Reklama

KO bojkotuje spotkanie u Nawrockiego. Prof. Flis: Ułatwiają prezydentowi życie

Reprezentanci Koalicji Obywatelskiej nie wezmą udziału w spotkaniu, na które prezydent zaprosił przedstawicieli wszystkich klubów i kół parlamentarnych. - Podejmując takie decyzje KO ułatwia życie prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, a sobie samej dodaje obciążeń i słabości - ocenia w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Publikacja: 28.01.2026 14:20

Prof. Jarosław Flis, socjolog, Uniwersytet Jagielloński

Prof. Jarosław Flis, socjolog, Uniwersytet Jagielloński

Foto: tv.rp.pl

Prezydent Karol Nawrocki zaprosił przedstawicieli wszystkich klubów i kół parlamentarnych na spotkanie w Pałacu Prezydenckim, które ma odbyć się 29 stycznia. Z oficjalnych informacji przekazanych przez rzecznika prezydenta, Rafała Leśkiewicza, wynika, że celem zaplanowanych rozmów jest „bieżąca współpraca prezydenta z parlamentem”. Jednak – jak nieoficjalnie podają media – na spotkaniu mogą być dyskutowane także kwestie dotyczące Rady Pokoju oraz zmiany konstytucji.

W dyskusjach nie wezmą udziału reprezentanci Koalicji Obywatelskiej. – Jest porządek, ład konstytucyjny. Prezydent próbuje podważać konstytucyjny rozdział władzy, pod pozorem miłych spotkań pokazywać, że on stanowi centrum władzy w Polsce. Nie, nie stanowi – mówiła Barbara Nowacka, szefowa MEN i posłanka Koalicji Obywatelskiej.

Co o decyzji władz klubu KO mówi Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego?

Czytaj więcej

KO nie idzie na spotkanie do Karola Nawrockiego. „Prezydent nie jest centrum władzy”

Dlaczego Koalicja Obywatelska decyduje się bojkotować spotkanie z Karolem Nawrockim, mimo że jego agenda może dotyczyć tak ważnych spraw jak konstytucja czy współpraca na linii rząd–prezydent? To bardziej decyzja symboliczna niż merytoryczna?

Trudno mi wypowiadać się w imieniu Koalicji Obywatelskiej, ale w moim przekonaniu jest to zachowanie szkodliwe dla tego ugrupowania. Ta decyzja wynika raczej z zatracenia się w rywalizacji politycznej i polaryzacji – widzieliśmy to już w poprzednich kadencjach w przypadku Prawa i Sprawiedliwości. Chodzi o zignorowanie reguły, że rządzący powinni łagodzić konflikty społeczne, a nie je podgrzewać. Łamanie tej reguły kosztowało PiS utratę władzy.

Reklama
Reklama

Jeżeli prezydent wychodzi z inicjatywą obniżenia poziomu napięcia, to z punktu widzenia rządzących jest to korzystne. Odrzucanie takiej propozycji w dłuższej perspektywie – tak to rozumiem – jest działaniem w duchu „Silnych Razem”. Prezydent i tak spotyka się z ministrami, wszyscy wiedzą też, że decydującą rolę w sprawach kraju odgrywa rząd, a prezydent może co najwyżej „zaciągnąć hamulec ręczny”.

Traci na tym Koalicja Obywatelska, a prezydent zyskuje kolejny argument na swoją korzyść. 

Do tego przekonanie, że to prezydent współrządzi krajem, wcale nie jest szkodliwe dla rządu – obciąża prezydenta odpowiedzialnością za nieuchronne skądinąd niezadowolenie społeczne. 

Spór rząd–prezydent to oczywiście efekt defektu ustrojowego. Nie jest jasne, czy prezydent w Polsce – zwłaszcza w takim układzie jak jest teraz – jest liderem opozycji z dodatkowym prawem weta, czy jest w obozie rządzącym. Autorzy konstytucji nie poświęcili temu wystarczającej uwagi, jak to może wyglądać, i dziś widzimy tego konsekwencje. Trzeba jednak grać według reguł, które obowiązują. W mojej ocenie sposób działania Koalicji Obywatelskiej jest błędem.

Podważanie legitymacji prezydenta Karola Nawrockiego nie rokuje. Było to widoczne także po wyborach, choćby w argumentach o rzekomych oszustwach. To nie wypaliło, więc nie bardzo rozumiem, dlaczego teraz próbuje się stosować podobną strategię. Moim zdaniem to błąd.

Czytaj więcej

Sondaż: Ocena rządu się poprawiła, ale Donald Tusk nadal nie ma powodu do radości
Reklama
Reklama

Jak w tym kontekście interpretować fakt, że ministrowie KO jednak spotykają się z prezydentem? To próba pokazania, że współpraca trwa mimo konfliktu politycznego czy może gra na dwa elektoraty – centrowym wyborcom rządzący udowadniają, że do prezydenta chodzą, więc nie do końca jest tak, że ta współpraca nie istnieje. 

Nie jestem w stanie stwierdzić, jakie za tymi działaniami stoją strategie, ale jak podpowiada „brzytwa Hanlona”, jeśli coś może wyjaśnić głupota, to nie ma co się doszukiwać spisku. Bardziej skłaniam się ku temu, że mamy do czynienia z brakiem uporządkowania własnych „mieszanych uczuć” wobec prezydenta. Jeśli coś trzeba uzgodnić – to się to uzgadnia. Jeśli natomiast spotkanie nie prowadzi do żadnych ustaleń, można na nie nie iść. Nie widziałbym w tym spójnej strategii, politycznych „szachów 5D” ani dziesięciu ruchów naprzód. To po prostu raczej sprzeczne odruchy niż przemyślany plan.

Kto na tym więcej zyskuje – Koalicja Obywatelska czy prezydent Nawrocki? Czy brak obecności KO osłabia rangę spotkania?

Traci na tym Koalicja Obywatelska, a prezydent zyskuje kolejny argument na swoją korzyść. Karol Nawrocki też jest zagrożony oskarżeniami o „czepialstwo”, bycie hamulcowym i niekonstruktywnym. Taki bojkot dostarcza prezydentowi argumentów w sporze z rządem. Może powiedzieć: „proszę bardzo, chciałem, ale oni nie chcieli”. Podejmując takie decyzje Koalicja Obywatelska ułatwia życie prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, a sobie samej dodaje obciążeń i słabości. 

Czy ta decyzja KO realnie może przełożyć się na poparcie wyborcze?

To nie jest jakieś wielkie obciążenie, ale takie rzeczy się kumulują. Jak mówi arabskie przysłowie – nigdy nie wiadomo, które źdźbło trawy złamie grzbiet wielbłąda. Trudno powiedzieć, w którym momencie w kadencji 2019-2023 wyborcy zaczęli mieć szczerze dość Prawa i Sprawiedliwości. Każdy miał tam jakiś swój moment, w którym ta szala goryczy została przelana, ale właśnie dlatego rządzący muszą uważać. Na jednej kropli świat się nie kończy, ale w którymś momencie – tak jak właśnie w tym przysłowiu – nagle się okazuje, że wszystko się sypie. 




Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Jarosław Kaczyński trafił do szpitala. Rzecznik PiS zabrał głos
Polityka
Harłukowicz: Jestem przekonany, że prokuratura zdecyduje się postawić zarzuty Morawieckiemu
Polityka
Radosław Sikorski zwrócił uwagę Elonowi Muskowi. Miliarder odpowiedział: „śliniący się imbecyl”
Polityka
Sondaż: Ocena rządu się poprawiła, ale Donald Tusk nadal nie ma powodu do radości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama