Reklama
Rozwiń
Reklama

Rosja rani uczucia Japończyków

Trzeci raz w ciągu pięciu lat wizyta rosyjskiego polityka na archipelagu kurylskim doprowadziła kryzysu w stosunkach Moskwy z Tokio.

Aktualizacja: 24.08.2015 19:44 Publikacja: 24.08.2015 18:49

Premier Miedwiediew odwiedza rosyjski oddział karabinów maszynowych na wyspie Iturup

Premier Miedwiediew odwiedza rosyjski oddział karabinów maszynowych na wyspie Iturup

Foto: AFP

Tym razem na odległą wyspie Iturup na Oceanie Spokojnym pojechał premier Dmitrij Miedwiediew. W czasie wizyty zapowiedział, że na wyspach powstanie „grupa wojsk rosyjskich".

Natychmiast odpowiedziało mu japońskie ministerstwo spraw zagranicznych, które stwierdziło że premier „rani uczucia japońskiego narodu".

Z powodu czterech wysp archipelagu Japonia do tej pory formalnie nie zakończyła wojny z Moskwą – najpierw radziecką a teraz rosyjską. Od 70 lat Tokio domaga się ich zwrotu.

Miedwiediew poradził obecnie Japończykom, by się „nie denerwować" bowiem Kuryle „są częścią Rosji". „Jeśli by byli prawdziwymi mężczyznami, to by w popełnili harakiri i w końcu się uspokoili" – napisał z kolei na Twitterze o Japończykach rosyjski wicepremier Dmitrij Rogozin.

W Tokio poinformowano, że w tej sytuacji z wizyty w Moskwie zrezygnował japoński minister spraw zagranicznych Fumio Kishida, a rosyjskiemu ambasadorowi wręczono odpowiednią notę dyplomatyczną. W Moskwie poinformowano, że data wizyty ministra nie była ustalona „trudno więc mówić o jej odwołaniu" a rosyjski ambasador nie dostał żadnej noty.

Reklama
Reklama

Ale na włosku zawisła kolejna wizyta, tym razem prezydenta Władimira Putina w Tokio. Rosyjski przywódca starał się o doprowadzenie do niej co najmniej od końca 2014 roku.

W czerwcu trzykrotnie zapowiadał, że jest gotów odwiedzić Japonię „w terminie dogodnym dla obu stron". Wstępem do niej miało być wrześniowe spotkanie z japońskim premierem Shinzo Abe w Pekinie, w czasie wielkich obchodów 70-lecia zakończenia drugiej wojny światowej na Pacyfiku. Jednakże Japończycy zrezygnowali z wyjazdu m.in. z tego powodu że na wojskową paradę do Pekinu nie wybiera się zbyt wielu światowych przywódców (w tym amerykański).

A teraz jeszcze wicepremier Rogozin zaproponował im, by popełnili harakiri.

Polityka
Donald Trump wprost poparł reelekcję Viktora Orbána
Polityka
Macron potępia „antysemicką hydrę”. Chce odebrania biernego prawa wyborczego skazanym za antysemityzm
Polityka
Bogusław Chrabota: W Monachium konfrontacyjnie
Polityka
Merz ostrzega Amerykę
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama