Zapowiedź prezydenckiego weta do ustawy o SAFE i wskazanie Przemysława Czarnka jako kandydata PiS na premiera przykryły sprawę wewnętrznych sporów w PiS. Jednak w partii wciąż trwa walka buldogów pod dywanem.
Jarosław Kaczyński grozi palcem partii, a partia nic sobie z tego nie robi
Konflikty w PiS zaszły tak daleko, że Jarosław Kaczyński musiał publicznie zdyscyplinować partię. Wewnętrzne przywoływania do porządku nic nie dawały.
„Szanowni państwo, w związku z ostatnimi publicznymi wypowiedziami niektórych członków PiS informuję, iż każdy, kto zabierze w tej szkodliwej dyskusji głos, niezależnie od zasług i partyjnej pozycji, zostanie zawieszony w prawach członka PiS, co będzie miało oczywisty wpływ także na jego polityczną przyszłość. Takie zachowania skrajnie szkodzą Polsce i PiS” – taki wpis pojawił się w połowie lutego na koncie prezesa PiS na portalu X. Kierownictwo zdecydowało (po raz kolejny), że każdy poseł musi uzgadniać występy medialne z biurem prasowym partii pod groźbą konsekwencji dyscyplinarnych. Politycy PiS mają nie tylko wygłaszać ujednolicony przekaz, ale również prosić o zgodę na wywiady. W przeszłości tego typu zakazy i nakazy kończyły się w PiS fiaskiem. Teraz może być podobnie.
Politykom atakującym swoich partyjnych kolegów w mediach społecznościowych włos z głowy nie spadł. Jacek Kurski bryluje na fotografiach obok Jarosława Kaczyńskiego i Przemysława Czarnka, Jacek Sasin jest jedną z głównych postaci partyjnych wypowiadających się w mediach, a Joachim Brudziński jest kolejnym politykiem, który zachowuje się, jakby pogrożenie prezesowskim palcem jego nie dotyczyło. Publicznie i w mediach społecznościowych działacze PiS już nie podgryzają, ale nieoficjalnie atakują się z większą zapiekłością, niż są atakowani przez konkurentów z innych partii.
Czytaj więcej
Jarosław Kaczyński zawsze cenił tych polityków swojej partii, „którzy się biją”. W PiS obawiają się, że przez półtora roku, jakie dzielą nas od wyb...
Pozornie w PiS panuje zawieszenie broni. Realnie każdy się zbroi przed układaniem list wyborczych
Ziobryści, jeszcze gdy rządził PiS, przekonywali w kuluarowych rozmowach, że premier Mateusz Morawiecki otacza się gangsterami, a sprawa RARS to największa afera ostatnich lat. W partii panował dwugłos, co zrobić, gdy Morawiecki usłyszy zarzuty, co miało być tylko kwestią czasu. Wyrzec się Morawieckiego czy stanąć za nim murem? Ziobryści, tzw. zakon PC i otoczenie Jacka Sasina chcieli zrzucić Morawieckiego z sań. Nie zgodził się na to Jarosław Kaczyński.
Problemem dla PiS jest też to, że na prawicy lata rządów Morawieckiego wspominane są dziś bardzo źle. Próby dogadywania się z Komisją Europejską, prounijny kurs, obostrzenia covidowe i pomoc dla Ukrainy w pierwszych latach wojny to wierzchołek zarzutów, które ostatnio przypomniał Sławomir Mentzen. Wyborcy mają krótką pamięć, ale Konfederacja i partia Grzegorza Brauna robią dużo, żeby Polacy nie zapomnieli choćby restrykcji, z jakimi musieli zmagać się przedsiębiorcy w czasie pandemii i społecznych zakazów covidowych.
Czytaj więcej
Sławomir Mentzen skomentował dokonany przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego wybór Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera w ewentualnym p...
Czy PiS ma się wyrzec rządów Mateusza Morawieckiego?
Jarosław Kaczyński nie mógł ignorować odpływu wyborców PiS do obu Konfederacji, stąd ogłoszenie skrajnie prawicowego Przemysława Czarnka kandydatem na premiera. Krok dalej prezes pójść nie może i nie wyprze się lat rządów Morawieckiego, mimo że część polityków PiS doradza mu napiętnowanie „odchylenia centrowego i prounijnego” oraz pozbycie się Morawieckiego. – Półtora roku przed wyborami to najlepszy czas na naprawienie błędów przeszłości, a Mateusz wyrzucony na kilka miesięcy przed wyborami zbuduje się jako męczennik – mówi „Rzeczpospolitej” jeden z wiceprezesów PiS.
Krakowska konwencja pokazała, że Kaczyński chce grać na dwóch fortepianach: czarnkowym i morawieckim. Obu polityków prezes obłaskawił komplementami, a w pewnym momencie można było odnieść wrażenie, że Morawieckiego nawet bardziej, gdy zachęcał salę do skandowania jego imienia. Entuzjazm w Hali Sokoła wobec byłego premiera był umiarkowany. Wśród posłusznych okrzyków radości dało się słyszeć nawet buczenie i dezaprobatę. Publicznie jednak nikt przeciwko Morawieckiemu nie występuje. Chwalił go również Przemysław Czarnek. – Morawiecki poczuł swoją siłę. Kupił czas i ma szeroki wachlarz możliwości – mówi nam jeden z jego stronników. Rzeczywiście, Morawiecki ma do wyboru kilka scenariuszy.
Szanse na sukces Mateusza Morawieckiego, czyli scenariusze byłego premiera
- 1. Morawiecki odchodzi z PiS w 2027 r., bliżej wyborów parlamentarnych. Zbudował się finansowo, wizerunkowo i strukturalnie na tyle, że miałby szansę zawalczyć o miejsce w Sejmie dla własnego ugrupowania. Biznes oraz wyborcy zrażeni do radykalizmu Konfederacji, Brauna i skrętu w prawo PiS mogą przychylnie patrzeć na jego inicjatywę, tym bardziej w obliczu rozczarowania rządami Donalda Tuska.
- 2. Morawiecki zostaje w PiS, jeśli dostanie miejsca biorące dla swoich ludzi. I czeka. Jeśli Jarosław Kaczyński z Przemysławem Czarnkiem przegrają wybory parlamentarne, partia sama wpadnie mu w ręce. A tego właśnie chce były premier: partii i schedy po prezesie.
- 3. Morawiecki dogaduje się z częścią Polski 2050 i PSL oraz niektórymi samorządowcami i tworzy nowy, szeroki byt. Pojawiają się głosy z otoczenia byłego premiera, że przy dobrej polityce nowe prounijne ugrupowanie skupiające się na gospodarce mogłoby uzyskać nawet 10 proc. poparcia.
- 4. Morawiecki daje się wypchnąć z PiS. Były premier pod ostrzałem rządzących mierzy się z zarzutami za RARS, a partia Jarosława Kaczyńskiego odcina się od niego. Jednak zanegowania własnych rządów wyborcy PiS mogliby nie kupić i prezesowi trudno byłoby zyskać na tym manewrze.
- 5. Morawiecki odchodzi z PiS i ostrzeliwując się z partią Kaczyńskiego „przyjaznym ogniem”, dzieli się z nią elektoratem. PiS przejmuje wyborców prawicowych i skrajnych oraz odzyskuje tych, którzy odeszli do Brauna. Morawiecki zagospodarowuje wyborców centrowych i umiarkowanych, którym odpowiadał „PiS z ludzką twarzą”, a po wyborach oba ugrupowania i tak tworzą razem rząd.
Mateusz Morawiecki pokazał, że potrafi postawić się prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu i wciąż jest w partii
Dzisiaj każdy scenariusz polityczny sprzyja Mateuszowi Morawieckiemu. Były premier nie tylko potrafił postawić się prezesowi i przeżył, ale również publicznie zareagował z dużym dystansem na ewentualny swój udział w rządzie Przemysława Czarnka. Zarazem zachował się odpowiedzialnie i dojrzale wobec partii, stawiając się na krakowskiej konwencji, ale po gowinowsku – bił brawo, ale się nie cieszył. Nie musiał. Morawiecki ma mocne karty. Michał Fedorowicz z kolektywu Res Futura w rozmowie z radiem TOK FM zwrócił uwagę, że były premier w internecie „rozchodzi się” lepiej niż Czarnek i „mówi o tym, co dalej”. Rzeczywiście, w mediach społecznościowych były premier jest bardzo aktywny, sprawny, stara się narzucać ton debacie publicznej, a jego wpisy cieszą się popularnością.
Przed nim długi marsz. Były premier gra o najwyższą stawkę i buduje się tak wewnątrz partii, jak i na zewnątrz. Czas nie gra na korzyść Jarosława Kaczyńskiego. Morawiecki wziął do siebie słowa swojego byłego mentora politycznego, Donalda Tuska, że przywództwa się nie dostaje, tylko trzeba je sobie wyrwać.
Koalicja 15 października zdaje sobie sprawę ze złożonej sytuacji byłego premiera w PiS i nie jest przypadkiem, że sprawa RARS wciąż jeszcze nie wybrzmiała. Im większa niepewność w PiS oraz podziały, nawet ukrywane, tym większa szansa na błędy podwładnych Kaczyńskiego.
Dotychczas każdy, kto sprzeciwił się prezesowi PiS, kończył za partyjną burtą. Morawiecki pokazuje tymczasem, że zbudował się jako polityk i ma też własne zaplecze, które myśli długofalowo i potrafi czekać. A cierpliwość w polityce jest jedną z największych cnót. Jarosław Kaczyński już tego komfortu nie ma i musi czekać na to, co wydarzy się w 2027 r. Dzisiaj to prezes jest skazany na byłego premiera, a nie odwrotnie. Morawiecki ma przyszłość.