Reklama
Rozwiń
Reklama

Czy Wenezuela stanie się imperium Trumpa?

Prezydent USA chce „zarządzać” trzykrotnie większym od Polski krajem. Na pierwszym miejscu stawia przejęcie kontroli nad największymi rezerwami ropy na świecie.

Publikacja: 04.01.2026 13:50

Czy Wenezuela stanie się imperium Trumpa?

Foto: PAP/EPA

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie były kulisy operacji amerykańskiej jednostki Delta w Wenezueli?
  • Jakie są potencjalne plany Stanów Zjednoczonych dotyczące przyszłości Wenezueli?
  • Dlaczego Donald Trump ma zastrzeżenia co do zdolności kierowania krajem przez Maríę Corinę Machado?
  • Jakie są możliwe konsekwencje przejęcia kontroli nad wenezuelską ropą przez amerykańskie koncerny naftowe?
  • Jakie potencjalne ryzyka wiążą się z możliwą militarną interwencją USA w Wenezueli?
  • Jakie mogą być globalne implikacje polityki zagranicznej Donalda Trumpa?

To była jedna z najtrudniejszych, ale też najlepiej przygotowanych operacji ostatnich czasów. W sobotę o drugiej nad ranem żołnierze specjalnej jednostki Delta wtargnęli do kompleksu w centrum Caracas, w którym schronił się Nicolás Maduro. Całkowicie zaskoczony prezydent został wraz z żoną Cilią Flores wyprowadzony z kraju. Pod wieczór para była już w Nowym Jorku. Amerykanie nie ponieśli żadnych ofiar w ludziach.

Ale znacznie mniej jest jasny plan, jaki Ameryka ma teraz na Wenezuelę. Podsumowując operację, Donald Trump uznał, że faktyczna zwyciężczyni wyborów latem 2024 r. i laureatka Pokojowej Nagrody Nobla María Corina Machado „nie udźwignie” zadania kierowania krajem. Nie wspomniał też o rozpisaniu nowych wyborów. Najwyraźniej junta przynajmniej jeszcze przez jakiś czas miałaby rządzić w Caracas. Sekretarz stanu Marco Rubio rozmawiał już z dotychczasową wiceprezydent Delcy Rodríguez. 

Junta wcale nie chce współpracować z Trumpem

- Doświadczenie Iraku nauczyło Amerykanów, że natychmiastowa likwidacja struktur władzy prowadzi do chaosu – mówi „Rzeczpospolitej” Francisco Sánchez, dyrektor Instytutu Iberoameryki na Uniwersytecie w Salamance. 

Czytaj więcej

Nicolás Maduro schwytany. Ale junta przeżyła
Reklama
Reklama

Jednak wbrew temu, co zapewnia Trump, wcale nie wygląda na to, aby Rodríguez zamierzała współpracować z Amerykanami. W wystąpieniu telewizyjnym uznała, że Stany dopuściły się „barbarzyńskiej” operacji i podkreśliła, że Maduro pozostaje jedynym, prawomocnym przywódcą kraju. Towarzyszył jej zwolennik twardej linii w wenezuelskiej juncie, szef MSW Diosdado Cabello.

Trump ma natomiast jasny plan co do przyszłości wenezuelskiej ropy. Kontrolę nad nią miałyby przejąć czołowe amerykańskie koncerny naftowe. Potencjalnie to źródło ogromnych zysków, choć za cenę wielkich inwestycji w odbudowę wydobycia. Tyle, że nie bardzo wiadomo, jak bez współpracy z władzami w Caracas taka wizja miałaby zostać wprowadzona w życie. Chyba że za cenę interwencji lądowej. 

Ameryka może zostać wciągnięta w długotrwałą wojnę w Wenezueli

Donald Trump zapewnił, że „nie obawia się wysłania żołnierzy” do Wenezueli. W przeszłości krytykował w czambuł podobną interwencję Ameryki w Iraku czy Libii. Nie bez powodu: w ostatecznym rachunku zakończyły się one dla USA porażką. 

- Wenezuela pełna jest broni. Nie tylko reżimowe wojsko, ale także Milicja Boliwariańska mogłyby rozpocząć wojnę partyzancką przeciw Amerykanom. Podobnie, jak radykalnie lewicowe i powiązane z gangami narkotykowymi jednostki Armii Wyzwolenia Kolumbii (ELN) - ostrzega „Rzeczpospolitą” John Polga, profesor nauk politycznych na US Naval Academy w Waszyngtonie. 

Czytaj więcej

Atak na Wenezuelę. Donald Trump przekracza Rubikon

Jest też całkiem możliwe, że siły te otrzymałyby wsparcie Rosji i Chin. Oba kraje byłyby zachwycone, gdyby tak, jak w Iraku, Ameryka została wciągnięta w długi i kosztowny konflikt za granicą. 

Reklama
Reklama

Trump tym wszystkim wcale nie wydaje się jednak zniechęcony. Przeciwnie, porwanie Maduro może być dopiero początkiem powrotu Ameryki do jawnie imperialistycznej polityki. Prezydent zasugerował, że mógłby zdecydować się na interwencję w Meksyku. Wcześniej mówił o przejęciu kontroli nad Kanadą, Grenlandią, Panamą czy Strefą Gazy. To fatalna wiadomość dla wolnej Europy i Polski. Oznacza, że podobnie jak Rosja w Ukrainie czy Chiny w Tajwanie, Stany chcą sobie wykroić siłą własną strefę wpływów. A więc w jakiś sposób legitymizują działania Kremla. O operacji nawet nie został ostrzeżony Kongres. To była osobista decyzja Donalda Trumpa. 

Polityka
Viktor Orbán: Brukselska machina panoszy się na Węgrzech. Posprzątamy po wyborach
Polityka
Ameryka wyciąga rękę do Europy. Co Marco Rubio powiedział w Monachium?
Polityka
Donald Trump wprost poparł reelekcję Viktora Orbána
Polityka
Macron potępia „antysemicką hydrę”. Chce odebrania biernego prawa wyborczego skazanym za antysemityzm
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama