Jeszcze na początku lata, po sukcesie wyborczym Karola Nawrockiego, w PiS panowała euforia. Snuto scenariusze tzw. rządu technicznego na jesieni, upadku gabinetu Donalda Tuska i nawet jesiennych, przyspieszonych wyborów. Ale nie wszyscy byli tacy pewni siebie. – Bardzo przestrzegam przed tym myśleniem, że mamy 30 proc. razem z Konfederacją, to już jest większość, 282 głosy i to wystarczy. Nie, proszę państwa, żadne 30 proc. Musimy dążyć do 40 proc. i więcej – mówił Jarosław Kaczyński w sobotę, 28 czerwca, zaraz po siódmym już wyborze na prezesa PiS.