Celem porozumienia miałoby być wzmocnienie obrony Polski oraz wschodniej flanki NATO, a pomysł miał powstać w Kancelarii Prezydenta.

Według ustaleń Polsat News, „była propozycja, którą mieliśmy przedstawić Stanom Zjednoczonym, żeby w zamian za wejście do Rady Pokoju Amerykanie zgodzili się na stałą bazę wojskową w Polsce”. Relacjonująca sprawę dziennikarka stacji zastrzegła, że nie wie, czy Karol Nawrocki „zagrał” tą kartą.

Czytaj więcej

„Koniec wojny na Ukrainie to odpowiedzialność Europy”. Nowa strategia USA

Ilu żołnierzy USA stacjonuje w Polsce?

W Polsce stacjonuje mniej niż 10 tys. żołnierzy USA. Na posiedzeniu sejmowej komisji obrony wiceszef MON Paweł Zalewski mówił niedawno, że w naszym kraju jest ok. 8,5 tys. żołnierzy w dwóch formułach: zarówno w ramach misji NATO, jak i w ramach umowy dwustronnej. Jak pisaliśmy, w ubiegłych latach przyjmowało się, że liczba amerykańskich żołnierzy w Polsce to ok. 10 tys., ale różnica może wynikać z bieżącej rotacji, albo np. z tego, że Amerykanie akurat ćwiczą w sąsiednich krajach.

W kilku miejscach w Polsce amerykańska obecność ma charakter stały. Chodzi tu o bazę systemu antybalistycznego Aegis Ashore w Redzikowie, wysunięte dowództwo V Korpusu w Poznaniu (Camp Kościuszko), garnizon zapewniający wsparcie infrastrukturalne wojskom amerykańskim oraz magazyny APS w Powidzu, gdzie składowany jest sprzęt dla amerykańskiej brygady pancernej, m.in. czołgi i wozy bojowe, łącznie kilkaset pojazdów.

Amerykańscy żołnierze stacjonują też w Polsce na zasadzie rotacyjnej. Pancerna brygadowa grupa bojowa stacjonuje głównie m.in. w Żaganiu, a natowska batalionowa grupa bojowa – w Bemowie Piskim. Amerykanie są także w Powidzu, Mirosławcu i Łasku.

Czytaj więcej

Polska chce zbudować armię z setką tysięcy dronów

We wrześniu 2025 r. wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz deklarował, że Polska jest gotowa do przyjęcia większej liczby amerykańskich żołnierzy.

Rada Pokoju – czym ma zajmować się organizacja, na czele której stanął Donald Trump?

Donald Trump po raz pierwszy zapowiedział powołanie Rady Pokoju we wrześniu ubiegłego roku, ogłaszając plan zakończenia wojny w Strefie Gazy. Później prezydent USA podkreślił, że mandat nowego gremium ma zostać rozszerzony na inne konflikty na świecie.

Rada Pokoju, która według pierwotnych założeń miała pracować nad nadzorowaniem realizacji porozumienia pokojowego w Strefie Gazy, ma zajmować się „promowaniem stabilności, przywracaniem niezawodnych i praworządnych rządów oraz zapewnianiem trwałego pokoju w rejonach dotkniętych lub zagrożonych konfliktem”. Przewodniczący Rady (Trump) ma mieć w organizacji szerokie uprawnienia.

Czytaj więcej

Donald Trump wycofał zaproszenie do Rady Pokoju dla premiera Kanady

Kadencja państw członkowskich miałaby trwać trzy lata, chyba że zdecydują się one wpłacić po miliard dolarów na działalność Rady – wówczas uzyskają status stałych członków.

Biały Dom poinformował, że w skład założycielskiej Rady Wykonawczej inicjatywy weszli m.in. sekretarz stanu USA Marco Rubio, specjalny wysłannik Trumpa Steve Witkoff, były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair oraz Jared Kushner, zięć prezydenta USA.

Inauguracyjne spotkanie Rady Pokoju odbyło się w tym tygodniu w Davos. Donald Trump zaprosił do organizacji przywódców kilkudziesięciu państw – niektórzy przyjęli zaproszenie, część odmówiła, są też tacy, którzy jeszcze nie podjęli decyzji. Jednym z zaproszonych jest prezydent Karol Nawrocki.