We wpisie Trump informuje, że Rada Pokoju „wycofuje swoje zaproszenie” dla Carneya o Kanady do organizacji, która – jak zapowiada – będzie „najbardziej prestiżową” organizacją skupiającą światowych przywódców „jaka kiedykolwiek została powołana”.
Kto podpisał dokument powołujący Radę Pokoju?
Stany Zjednoczone – prezydent Donald Trump
Argentyna - prezydent Javier Milei
Armenia - premier Nikol Paszynian
Azerbejdżan - prezydent Ilham Alijew
Bahrajn - szejk Isa bin Salman Al Chalifa
Bułgaria - premier Rosen Żeliazkow
Węgry - premier Viktor Orbán
Indonezja - prezydent Prabowo Subianto
Jordania - wicepremier Ayman Safadi
Kazachstan - prezydent Kassym-Żomart Tokajew
Kosowo - prezydent Vjosa Osmani
Mongolia - premier Gombojawyn Zandanszatar
Maroko - minister spraw zagranicznych Nasser Bourita
Pakistan - premier Shehbaz Sharif
Paragwaj - prezydent Santiago Peña
Katar - premier szejk Mohammed bin Abdul Rahman Al Thani
Arabia Saudyjska - minister spraw zagranicznych Faisal bin Farhan Al-Saud
Turcja - minister spraw zagranicznych Hakan Fidan
Zjednoczone Emiraty Arabskie - przewodniczący Urzędu ds. Spraw Wykonawczych Khaldoon Al Mubarak
Uzbekistan - prezydent Szawkat Miromonowicz Mirzijojew
Co Mark Carney powiedział w Davos?
Mark Carney wygłosił w czasie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos przemówienie, w którym ostrzegał, że „oparty na regułach porządek załamuje się” na rzecz ładu, w którym „silniejsi mogą robić co chcą, a słabi muszą cierpieć, ile muszą”. Mówił też, że w ramach nowego ładu „mocarstwa zaczęły wykorzystywać integrację gospodarczą jako broń, cła jako narzędzie nacisku, infrastrukturę finansową jako narzędzie przymusu” co było nawiązaniem do polityki celnej stosowanej m.in. przez Donalda Trumpa, który z wprowadzania ceł i groźby wprowadzania ceł uczynił narzędzie nacisku na partnerów USA.
Carney ostrzegał, że uległość wobec silnych nie zapewni mniejszym państwom bezpieczeństwa. Dlatego – jak przekonywał - państwa średnie muszą łączyć siły. - Ponieważ jeśli nie ma nas przy stole, to jesteśmy w menu. (...) wielkie mocarstwa mogą sobie na razie pozwolić na działanie w pojedynkę. Mają rozmiar rynku, potencjał militarny i siłę nacisku, by dyktować warunki. Państwa średnie nie. Kiedy negocjujemy tylko dwustronnie z hegemonem, negocjujemy z pozycji słabości. Akceptujemy to, co jest oferowane. Konkurujemy ze sobą, by być jak najbardziej ustępliwymi. To nie jest suwerenność - mówił. - Wielkie mocarstwa mają siłę. Ale my też coś mamy: zdolność do (...) działania razem - mówił też.