– Lekceważą i traktują Białoruś jako państwo, z którym można się nie liczyć. Dlatego też zamykają przejścia graniczne […] Nie ma zaufania między sąsiadami i wina tu całkowicie leży po stronie litewskiej – przekonywał niedawno Białorusinów Raman Pratasiewicz. W rządowej stacji STW odbyła się premiera pierwszego odcinka jego autorskiego programu „Bez prikrytia” (bez osłony), co w leksykonie wywiadu oznacza, że agent działa w niebezpiecznych warunkach, np. bez immunitetu dyplomatycznego. Tak, to ten sam Raman Pratasiewicz, który w maju 2021 r. był na pokładzie samolotu pasażerskiego Ryanair lecącego z Aten do Wilna i uziemionego na Białorusi przez służby Aleksandra Łukaszenki. Wówczas przebywająca na pokładzie jego partnerka Sofia Sapiega (również oskarżana o redagowanie białoruskich opozycyjnych kanałów w Telegramie) po ponad dwóch latach spędzonych w białoruskim łagrze wyjechała do Rosji (ma obywatelstwo rosyjskie). Historia Pratasiewicza potoczyła się jednak zupełnie inaczej.
Po przymusowym lądowaniu wówczas 26-letniego chłopaka skazano na osiem lat więzienia, ale szybko został ułaskawiony przez Łukaszenkę. Wyrzekł się swoich dawnych kolegów z ruchu demokratycznego, występując kilkakrotnie w propagandowej stacji telewizyjnej. W międzyczasie odpoczywał w Dubaju, ożenił się, rozwiódł się, został spawaczem i dorabiał jako kurier. Od dłuższego czasu nie pojawiał się jednak w tamtejszych mediach.
Łukaszenko: Pratasiewicz jest funkcjonariuszem naszego wywiadu
– Pratasiewicz jest funkcjonariuszem naszego wywiadu – oznajmił nagle pod koniec listopada białoruski dyktator. Szef białoruskiego KGB Iwan Tertel, stojąc obok popiersia Feliksa Dzierżyńskiego, to potwierdził. Pratasiewicz przytaknął. Dyktator przekonywał, że nie potrzebował uziemiać samolotu, bo jakoby miał na pokładzie „swojego człowieka”. Po zniesieniu nałożonych na białoruskie linie lotnicze Belavia amerykańskich sankcji USA (w zamian za uwolnienie 52 więźniów politycznych) reżim w Mińsku nie ukrywa tego, że liczy na podobne ustępstwa ze strony Unii Europejskiej. Nie wykluczono, że to dlatego dyktator próbuje przedstawić Ramana Pratasiewicza w zupełnie nowej roli, co rzuciłoby nowe światło na wydarzenia sprzed ponad czterech lat.
Czytaj więcej
By aresztować opozycjonistę, dyktator uziemił pasażerski samolot. Zmusił go do współpracy, wykorz...
30-latek ma bardzo bogatą biografię. Będąc nastolatkiem, działał w opozycji demokratycznej i był zatrzymywany podczas antyrządowych protestów. Po aneksji Krymu w 2014 r. pojawił się na wojnie w Donbasie, jako dziennikarz miał towarzyszyć żołnierzom batalionu Azow i nawet został ranny.