oszacować wpływ tych wtórnych kłopotów na całą chińską gospodarkę.

Jak powinien zachowywać się kandydat na światowe przywództwo

Mimo wszystko chiński spokój wywołuje niepewność w innych krajach. – Chiny nie tylko same siebie przedstawiają jako kandydata na globalne przywództwo, ale i w całym świecie uważane są za takiego kandydata – mówi Gabujew. A jak powinien zachowywać się taki kandydat?

– Wyobrażenia o tym, jak Chiny powinny działać, pomagać swoim sojusznikom, gdy ci znajdują się w niebezpieczeństwie, tworzone są na istniejących przykładach zachowań wielkich państw. Jeśli zaś Chiny pretendują, by być „nową Ameryką”, to wszyscy uważają, że powinny odnosić się do swych sojuszników jak Amerykanie – wyjaśnia.

Czytaj więcej

Samotność ajatollahów: Iran nie ma sojuszników w wojnie z Izraelem

Stąd nie znika oczekiwanie, że ruszą jednak na pomoc Iranowi. Ale eksperci przypominają, że to pragmatyzm określa chińskie zachowanie. Pekin z wieloma krajami utrzymuje przyjacielskie kontakty, z kilkoma ma podpisane umowy o „współpracy strategicznej” (w tym z Iranem). Z żadnym jednak nie ma umowy sojuszniczej, nikt na świecie nie może nazwać się chińskim sojusznikiem, jak i Chiny nikogo tak nie nazywają. „Chiny takich (sojuszniczych) gwarancji nikomu nie dawały i nie zamierzają. (…) Nie pierwszy raz odmawiają one wspomagania swoich strategicznych partnerów: Rosji w Ukrainie, Maduro w Wenezueli, Pakistanu w wojnie z talibami. (…) Wojskowa pomoc zaprzyjaźnionym państwom nigdy nie była częścią strategii Pekinu w osiągnięciu światowego przywództwa” – wyjaśnia jeden z ekspertów.

Tajwan w cieniu amerykańsko-irańskiej wojny

Chińscy analitycy z kolei uważają, że najlepszym rozwiązaniem dla Iranu jest zrobienie dokładnie tego, na co Waszyngton nie może sobie pozwolić – wciągnięcie go w przedłużającą się, wyczerpującą wojnę. Bez odpowiedzi pozostaje pytanie, jak Pekin zachowałby się w takim przypadku.

Na Tajwanie uważają, że wtedy może wykorzystać kłopoty amerykańskiego rywala. Tajpej poważnie obawia się, że przedłużająca się wojna może być katalizatorem chińskiej inwazji na wyspę. Podobnie prawdopodobnie sądzą w Waszyngtonie, gdyż Tajwan zaczął dostawać amerykańskie uzbrojenie poza wszelką kolejką chętnych. Obecnie finalizowane są na przykład dostawy samolotów F-16, na które wyspa czekała siedem lat.